Szacuje się, że do Niemiec napłynie tylko w tym roku około 800 tys. uchodźców, którzy mają kosztować państwo jakieś 10 mld EUR rocznie. Te koszty zdaniem Sinna zmaleją, gdy część z imigrantów znajdzie już zatrudnienie i zacznie płacić podatki.
- Mamy wystarczający popyt na siłę roboczą. Ale przybywa wielu analfabetów i osób z niskim wykształceniem, które jest nieporównywalne z naszym. Syryjski lekarz stanowi prawdziwy wyjątek od reguły (..) Uchodźcy będą zatem zatrudniani głównie do prostych prac. To z kolei przełoży się na wzrost presji spadkowej na wynagrodzenia – powiedział Sinn.
W rezultacie, najbardziej na fali uchodźców stracą najniżej wykwalifikowani pracownicy, którzy zyskają dodatkową konkurencję. Jak powiedział Sinn: „to oni będą przegrani”.
Na pytanie o to kto w tej sytuacji będzie wygrany, szef Ifo powiedział: „ przede wszystkim będą to ci, którzy skorzystają na napływie dodatkowej siły roboczej: państwo i ja i na przykład państwa czytelnicy. Łatwiej będzie nam znaleźć sprzątaczkę czy kogoś kto umyłby nam auto, ponieważ wynagrodzenie za takie proste usługi spadają”.
