SNB nie jest tak silny, na jakiego wyglądał

Marek Rogalski – analityk DM BOŚ (BOSSA FX)
17-08-2011, 10:29

Kilka minut przed godziną 9:00 okazało się, że prasowe spekulacje nt. możliwego, czasowego powiązania kursu franka z  euro pozostaną tylko plotkami. Narodowy Bank Szwajcarii podał w komunikacie, iż  zwiększa płynność o kolejne 80 mld CHF (do 200 mld CHF) i nadal będzie wykorzystywać swapy walutowe – to na razie jedyne narzędzia do walki ze zbyt mocnym frankiem i wciąż takie same (to już trzeci komunikat SNB w ciągu ostatnich tygodni).

Wprawdzie SNB zapewnił, iż podejmie dalsze działania w razie potrzeby, ale dla rynków to sygnał, iż SNB nie jest tak silny, jak można było się tego obawiać. Jeszcze dzisiaj o poranku frank tracił względem większości walut – na parze EUR/CHF udało się ustanowić nowy lokalny szczyt na 1,1548. Inwestorzy rzeczywiście zdawali się wierzyć w spekulacje dotyczące możliwego czasowego węża walutowego – plotkowano tutaj o bandzie 1,10-1,20 z jej środkiem właśnie w okolicach 1,15. Nikt nie zadał sobie pytania, czy taka operacja byłaby dla SNB rzeczywiście opłacalna i w ogóle wykonalna z politycznego punktu widzenia – konieczne mogłyby stać się zmiany w szwajcarskiej konstytucji. Wydaje się, zatem, że skoro nie wąż walutowy to może ujemne stopy procentowe, bo opodatkowanie zagranicznego kapitału wydaje się mniej prawdopodobne. W każdym razie, jeżeli SNB rzeczywiście nadal pozostanie konserwatywny w swoich działaniach, to już za kilka dni inwestorzy powiedzą znów sprawdzam i EUR/CHF będzie próbował łamać barierę 1,10. Wprawdzie dzisiaj najpewniej poznamy też oświadczenia szwajcarskiego rządu, ale jak spekuluje prasa (Tages Anzeiger) mogą one dotyczyć pakietu wsparcia dla szwajcarskich firm (w wysokości 1,5 mld CHF).

Zwłaszcza, że wczorajszy szczyt Merkel-Sarkozy nie zachwycił. Sprawdziły się obawy, iż ten tandem zaczyna się już „politycznie wypalać”. Politycy odrzucili możliwość dokapitalizowania Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej, czy emisji euro obligacji. W zamian dostaliśmy bardziej realną propozycję powołania gospodarczego rządu strefy euro, ale bardziej wizerunkową, gdyż bez ministra finansów (postulował to nie tak dawno szef Europejskiego Banku Centralnego), kuriozalną propozycję opodatkowania transakcji finansowych w strefie euro i wręcz symboliczną propozycję wprowadzenia tzw. kotwicy budżetowej do konstytucji wszystkich krajów Eurolandu (o kilka lat za późno). Stąd też rynki finansowe chłodno przyjęły wyniki szczytu. Wczoraj wieczorem euro jednak zbytnio nie potaniało, co było wynikiem względnie dobrego zachowania się amerykańskiej giełdy (wsparły ją lepsze dane o produkcji przemysłowej).

Dzisiaj warto będzie się skupić na informacjach z Wielkiej Brytanii, zwłaszcza zapiskach z ostatniego posiedzenia Banku Anglii (godz. 10:30), inflacji HICP z Eurolandu (godz. 11:00), a także inflacji PPI z USA (godz. 14:30) – o ich wpływie na rynek piszę w subiektywnym kalendarzu. Dzisiaj też według wcześniejszych informacji francuski resort finansów miał zaproponować pakiet dodatkowych oszczędności zmierzających do redukcji nadmiernego zadłużenia i deficytu.

EUR/PLN: Złoty zaczyna się stabilizować, chociaż dopóki nie zejdziemy poniżej kluczowych 4,12, to nadal będzie duże ryzyko kolejnej fali osłabienia. Strefę wsparcia można ulokować na 4,12-4,13, a opór na 4,16. Jego przełamanie otworzy drogę do 4,18.
USD/PLN: Dolar na świecie pozostaje na razie słabszy, co sprawia, że odbicie USD/PLN w górę nie jest na razie zbyt duże i poziom 2,90 nie jest trwale naruszony. Opór to teraz wspomniane 2,90, a wsparcie to okolice 2,86. Kluczowe rozdanie da sytuacja na EUR/USD, który też w krótkim okresie „zgubił kierunek”.

EUR/USD: Rozczarowanie spotkaniem Merkel-Sarkozy, a także komunikatem SNB (który wyraźnie przecenił EUR/CHF) znalazło swoje przełożenie w spadku EUR/USD. Niemniej rynek zdaje się na razie skutecznie bronić przed większą zniżką. Mocne wsparcie to strefa 1,4300-1,4330, której możemy nie przebić przez dodatkowego mocnego impulsu. Z drugiej strony równie mało prawdopodobne wydaje się być wyjście powyżej poniedziałkowego szczytu na 1,4476. Nadal będziemy się, zatem „kręcić” wokół 1,44.

GBP/USD: Funt radzi sobie coraz lepiej – wczorajsze dane o inflacji CPI, która okazała się w lipcu wyższa od prognoz, doprowadziły do testowania ostatniego maksimum na 1,6475. Dzisiaj w godzinach porannych notowania spadły w okolice 1,64, ale i teraz pozostaje nam poczekać na publikacje z godz. 10:30. Niemniej wydaje się, że nie wystarczą one do tego, aby rynek pokonał poziom 1,6475. Wydaje się, że nadchodzące kilkanaście godzin przyniesie jednak korektę w okolice 1,6330-1,6350.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski – analityk DM BOŚ (BOSSA FX)

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Świat / SNB nie jest tak silny, na jakiego wyglądał