Siedem spółek pod obserwacją

Kamil Zatoński
opublikowano: 13-01-2009, 00:00

Akcja "Inwestor" Mają pełne konta. I drobnych inwestorów, którzy boją się nietrafionych decyzji zarządów

Przedstawiamy obraz siedmiu spółek, w sprawie których o interwencję najczęściej proszą akcjonariusze w ramach "Akcji Inwestor". Firmy te, to w większości jaskrawe przykłady, jak lekkomyślność ich menedżerów (byłych lub nadal sprawujących funkcję), brak faktycznej kontroli ze strony rad nadzorczych, a czasami również działania niezgodne z prawem doprowadziły do tego, że drobni inwestorzy mają prawo podnosić larum i ze zdwojoną uwagą obserwować rozwój wypadków. Zwłaszcza że niemal w komplecie firmy te w ostatnich miesiącach uzyskiwały z rynku kapitał w ramach emisji z prawem poboru. Teraz (oprócz Fonu) dysponują niebagatelnymi kwotami na kontach, a ich wartość rynkowa opiera się właśnie na wierze, że pieniądze te mimo wszystko nie zostaną zmarnowane.

Wątpliwości i obawy drobnych inwestorów wynikają z często nieprzejrzystych działań zarządów i rotacji w ich składzie. Obawy inwestorów wzmaga często brak komunikacji spółek z rynkiem. Na dodatek splity (teraz problemem jest odwrócenie ich skutków) i emisje z prawem poboru doprowadziły do absurdalnej sytuacji, w której inwestorzy mają często problem z pozbyciem się akcji, nawet jeśli byliby zdeterminowani. Cena — jak w przypadku Elkopu, Fonu i Mewy — nie może spaść niżej niż 1 grosz. Być może obawy drobnych inwestorów są przesadzone. Potęguje je bowiem bessa. My wolimy jednak dmuchać na zimne.

W dwóch przypadkach — Mastersa i Fonu — drobni akcjonariusze już podjęli działania, a ich reprezentantem jest Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (o konkretnych działaniach czytaj obok). Ale także w innych sprawach warto nie składać broni, bo choć o skuteczną akcję może być trudno (jak w Mastersie, gdzie przewagę ma dominujący akcjonariusz), a na Komisję Nadzoru Finansowego nie ma co liczyć (nadzór korporacyjny nie leży w jej kompetencjach), to nagłośnienie problemu powinno wywrzeć presję na zarządy firm i ich mocodawców. A przy okazji zapalić światło ostrzegawcze dla tych inwestorów, którzy mogliby kupić akcje bez pełnej świadomości ryzyka.

Elkop: Spłata zobowiązań i nowy akcjonariusz

12,8

mln zł Tyle firma uzyskała z ostatniej emisji akcji.

9,9

mln zł Tyle miała pieniędzy na koniec września.

6,4

mln zł Na tyle wyceniają ją inwestorzy giełdowi.

Mewa: Wierzytelności — to nowy pomysł na biznes

Po trzech kwartałach 2008 roku przychody spółki były o 23 proc. niższe niż rok wcześniej, a strata netto powiększyła się aż do 6,2 mln zł. Nic nie wyszło z przejęcia firmy działającej w branży bieliźniarskiej. Zdecydowano więc o zmianie profilu i wejście w sektor usług finansowych, w tym obrót wierzytelnościami. Drobni akcjonariusze są chyba na tyle zrezygnowani, że stosowne uchwały o zmianie celów emisyjnych i kolejnej emisji akcji (na przejęcie udziałów w Grupie Pactor-Potempa Inkasso) przeszły przygniatająca większością głosów. Przeciw był tylko jeden akcjonariusz, który na WZA zarejestrował jedną akcję.

Z ubiegłorocznej emisji wydano już mniej więcej jedną trzecią pieniędzy (dokapitalizowano Mewę i Szame), ale biorąc pod uwagę dotychczasowy brak pozytywnych efektów działań zarządu w tym obszarze, niewiele wskazuje na to, by inwestycja kiedykolwiek się zwróciła.

Firma nie chce też odwrotnego splitu, a prezes Józef Kiszka z rozbrajającą szczerością przyznaje, że gdyby scalono akcje, ich cena najpewniej by spadła.

26

mln zł Tyle spółka uzyskała z ostatniej emisji akcji.

18

mln zł Tyle miała pieniędzy na koniec września.

28

mln zł Na tyle wyceniają ją inwestorzy giełdowi.

PC Guard: Efektów emisji akcji wciąż nie widać

Spółka przeprowadziła emisję z prawem poboru jeszcze w 2007 r., ale jej efektów nadal nie widać. Kurs akcji balansuje między 1 a 2 grosze. Pieniądze z emisji poszły m.in. na zakup akcji firmy MTS, handlującej laptopami. Ten biznes — podobnie jak prowadzony przez Divicom (to spółka zależna od PC Guarda), z niewielką sieć sprzedaży sprzętu komputerowego — nie idzie jednak tak, jak oczekiwał zarząd. Kilka miesięcy temu zwolniono zresztą prezesa Divicomu, który — jak uznała rada nadzorcza — nazbyt lekką ręką wydawał pieniądze przeznaczone na inwestycje. Teraz wygląda na to, że PC Guard chętnie zrzuciłby dystrybucyjny balast, ale o sprzedaż udziałów w obecnej sytuacji może być trudno. Władze firmy wielokrotnie nie dotrzymywały obietnic o tempie rozwoju i planowanych zyskach.

10

mln zł Tyle spółka uzyskała z ostatniej emisji akcji.

4

mln zł Tyle miała pieniędzy na koniec września.

22

mln zł Na tyle wyceniają ją inwestorzy giełdowi.

Fon: Z planów dewelopersko- -drogowych nic nie wyszło

Kością niezgody między drobnymi akcjonariuszami a zarządem pozostaje kwestia niesfinalizowanej emisji z prawem poboru. Winne są poprzednie władze spółki, które nie potrafiły napisać prospektu emisyjnego, wolnego od uchybień formalnych. Prawo poboru odjęto jednak od ceny akcji, ale po spadku (spowodowanym splitami) stało się ono praktycznie bezwartościowe. Teraz z impasu wspólnymi siłami próbują wyjść nowy prezes i Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. — Mamy już korzystną dla inwestorów ekspertyzę prawną i na jej podstawie w najbliższych dniach podejmiemy działania, które powinny doprowadzić do tego, że akcjonariusze, pokrzywdzeni przy okazji nieudanej emisji z prawem poboru, będą mogli się domagać odszkodowania — mówi Paweł Wielgus z SII.

— Uchwały na ostatnie walne zgromadzenie zostały sformułowane w sposób, który uważamy za wprowadzający w błąd inwestorów. Co więcej, ostatecznie uchwalono co innego, niż pierwotnie zakładano, dlatego naszym zdaniem doszło tu do naruszenia zasad dobrych obyczajów. Najprawdopodobniej zaskarżymy decyzje walnego — dodaje Paweł Wielgus.

-

mln zł Tyle spółka uzyskała z ostatniej emisji akcji.

24!!!

tys. zł Tyle miała pieniędzy na koniec września.

16,4

mln zł Na tyle wyceniają ją inwestorzy giełdowi.

Masters: Nie wszystkim podoba się fuzja z deweloperem

Wczoraj walne zgromadzenie akcjonariuszy przegłosowało głosami rodziny Buchajskich fuzję giełdowej firmy z lubelskim deweloperem Wikaną. Sprzeciw zgłosili drobni inwestorzy, których reprezentowało Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (SII).

— Zarząd i główny akcjonariusz

pozostali głusi na nasze argu-

menty. Nie składamy jednak bro-

ni. Jeśli inwestorzy zdecydują się

walczyć dalej, złożymy do sądu

wniosek zaskarżający uchwały

— mówi Piotr Cieślak z SII.

Wątpliwości drobnych budzi wycena obu firm, sporządzona na potrzeby połączenia. Inwestorzy boją się, że fuzja to "skok na kasę" Mastersa, uzyskaną z emisji z prawem poboru. Chodzi o 21 mln zł, z których większa część wciąż znajduje się na kontach firmy. Niedawno spółka informowała, że z 8,3 mln zł przeznaczonych na finansowanie działalności deweloperskiej w 2008 r. (projekty w Krynicy i Lublinie), wydano do tej pory 4,3 mln zł.

21

mln zł Tyle spółka uzyskała z ostatniej emisji akcji.

21,2

mln zł Tyle miała pieniędzy na koniec września.

36

mln zł Na tyle wyceniają ją inwestorzy giełdowi.

Ponar: Marnotrawstwem pieniędzy zajęła się już prokuratura

Spożytkowanie pieniędzy pozyskanych przez Ponar Wadowice z emisji akcji wejdzie zapewne do annałów warszawskiej GPW jako przykład ogromnego marnotrawstwa. Fragmentowi sprawy przygląda się już zresztą prokuratura, do której nowy zarząd spółki zwrócił się z zawiadomieniem popełnienia przestępstwa w związku z kupnem na początku 2007 r. 51 proc. udziałów w amerykańskiej spółce Georgia Hydraulics Cylinder (za 14 mln USD). Pozostaje ona jednak poza faktyczną kontrolą Ponaru. Smaczku sprawie dodaje to, że we władzach GHC zasiada Arkadiusz Śnieżko, do niedawna prezes wadowickiej firmy.

Problemów jest zresztą więcej, bo firmie trudno będzie odzyskać pieniądze pożyczane spółkom zależnym na inwestycje, które w większości okazały się nieudane. Nic nie wyszło także z obiecywanej w prospekcie emisyjnym budowy silnej grupy kapitałowej firm z branży hydrauliki siłowej. Prezes Jan Godłowski nie chciał powiedzieć, czy zarząd ujawni inwestorom wyniki wewnętrznego audytu, który powinien rzucić więcej światła na to, jak wykorzystano pieniądze z emisji.

150

mln zł Tyle spółka uzyskała z ostatniej emisji akcji.

32,8

mln zł Tyle miała pieniędzy na koniec września.

69

mln zł Na tyle wyceniają ją inwestorzy giełdowi.

Sanwil: Jeden prezes w dwóch spółkach giełdowych to za wiele

Pieniądze z emisji miały służyć akwizycjom w Polsce i za granicą. Ostatecznie nic z tego nie wyszło. Poprzedni prezes Jacek Rudnicki długo negocjował z irlandzkim Resichem. Wreszcie zdecydowano, że warunki transakcji nie byłyby korzystne dla Sanwilu. Pieniądze z emisji nadal pozostają na koncie. Adam Buchajski, główny akcjonariusz spółki, tłumaczy, że są one tym bardziej bezpieczne, że niedawno zdecydowano się na wydzielenie działalności operacyjnej do podmiotu zależnego. Ma to uchronić przed ich "przejedzeniem" przez spółkę, która od dwóch kwartałów mocno kuleje. W tym okresie jej strata netto wyniosła około 3,5 mln zł. Spadła sprzedaż. Na dodatek firma ujawniła sięgające 12,5 mln zł negatywne skutki wyceny opcji walutowych. Na przełomie roku zmienił się prezes. Nowym jest Piotr Kwaśniewski, jednocześnie prezes Mastersa. Jaki ma pomysł na spółkę?

— Złożyliśmy ofertę zakupu od Skarbu Państwa udziałów w Sklejce Pisz — ujawnia prezes Sanwilu.

To na razie tyle, bo nie zdecydowano jeszcze, co począć z feralnymi opcjami. Jednym z rozwiązań jest wcześniejsze zamknięcie transakcji, co wiązałoby się z odpływem sporej części gotówki z emisji.

52

mln zł Tyle spółka uzyskała z ostatniej emisji akcji.

52,1

mln zł Tyle miała pieniędzy na koniec września.

50,1

mln zł Na tyle wyceniają ją inwestorzy giełdowi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu