Skoro EURO mamy, przejdźmy także na euro

Jacek Zalewski
opublikowano: 19-04-2007, 00:00

Takiego „entrée” na forum Unii Europejskiej, jakie wczoraj przytrafiło się Jarosławowi Kaczyńskiemu, nie miał nigdy żaden polski polityk. Dosłownie w momencie, gdy premier podjeżdżał pod siedzibę Komisji Europejskiej w Brukseli — nadeszła wiadomość z Cardiff. Przewodniczący José Manuel Barroso z kurtuazją gospodarza oznajmił ją oraz złożył gościowi gratulacje. Potem było nadal serdecznie, ale merytorycznie już znacznie trudniej, zwłaszcza w kwestiach konstytucyjnych. Szef KE z naciskiem przypomniał, że przecież w 2004 r. traktat w Rzymie podpisały wszystkie unijne rządy i dlatego on nie rozumie dzisiejszego sceptycyzmu niektórych. Wynika z tego, że nie do końca rozumie istotę zwrotu, jaki po wyborach w 2005 r. nastąpił w polityce Polski.

Wróćmy jednak do wątku EURO 2012. Reprezentuję niedowiarków, którym rozum podpowiadał, że szanse Ukrainy i Polski są minimalne — jeśli uwzględni się nie tylko ogromną przewagę infrastruktury Włoch, ale przede wszystkim dotychczasową praktykę UEFA, nie lokalizującej w naszym regionie nawet pojedynczego finału Ligi Mistrzów. I pod całą tą argumentacją nadal się podpisuję, jednocześnie chyląc nisko głowę przed prezydentem UEFA Michelem Platinim, który dowiódł chęci rzeczywistej zmiany oblicza swojej totalnie skomercjalizowanej firmy. Europejska Unia Związków Piłkarskich odważnie przełamała schematy. W przypadku Ukrainy aż trudno nie postawić pytania, czy na podobny ruch (choćby podjęcie przed 2012 r. decyzji) będzie stać Unię Europejską. Niestety, na razie jest ono retoryczne.

Sukces osiągnięty w Cardiff od pierwszych minut zyskał wielu ojców, w szczególności wśród klasy politycznej obu państw. Tymczasem jego prawdziwymi autorami są szefowie związków piłkarskich Ukrainy i Polski, Hryhorij Surkis i Michał Listkiewicz. Przyczyny ich ogromnych wpływów w FIFA i UEFA to temat na odrębne opowiadanie, ale efekt osiągnęli rzeczywiście rewelacyjny. Listkiewicz już wcześniej dowiódł swojej siły, gdy po wizycie Josepha Blattera ekipa PiS skapitulowała i wycofała się z restrykcji wobec PZPN. Teraz w spokoju odda wreszcie fotel prezesa i skoncentruje się na pracy w komitecie organizacyjnym mistrzostw Europy.

Przyznanie nam (znaczy — nam w połowie) EURO 2012 zwiększyło szanse Wrocławia na zdobycie tematycznej wystawy światowej EXPO 2012. Biuro w Paryżu przeprowadzi głosowanie w grudniu i jeśli jego wynik byłby równie pomyślny, jak wczoraj w Cardiff — rok 2012 stałby się fantastyczną promocją marki pod nazwą Polska. Ciut wcześniej, na drugie półrocze 2011 zaplanowana została nasza prezydencja UE, jeśli konstytucja owego rotacyjnego przewodniczenia nie zniesie. Będziemy wtedy po wyborach parlamentarnych (planowo na jesieni 2009) oraz prezydenckich (na jesieni 2010). Czy w tym zestawie terminów czegoś nie brakuje? Oczywiście — konkretnej daty przyjęcia przez Polskę wspólnej waluty! Państwu organizującemu EURO

nie przystoi wzdragać się przed euro…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu