Zaczynali w latach 70., gdy krzywo patrzono na firmy rodzinne. Z trudem znajdowali pracowników, kontrakty i rynki zbytu. Ale się nie zrazili.
Ryszard Pachura pracował jako cywil w wojsku. Modernizował infrastrukturę, nadzorował budowy, pilnował inwestycji. Był młody, pełen energii i pomysłów, więc zrezygnował z etatu i namówił żonę Bożenę, by poszli na swoje. Zajęli się wykonywaniem izolacji termicznych rur w obiektach przemysłowych i w koszarach armii radzieckiej.
— To były bardzo lukratywne kontrakty. Problem w tym, że brakowało pracowników. W tamtych czasach nikt nie chciał pracować w prywatnej firmie, bo kojarzyła się ludziom z niepewnością i utratą poczucia bezpieczeństwa, jaką gwarantowały firmy państwowe — wspomina Bożena Pachura.
Po latach spędzonych na budowach wrocławskie małżeństwo przerzuciło się na produkcję zabawek i lamp z drewna. Kiedy ten biznes okazał się mało atrakcyjny, otworzyli fabrykę produkującą zszywki dla przemysłu meblowego.
— Obsługiwaliśmy największych producentów mebli w kraju. Szło nam świetnie. Nie sprostaliśmy jednak kapitałowi zachodnich konkurentów — mówi Bożena Pachura.
Recepta na sukces
Nie przypadek sprawił, że zajęli się pneumatyką.
— W latach 90., kiedy współpracowaliśmy z branżą meblarską, mnóstwo klientów pytało nas nie tylko o zszywki meblowe i tapicerskie, ale także o inne urządzenia do produkcji mebli. Na krajowym rynku królowały wówczas głównie urządzenia elektryczne. Świat poszedł w kierunku tańszych w eksploatacji urządzeń pneumatycznych, więc wykorzystaliśmy dobry moment — wyjaśnia Bożena Pachura.
Dziś kompresory, manometry, pompy, siłowniki, zbiorniki ciśnieniowe z Pneumatu mają u siebie czołowe firmy z branży spożywczej, motoryzacyjnej, a także drukarnie, fabryki mebli i obuwia. Część to elementy wytworzone przez europejskich potentatów: niemieckiego Rieglera, włoskiego Aignepa czy Orlika z Czech. Firma od kilku lat produkuje oparte na najnowszych technologiach siłowniki. W swoim czasie wyspecjalizowała się w budowie komór kriogenicznych (powstało ich 16). Służą one do leczenia reumatyzmu, stwardnienia rozsianego czy kończyn po urazach.
Schronienie dla sprężarek
Pneumat System ma kilka budynków. W jednym mieści się biuro konstrukcyjne. Powstają w nim projekty ciągów technologicznych sprężonego powietrza. Za kilka miesięcy firma przeniesie się do nowej siedziby. Dwie hale produkcyjne i biurowiec — w sumie ponad tysiąc metrów kwadratowych.
— To ukoronowanie kariery zawodowej męża. Z tego powodu cztery lata temu zrezygnował ze stanowiska prezesa i zajął się budową. Obiekt powstał w kilka miesięcy, lecz udręka z urzędami trwała trzy lata. Nim wbiliśmy pierwszą łopatę, urzędnicy robili wszystko, aby nas do inwestycji zniechęcić — twierdzi Bożena Pachura.
Dzięki nadzorowaniu budowy Ryszardowi Pachurze udało się zaoszczędzić prawie jedną trzecią budżetu przeznaczonego na nową siedzibę.
— Staramy się unikać kredytów. Łatwo je dostać, ale spłacać trzeba latami. Przy niestabilnej sytuacji podatkowo-gospodarczej nie zapewni nam to spokoju w przyszłych działaniach — uważa Bożena Pachura.
Wrocławscy przedsiębiorcy dotąd nigdy nie wypłacali sobie dywidendy. Wystarcza im pensja.
— Zarabiam mniej niż niektórzy moi pracownicy — podkreśla Bożena Pachura.
Opłaciło się inwestowanie w firmę. Ma świetne zaplecze magazynowo-techniczne, dostęp do najwyższej klasy towarów, oferuje obsługę i serwis na najwyższym poziomie.
O pracy filozoficznie
Ponad 30 lat działalności nauczyło właścicieli pokory i cierpliwości wobec ludzi, a także rynku. Bożena i Ryszard Pachurowie stosują m.in. japońską teorię zarządzania kaizen. W myśl zasady małych kroków ku doskonałości ich zespół stale się kształci, stawia sobie coraz wyższe wymagania, wprowadza standaryzację, ład i porządek. W drogę do sukcesu wkalkulowane są także błędy.
— Nie jesteśmy szefami ustawiającymi pracownikom biurka i mówiącymi, jak mają przy nich pracować. Ludzie muszą czuć wolność, bo to procentuje. Najlepsze rozwiązania i innowacje wyszły od naszych pracowników — dodaje Bożena Pachura.
Pneumat System zatrudnia około 30 osób. Wśród nich są obaj synowie właścicieli. Coraz częściej firma stawia też na kobiety.
— Nie obawiamy się feminizacji personelu. Klienci lepiej się czują, gdy doradza im kompetentna kobieta. Obecność pań w firmie złagodziła obyczaje — uważa Bożena Pachura.
Co roku zespół wyjeżdża na kilka dni w góry. Pozwalają sobie na wspólne szaleństwa: wspinaczkę, skoki na linie w przepaść, szukanie zaginionego skarbu. To, oprócz podwyżek i premii, dodatkowa nagroda za rzetelną pracę. Pracownicy firmy chętnie angażują się także w działalność dla lokalnej społeczności, m.in. oddają krew na potrzeby szpitali.
— Ludzie mają ogromną potrzebę robienia czegoś dobrego dla innych. Do naprawdę wielkich sercem działań wystarczy drobna zachęta. A jak bardzo one scalają i wzmacniają ludzi, wiemy w firmie wszyscy — sumuje Bożena Pachura.
