Socha ofiarą na ołtarzu walki politycznej

Kazimierz Krupa
13-04-2005, 00:00

No i minister Jacek Socha chyba jednak znajdzie się w podręcznikach historii. Nie, nie jako szczególnie wybitny minister skarbu, nie jako sprawca najbardziej „ludycznej” w dziejach prywatyzacji PKO Banku Polskiego, nawet nie jako ten, który wstrzymał... prywatyzacje przez inwestorów strategicznych, a ruszył... giełdę. Znajdzie się na kartach podręczników, najprawdopodobniej, jako pierwszy w historii minister skarbu odwołany drogą sejmowego, skutecznego wotum nieufności. Wszystkie znaki na ziemi i niebie zdają się bowiem wskazywać, że wyrok już zapadł. Parlamentarna opozycja porozumiała się, pozyskała nawet część sejmowego planktonu, i głowa ministra Sochy zostanie złożona na ołtarzu walki politycznej.

Kilku jego poprzedników było już o krok od utraty tą drogą fotela ministra skarbu (choćby Emil Wąsacz czy Zbigniew Kaniewski). Niektórym nawet bardzo się to należało. Zawsze jednak polityczne zaplecze aktualnego rządu mobilizowało się i udawało się ministrów ochronić. Tyle tylko że to polityczne zaplecze nigdy nie było tak słabe jak obecnie, kiedy praktycznie nie istnieje. Mając tego świadomość, wicepremier Hausner, będąc przekonanym, że nie uniknie egzekucji, sam — w ostatniej chwili — wycofał się na z góry upatrzone pozycje. Czy tak samo postąpi minister Socha?

Sytuacja ministra jest nie do pozazdroszczenia. Bo, tak naprawdę, nie ma się jak bronić, gdyż nikt nie stawia mu konkretnych, poważnych zarzutów. Nie ma więc na co odpowiadać. W opozycji przeważa pogląd: może i dobry fachowiec, ale nie nasz, i trzeba go odwołać. W nieistniejącej koalicji niektórym jest wszystko jedno, inni nie znoszą Belki, więc i całego jego rządu, chodzi im jedynie o ochronę sejmowych foteli do września. I wtedy formuje się „koalicja strachu”. Nie łączą jednak faktu odwołania z kolejną próbą rozmontowania rządu premiera Belki, by ponad wszelką wątpliwość zmusić go do złożenia dymisji na początku maja (choć wielokrotnie to deklarował), a prezydenta do jej przyjęcia. Gdy rząd zostanie pozbawiony kilku kluczowych ministrów, prezydent nie będzie miał innego wyjścia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kazimierz Krupa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Socha ofiarą na ołtarzu walki politycznej