Słabnący dolar może pociągnąć ropę w górę

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 2008-09-24 00:00

Krajowi analitycy przewidują, że duża zmienność na rynku dolara i ropy naftowej jeszcze się utrzyma.

Plan ratunkowy rządu USA jeszcze nie wszedł w życie, a już

przynosi negatywne skutki. Osłabia dolara i podbija notowania ropy naftowej

Krajowi analitycy przewidują, że duża zmienność na rynku dolara i ropy naftowej jeszcze się utrzyma.

W ostatnich dniach notowania ropy zależały przede wszystkim od kursu dolara. Zapowiedź programu naprawczego sektora finansowego autorstwa amerykańskiego ministra skarbu Henriego Paulsena mocno osłabiła amerykańską walutę. To z kolei przełożyło się na najsilniejsze od lat wybicie w górę kursu czarnego złota. Wczoraj pojawiły się sugestie, że rządowy plan pomocy amerykańskim firmom finansowym nie zapobiegnie recesji w USA. To tylko na chwilę — jak się wydaje — zaowocowało spadkami na rynku ropy. Swoje obawy o dalszy rozwój wydarzeń wyraził Ben Bernanke, szef Fedu. Jego zdaniem, rynki finansowe są obecnie pod bardzo silną presją i konieczna jest natychmiastowa akcja wykupu toksycznych aktywów hipotecznych o wartości setek miliardów dolarów. Dlatego uważa on za konieczną natychmiastową akcję Kongresu, by ustabilizować sytuację.

Jeszcze pobuja

Wygląda więc na to, że emocje szybko nie opadną.

— Przez najbliższe tygodnie rynek pozostanie jeszcze rozchwiany. Z technicznego punktu widzenia ropa nie powinna być droższa niż 110 dolarów za baryłkę — uważa Marek Rogalski, analityk FIT DM.

Ostatnio ropa poszła śladem rynku akcji i też poddała się dużej zmienności. W poniedziałek byliśmy świadkami historycznego momentu, bo notowania terminowe czarnego złota w Nowym Jorku skoczyły o ponad 16 USD za baryłkę. Tym samym ustanowiły historyczny rekord jednosesyjnej zwyżki. Wczoraj z kolei obserwowaliśmy ponad 1-procentową przecenę.

— To jednak nie jest początek głębszej przeceny, ale raczej zwykła korekta. Uszczuplenie zapasów oraz zwiększony popyt na paliwa grzewcze w sezonie zimowym powinny spowodować, że w dłuższym terminie dominować będzie trend wzrostowy. Ropa może oscylować wokół 120 dolarów za baryłkę — ocenia Urszula Cieślak, analityk BM Reflex.

Wszystko w gestii dolara

Jednak w ostatnim czasie największy wpływ na notowania ropy ma kurs amerykańskiej waluty. I to on właśnie w najbliższych tygodniach może być czynnikiem.

— Rządowy plan pomocy amerykańskim firmom finansowym jest niekorzystny dla dolara, bo zakłada większe zadłużenie i podaż obligacji. W związku z tym amerykańska waluta może się dalej osłabiać. To w dłuższej perspektywie może windować kurs ropy — przyznaje Przemysław Kwiecień, analityk XTB.

Tak więc dolar w połączeniu ze słabnącymi zapasami i rozpoczynającym się sezonem grzewczym może stać się poważnym orężem do dalszych wzrostów kursu ropy.

W kraju spokojniej

Spokojniej natomiast powinno być na krajowym rynku paliw. Mimo że na kilku ostatnich sesjach ropa podrożała o kilkanaście procent, to na rodzimych stacjach szybkiej podwyżki raczej nie będzie. Powód? Nad Wisłą działa jeszcze efekt wcześniejszej przeceny czarnego złota.

— Ostatni wzrost cen ropy zbiegł się z umocnieniem złotego, a na niektórych stacjach nie doszło do wyraźniejszej przeceny. Natomiast w najbliższych dwóch tygodniach nie spodziewałabym się żadnej podwyżki — uspokaja Urszula Cieślak.

Maciej

Zbiejcik