Sieć nie rozładowuje kolejek w bankach

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2000-06-30 00:00

Sieć nie rozładowuje kolejek w bankach

Bankowość elektroniczna rozwija się w żółwim tempie

Kilka banków i biur maklerskich już oferuje obsługę klientów przez Internet. Tymczasem słaby rozwój telefonii praktycznie hamuje postępy nowoczesnej bankowości.

W Polsce dostęp do Internetu ma 5,6 mln osób. 40 proc. z nich deklaruje chęć dokonywania zakupów w sieci, równocześnie powstrzymuje ich przed tym przede wszystkim bezpieczeństwo transakcji. Rozwiązanie proponowane przez PolCard umożliwia uniknięcie niebezpieczeństwa.

Transakcja rozpoczyna się w momencie, gdy klient wybrał zakupy. Serwer sklepu przekazuje operację do PolCardu. Tu klient wpisuje dane o karcie, które są szyfrowane. Firma autoryzuje plastikowy pieniądz tak szybko, jak podczas akceptacji w terminalu POS. Następnie potwierdzenie lub odrzucenie transakcji przekazuje do sklepu, który ma dostarczyć zakupy.

Na razie w Internecie będzie można płacić kartami wypukłymi systemu Visa Europay, MasterCard, Diners Club, JCB, PolCard, PBK Styl. Od października będą także akceptowane karty elektroniczne, a następnie mikroprocesorowe.

Pekao SA, Bank Śląski, Kredyt Bank, Wielkopolski Bank Kredytowy, Bank Przemysłowo-Handlowy, PPABank i Lukas Bank rozpoczynają już obsługę klientów przez Internet. Jednak jeśli rozwój telekomunikacji nie nabierze tempa, usługi te dostępne będą dla bardzo ograniczonej grupy klientów.

— Jeśli monopol TP SA nie zostanie przełamany, można zapomnieć o szybkim rozwoju bankowości elektronicznej — uważa Michał Goliński z Centrum im. Adama Smitha.

Jeśli obecnie liczba telefonów komórkowych i instalacji Internetu rośnie nam w tym samym tempie co w Europie Zachodniej, to i tak pod względem ich dostępności Polska ustępuje Zachodowi.

Widać to szczególnie w małych miastach i na wsi, gdzie mało osób ma telefon stacjonarny, jeszcze mniej komórkowy, a zupełnie nieliczni dostęp do Internetu. Tam też największy odsetek osób w ogóle nie korzysta z usług bankowych.

Fachowcy winą za ten stan rzeczy obarczają same instytucje finansowe, które niewystarczająco starają się dotrzeć do szerokiego grona odbiorców.

— Banki chwalą się, że już wydały prawie 9 mln kart płatniczych. Tymczasem jest to niespełna dziewięć milionów kart 38,6 mln Polaków. Średnio co czwarty ma kartę — mówi Tomasz Kulisiewicz z Centrum im. Adama Smitha.

W jego opinii banki za słabo rozwijają nowoczesne sposoby oferowania usług i dostępu do gotówki.

Beata Tomaszkiewicz