Początek bieżącego roku jest rewelacyjny. Wskaźnik koniunktury HSBC PMI w polskim przemyśle wzrósł w styczniu z 48,8 do 52,2 pkt. To pierwsza z danych makro w 2012 r. (publikowane w styczniu dane odnosiły się do sytuacji w 2011 r.).

— Miniony miesiąc przyniósł silną poprawę aktywności gospodarczej. To trzeci co do wielkości jednomiesięczny wzrost wskaźnika w ponad trzynastoletniej historii badania — zaznacza Agata Urbańska, ekonomista HSBC.
Ten dobry wynik polskiej gospodarki to w dużej mierze skutek słabego złotego. Jak wynika z badania Citigroup, dzięki drogiemu euro nasi eksporterzy mają większy bufor marżowy niż eksporterzy z Czech czy Węgier.
W Polsce próg opłacalności eksportu jest przez przedsiębiorców deklarowany na poziomie 3,88 zł za euro, czyli o 12,8 proc. poniżej rzeczywistego kursu z okresu prowadzenia badania. Na Węgrzech, gdzie forint również jest słaby, ten bufor to 11,8 proc., a w Czechach, gdzie korona pozostaje relatywnie silna, to zaledwie 8,6 proc.
— Polscy producenci sprzedający towary za granicę są zabezpieczeni na wypadek kłopotów na swoich rynkach docelowych. Nawet jeśli zamówienia spadną o kilka procent, eksport nadal będzie przynosił firmom dość pokaźne zyski — tłumaczy Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego.