Z powodu opieszałości ministerstwa dwie trzecie automatów hazardowych nie może zarabiać — twierdzi branża.
Izba Gospodarcza Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych (IGPiOUR), zrzeszająca spółki wystawiające automaty do gier hazardowych, zarzuca Ministerstwu Finansów blokowanie działalności. Według niej, z powodu przedłużania procesu udzielania zezwoleń wiele firm nie może podjąć pracy.
— Na uzyskanie koncesji czekamy około pół roku. Potem cztery miesiące trwa oczekiwanie na dopuszczenie do wymaganych egzaminów ze znajomości ustawy. Po egzaminie dwa miesiące czekamy na wydanie dokumentów. Kolejny kwartał trwa przebadanie i rejestracja automatów — wylicza Stefan Matuszewski, prezes IGPiOUR.
Według niego, z 24 tys. automatów, które miały zostać uruchomione do końca tego roku, pracuje tylko 7 tys.
— Traci na tym budżet państwa. Każdy z automatów jest opodatkowany na kwotę 75 EUR miesięcznie, a w przyszłym roku ta kwota zostanie podniesiona do 100 EUR — podkreśla prezes IGPiOUR.
Nie udało nam się uzyskać komentarza z resortu finansów.
Stefan Matuszewski ustosunkował się także do pomysłu, lansowanego przez Prawo i Sprawiedliwość, by zdelegalizować automaty do gier hazardowych. Według tej partii, służą one grupom przede wszystkim przestępczym do prania brudnych pieniędzy.
— Jako izba, ustanowiliśmy 20 tys. zł nagrody dla tego, kto wykaże, jak można wyprać pieniądze w automatach do gry — ripostuje Stefan Matuszewski.