Skorzystaj ze skarbnicy profesorskiej mądrości

Sebastian Ogórek
opublikowano: 15-11-2006, 00:00

Wyniki niektórych badań prowadzonych na uczelniach można zastosować w firmach. Są instytucje pomagające kupić i sprzedać nowe rozwiązania.

Janusz Bacia, prezes produkującej napoje bezalkoholowe firmy Krynka z Krynek w Białostockiem, od jakiegoś czasu rozglądał się za nowymi technologiami, które mógłby z korzyścią wdrożyć w swoim przedsiębiorstwie. Na jednym ze spotkań biznesowych usłyszał o zasadach działania Innovation Relay Centres (IRC). Wypełnił wtedy krótką ankietę.

— Po dwóch tygodniach otrzymałem telefon. Umówiliśmy się na spotkanie, podczas którego wyjaśniłem, jakiej technologii szukam. Po kolejnych dwóch tygodniach IRC przysłało mi oferty kilku firm z Litwy i Łotwy. Teraz rozmawiam z łotewską firmą. Chcę od niej kupić technologię do produkcji naturalnego kwasu chlebowego — opowiada Janusz Bacia.

Rozmowy o kontrakcie wartym ponad milion złotych są zaawansowane.

— IRC doprowadziło do spotkania z firmą łotewską. Tłumaczy dla nas dokumenty i pomaga przy kolejnych rozmowach —wszystko za darmo. To dobra inicjatywa. Pracują przy niej głównie ludzie młodzi i widać, że bardzo im zależy na sukcesie projektu — zachwyca się prezes Krynki.

IRC pomaga zorganizować wyjazd przedstawicieli Krynki na targi zagraniczne.

Kup lub sprzedaj

IRC to program obejmujący 33 kraje Europy i Chile. Został podzielony na 71 obszarów geograficznych. W każdym działa ośrodek zdobywający informacje o nowych technologiach, jakie powstały na uczelniach, w ośrodkach badawczych i w firmach w regionie.

— Najbardziej zaawansowany projekt to „Biwalentna szczepionka dla drobiu anty-Salmonella/Campylobacter”, która wyeliminowałaby zakażenie żywności drobiowej. To odkrycie otrzymało wiele prestiżowych nagród naukowych. Teraz, dzięki naszej pomocy, prowadzone są zaawansowane rozmowy z dużymi producentami drobiu, którzy chcą wdrożyć ten pomysł do masowej produkcji —mówi prof. Wojciech Dominik, dyrektor Uniwersyteckiego Ośrodka Transferu Technologii (UOTT) przy Uniwersytecie Warszawskim.

Informacje o technologiach może w systemie internetowym przejrzeć każdy. Kontakt do właścicieli rozwiązań uzyskuje się już jednak od pracowników IRC. Swoją technologię może do systemu zgłosić każdy, kto chce ją sprzedać. Także każda firma może ogłosić, że szuka jakiejś technologii. Baza zawiera około 3,5 tys. ogłoszeń.

Nawet z ASP

Przy niektórych uczelniach powstają także ich własne centra transferu technologii.

— Wiele wyników badań prowadzonych na uczelni można zastosować w gospodarce. Naszym zadaniem jest ich sprzedaż przedsiębiorcom. Ofertę przedstawiamy na naszej stronie internetowej — mówi prof. Wojciech Dominik z UOTT.

Zakres proponowanych opracowań jest bardzo szeroki: od „Modeli cyfrowych terenu w geologii” czy „Usuwania fenolu ze ścieków” po „Wdrożenia szkolenia przez internet w przedsiębiorstwach i firmach”.

Ośrodek przy UW działa nie tylko w ramach IRC, ale także w ramach innego projektu.

— Należymy do STIM, czyli ogólnopolskiej Sieci Transferu Technologii i Wspierania Innowacyjności. Tworzy go osiem ośrodków pomagających małym i średnim firmom — mówi Wojciech Dominik.

STIM szuka dla każdego, kto się zgłosi, innowacyjnej technologii albo jej odbiorcy oraz pomaga przy rozwiązaniu problemów technologicznych.

— Pomagamy też znaleźć odpowiedni kredyt na zakup technologii. Możemy również wydać opinię potrzebną przedsiębiorcy przy staraniach o kredyt lub dotację na rozwój technologiczny. Wszystkie usługi są bezpłatne — podkreśla prof. Wojciech Dominik.

W skład STIM wchodzą politechniki i uniwersytety z Olsztyna, Białegostoku, Katowic, Krakowa, Poznania, Rzeszowa i Wrocławia.

Ale nawet szkoły artystyczne mają coś do zaoferowania.

— Chętnie z nami współpracują firmy świadome tego, co to jest design. Na przykład wspólnie z IKEA organizujemy dla naszych studentów spotkania warsztatowe. Powstają na nich projekty mebli, które ta firma może później kupić. W tym roku planujemy też wspólny projekt z polskim producentem oświetlenia — wymienia dr hab. Michał Stefanowski z warszawskiej ASP.

Nie wszystko gra

Współpraca polskich firm z uczelniami ciągle jeszcze raczkuje. Naukowcy narzekają, że trudno sprzedać opracowane przez nich technologie czy pomysły.

— Poziom chłonności rozwiązań innowacyjnych przez biznes jest nikły. Wynika to z małej stabilizacji finansowej firm. Niewiele z nich zauważa, że ich rozwój zależy w głównej mierze od stawiania na innowacyjność. Poza tym przedsiębiorcy oczekują od nas nie tylko technologii, ale także biznesplanu, w którym będzie jasno zapisane, ile trzeba wydać i kiedy i w jakim stopniu to się zwróci — uważa prof. Wojciech Dominik.

Podkreśla, że UOTT nie ma osobowości prawnej. Może tylko kojarzyć biznes z uczelnią.

— Bywa jednak, że przedsiębiorcy nie umieją się porozumieć z uczelnią w sprawie ceny projektu — mówi prof. Dominik.

Przedsiębiorcy widzą to trochę inaczej.

— Wydaje mi się, że naukowcy są za bardzo oderwani od rzeczywistości i biznesu. Za granty robią badania dla samych badań. Ale czasami na uczelniach można znaleźć coś ciekawego i widzę, że coraz więcej firm się do nich zgłasza. Powołaliśmy Stowarzyszenie Fotowoltaiki, które ma łączyć świat biznesu i nauki — opowiada Bartłomiej Zysiński z produkującej akumulatory firmy Wamtechnika (Gazela Biznesu).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sebastian Ogórek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu