Skarb będzie bronił, gdy dostrzeże wroga

Jarosław KrólakJarosław Królak
opublikowano: 2015-08-20 22:00

Nie będzie listy spółek chronionych przed wrogim przejęciem — informuje resort skarbu. Ekspert obawia się, że ustawowy parasol może okazać się dziurawy

Wiemy już, jak rząd zamierza chronić przed wrogimi przejęciami firmy strategiczne dla polskiej gospodarki. Ustawa o kontroli niektórych inwestycji została podpisana przez prezydenta 5 sierpnia. W Dzienniku Ustaw ma być opublikowana najpóźniej z końcem miesiąca, a w życie wejdzie 30 dni od ogłoszenia. Nowe przepisy określają zasady ochrony przed wrogim przejęciem spółek, w których skarb państwa ma duże pakiety akcji lub udziałów. Pod parasolem rządu mają być najważniejsze firmy z sektorów: gazowego, elektroenergetycznego, chemicznego, petrochemicznego, zbrojeniowego i telekomunikacyjnego. Ustawa pozwala ministrowi skarbu na stworzenie w formie rozporządzenia listy spółek strategicznych. Nabycie ich akcji lub udziałów będzie wymagało zgody ministra. Potencjalni inwestorzy muszą zawiadamiać go o planowanym zakupie. Jeżeli minister zgody nie wyda, transakcja nie dojdzie do skutku. Problem w tym, że — jak ustalił „PB” — lista firm chronionych… nie powstanie.

POD KONTROLĄ:
POD KONTROLĄ:
Ministerstwo skarbu, kierowane przez Andrzeja Czerwińskiego, uspokaja, że instytucje rządowe i służby specjalne, nadzorujące spółki strategiczne, odpowiednio wcześnie wykryją ewentualne próby wrogiego przejęcia i skutecznie im zapobiegną.
Marek Wiśniewski

— Nie będzie stałej listy podmiotów chronionych. Rozporządzenie będzie wydawane wyłącznie w sytuacji realnego zagrożenia, tylko na czas określony, uzasadniający zastosowanie środków ochronnych — mówi Emil Górecki, rzecznik Ministerstwa Skarbu Państwa (MSP). Wyjaśnia, że w razie groźby wrogiego przejęcia zagrożona spółka będzie na bieżąco dopisywana do rozporządzenia, co spowoduje uruchomienie wobec niej procedury ratunkowej.

Wróg u bram

A co, jeśli wrogi inwestor dokona przejęcia, zanim urzędnicy dowiedzą się o jego zamiarach? Takie wątpliwości ma prof. Tomasz Siemiątkowski ze Szkoły Głównej Handlowej, współtwórca pierwotnych założeń do ustawy o kontroli niektórych inwestycji.

— Najlepiej byłoby, gdyby ustawa chroniła wszystkie spółki z wymienionych w niej sektorów gospodarki. Wtedy rozporządzenie nie byłoby potrzebne. Ustawa stanowi jednak, że ochronie podlegają inwestycje w spółki ze wskazanych w niej sektorów, dodatkowo imiennie wymienione w rozporządzeniu. To mocno komplikuje sprawę, tym bardziej że resort skarbu nie zamierza sporządzać listy takich spółek, tylko działać w sytuacji konkretnego zagrożenia dla konkretnej spółki. Problem praktyczny może być taki, że resort nie zauważy próby wrogiego przejęcia lub spóźni się z interwencją ochronną — mówi Tomasz Siemiątkowski.

Jego zdaniem, w takiej sytuacji skarbowi będzie trudno np. unieważnić transakcję. Niechciany inwestor będzie mógł argumentować, że nie wiedział o potrzebie uzyskania zgody ministra na przejęcie.

— Skarb państwa mógłby być wówczas narażony na roszczenia odszkodowawcze — uważa Tomasz Siemiątkowski.

Służby czuwają

Resort skarbu nie widzi jednak takiego zagrożenia. — Zapisy ustawy są tak sformułowane, że jej zasięg ograniczony jest do wąskiej grupy spółek objętych szczególną ochroną — m.in. nadzorem służb specjalnych, Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów i niektórych resortów. Ryzyko, że dojdzie do przejęcia takiej spółki bez wiedzy tych organów i zgody ministra skarbu, jest nikłe — twierdzi Emil Górecki.

 

Jak chronią się inni

Kanadyjskie prawo chroniące strategiczne spółki jest tak skonstruowane, by z jednej strony nie dyskryminować potencjalnych inwestorów, ale z drugiej skutecznie przeciwdziałać próbom wrogich przejęć. Naczelną zasadą jest umożliwianie zagranicznym podmiotom przejmowania kanadyjskich spółek strategicznych tylko wtedy, gdy taka transakcja przyniesie państwu „korzyści netto”. W Austrii kontrole inwestycji bezpośrednich dotyczą spółek z określonych sektorów, następują przed ich dokonaniem i przeprowadzane są na wniosek. W Niemczech takie kontrole przeprowadzane są już po fakcie przejęcia spółki, z urzędu. Dotyczą wszystkich sektorów i obejmują głównie inwestorów spoza UE. W Austrii i Niemczech transakcje firm unijnych są brane pod lupę, gdy pojawi się zagrożenie nadużycia.

Jak chronią się inni

Kanadyjskie prawo chroniące strategiczne spółki jest tak skonstruowane, by z jednej strony nie dyskryminować potencjalnych inwestorów, ale z drugiej skutecznie przeciwdziałać próbom wrogich przejęć. Naczelną zasadą jest umożliwianie zagranicznym podmiotom przejmowania kanadyjskich spółek strategicznych tylko wtedy, gdy taka transakcja przyniesie państwu „korzyści netto”. W Austrii kontrole inwestycji bezpośrednich dotyczą spółek z określonych sektorów, następują przed ich dokonaniem i przeprowadzane są na wniosek. W Niemczech takie kontrole przeprowadzane są już po fakcie przejęcia spółki, z urzędu. Dotyczą wszystkich sektorów i obejmują głównie inwestorów spoza UE. W Austrii i Niemczech transakcje firm unijnych są brane pod lupę, gdy pojawi się zagrożenie nadużycia.

Obrona przed Rosjanami

Najgłośniejszy przypadek obrony spółki z państwowym udziałem przed przejęciem przez niechcianego inwestora dotyczy Azotów Tarnów. W maju 2012 r. rosyjska Grupa Acron ogłosiła wezwanie na akcje chemicznej spółki. Skarb państwa nie chciał jednak, by firma trafiła w ręce Rosjan. Twierdził, że jest to sprzeczne ze strategicznym interesem Polski. Mimo to Acron skupił akcje na giełdzie, osiągając 20 proc. Skarb zadział dwutorowo: połączył Tarnów z Puławami, w wyniku czego powstała Grupa Azoty o dwa razy większej kapitalizacji, a w statucie spółki zapisano, że dopóki skarb państwa ma co najmniej 20 proc. akcji, żaden inny podmiot nie może wykonywać prawa głosu z więcej niż 20 proc. Jednocześnie resort wpisał chemiczną spółką na listę spółek strategicznych. Acron odpuścił, ale pozostał z 20 proc. akcji. Spółkę z 33 proc. akcji kontroluje skarb. Rok temu Komisja Nadzoru Finansowego wszczęła postępowanie sprawdzające, czy przy okazji skupowania akcji Rosjanie nie naruszyli obowiązków informacyjnych.

Obrona przed Rosjanami

Najgłośniejszy przypadek obrony spółki z państwowym udziałem przed przejęciem przez niechcianego inwestora dotyczy Azotów Tarnów. W maju 2012 r. rosyjska Grupa Acron ogłosiła wezwanie na akcje chemicznej spółki. Skarb państwa nie chciał jednak, by firma trafiła w ręce Rosjan. Twierdził, że jest to sprzeczne ze strategicznym interesem Polski. Mimo to Acron skupił akcje na giełdzie, osiągając 20 proc. Skarb zadział dwutorowo: połączył Tarnów z Puławami, w wyniku czego powstała Grupa Azoty o dwa razy większej kapitalizacji, a w statucie spółki zapisano, że dopóki skarb państwa ma co najmniej 20 proc. akcji, żaden inny podmiot nie może wykonywać prawa głosu z więcej niż 20 proc. Jednocześnie resort wpisał chemiczną spółką na listę spółek strategicznych. Acron odpuścił, ale pozostał z 20 proc. akcji. Spółkę z 33 proc. akcji kontroluje skarb. Rok temu Komisja Nadzoru Finansowego wszczęła postępowanie sprawdzające, czy przy okazji skupowania akcji Rosjanie nie naruszyli obowiązków informacyjnych.

OKIEM EKSPERTA
Lista jest potrzebna

DARIA KULCZYCKA, ekspert Konfederacji Lewiatan

Nikt nie kwestionuje potrzeby wprowadzenia ochrony przed wrogim przejęciem firm o strategicznym znaczeniu dla państwa. Właściciele muszą mieć jednak pełną jasność, że ich spółka podlega takim rygorom. Ustawa bardzo ogólnie definiuje, jakie interesy publiczne mają być chronione. Mówi jednak o wskazaniu w rozporządzeniu listy firm, które będą jej podlegały. Byłoby to racjonalne rozwiązanie. Jeśli nie będzie tego rozporządzenia, to w zasadzie wszyscy właściciele spółek z wymienionych branż będą musieli informować o wszystkich wydarzeniach, które mogą prowadzić do zmiany właściciela czy podmiotu dominującego.

OKIEM EKSPERTA
Lista jest potrzebna

DARIA KULCZYCKA, ekspert Konfederacji Lewiatan

Nikt nie kwestionuje potrzeby wprowadzenia ochrony przed wrogim przejęciem firm o strategicznym znaczeniu dla państwa. Właściciele muszą mieć jednak pełną jasność, że ich spółka podlega takim rygorom. Ustawa bardzo ogólnie definiuje, jakie interesy publiczne mają być chronione. Mówi jednak o wskazaniu w rozporządzeniu listy firm, które będą jej podlegały. Byłoby to racjonalne rozwiązanie. Jeśli nie będzie tego rozporządzenia, to w zasadzie wszyscy właściciele spółek z wymienionych branż będą musieli informować o wszystkich wydarzeniach, które mogą prowadzić do zmiany właściciela czy podmiotu dominującego.