Solorz i skrzypce Stradivariusa

Nad Wisłę trafiły pierwsze w powojennej historii kraju skrzypce słynnego lutnika. Zakup mający uświetnić stulecie odzyskania niepodległości sfinansował… Zygmunt Solorz.

Żyjący w latach 1634 (lub 1644) — 1727 Antonio Stradivari, lutnik z Cremony, uznawany jest za najwybitniejszego przedstawiciela swojego fachu w dziejach. Razem w uczniami był autorem około 1000 instrumentów, z których przeważającą część stanowiły skrzypce. Dzieła Stradivariego znajdowały się już w polskich kolekcjach (grywał na nich m.in. Henryk Wieniawski), jednak co do jednego zostały skradzione przez Niemców i Rosjan podczas II wojny światowej. W okresie powojennym ich dźwięk można było okazjonalnie usłyszeć podczas koncertów muzyków, którzy byli ich prywatnymi posiadaczami. Instrument należący przed wojną do Bronisława Hubermana na przykład, skradziony mu w garderobie Carnegie Hall w 1937 r., został zakupiony w 2001 r. przez amerykańskiego muzyka Joshuę Bella.

TAAAKI GEST:
Zobacz więcej

TAAAKI GEST:

Około 5 mln EUR — tyle mogły kosztować skrzypce, które polskim melomanom sprezentował Zygmunt Solorz na stulecie niepodległości. Fot. Marek Wiśniewski

Liczba zachowanych instrumentów oznakowanych stemplem Antonia Stradivariego nie jest dokładnie znana — wiadomo o blisko 550 skrzypcach, 60 wiolonczelach i 12 altówkach. Zależnie od stanu zachowania, a także od wielu różnych okoliczności, w których się kiedyś znalazły, instrumenty wyceniane mogą być nawet na prawie 16 mln USD. Z informacji „PB” wynika, że za transakcją stoi Zygmunt Solorz, a jej wartość mogła wynieść około 5 mln EUR. Zgodnie z danymi funduszu Artist Rare Instrument Fund, który inwestuje w rzadkie instrumenty smyczkowe, średnia roczna stopa zwrotu z tych aktywów w okresie 1988- 2008 wyniosła powyżej 11 proc.

Według raportu banku inwestycyjnego Coutts, wiekowe instrumenty rzeczywiście mogą zastępować finansowe, jednak rozważany nie jest ani poważniejszyhoryzont lokaty, ani zabytki z warstwą kurzu, osiadłą między sufitem a szafą. Bank cyklicznie mierzący inwestycje alternatywne efektownymi indeksami podsumował, że w rok instrumenty muzyczne stały się cenniejsze o 16,4 proc., mierząc ich wartość w funcie. Samochody klasyczne potaniały wtedy ponad 10 proc., a dzieła sztuki — 6 proc. O tym, jak zgubne może być ocenianie tak wąskich rynków w przesadnie krótkim okresie, świadczy następna seria indeksów, tym razem prezentująca średni zwrot po 12 latach: aktywa z orkiestry z trudem zapewniły 2,3 proc., a auta przebiły 330 proc. Przyglądając się indeksom, trzeba jednak pamiętać, że do zyskownych odsprzedaży nie dochodzi zazwyczaj, jeśli instrument nie ma eksperckiego potwierdzenia oryginalności albo został bardzo uszkodzony, np. podczas konserwacji.

Skrzypce, które trafiły do Polski, zostały wykonane w 1685 r. Dokładne badanie wykazało, że wszystkie ich elementy są oryginalne. Znakomity stan instrumentu wynika z tego, że zawsze pozostawał w rękach prywatnych i grano na nim zaledwie raz w roku. Prezentacja instrumentu odbyła się w Warszawie. Dokonał jej Janusz Wawrowski, uznawany za najlepszego obecnie polskiego skrzypka.

— Ten stradivarius to znacznie więcej niż wspaniałe skrzypce, to ambasador naszej muzyki na świecie. Jego historia i niesamowite brzmienie budzą zainteresowanie natychmiast, kiedy tylko o nim wspomnę i kiedy tylko się pojawia — mówił Janusz Wawrowski. Cenny instrument zakupiony dla uczczenia stulecia niepodległości Polski przechowywany będzie w skarbcu Zamku Królewskiego w Warszawie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski, Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Po godzinach / Solorz i skrzypce Stradivariusa