Solorz traci cierpliwość

Magdalena Wierzchowska
opublikowano: 2011-05-27 00:00

Akcjonariusze porównują oferty, sprowadzają je do wspólnego mianownika i myślą nad dogrywką.

Wpływy ze sprzedaży Polkomtela mogą być o 3 mld zł niższe, niż podają media

Akcjonariusze porównują oferty, sprowadzają je do wspólnego mianownika i myślą nad dogrywką.

W ostatniej rundzie licytacja —taki pomysł zrodził się w głowach sprzedających Polkomtela, którym doradzają Rothschild, Nomura, ING i Goldman Sachs. Dla speców od fuzji i przejęć nie ma w tym nic dziwnego. Zirytowało to jednak Zygmunta Solorza-Żaka, właściciela Cyfrowego Polsatu.

— Biznesmen wysłał do akcjonariuszy Plusa list, w którym prosił o wyjaśnienie dalszego trybu procesowania. Uważa, że skoro złożył najwyższą wiążącą ofertę, powinien otrzymać wyłączność — mówi jedno z naszych źródeł.

Wszystko dozwolone

Napięcie jednego z najbogatszych Polaków dziwić nie powinno. Przejęcie Polkomtela to być albo nie być dla wymarzonego imperium telekomunikacyjnego. Budowa od zera jest bardzo dużym wyzwaniem, a transakcja wymyka mu się z rąk. Sporo się mówi o determinacji szwedzkiej TeliiSonery, a ostatnio również funduszu Apax. Do tej pory mówiono, że najwięcej zapłacić chce Zygmunt Solorz-Żak. Coraz głośniej jednak o tym, że przelicytowali go Szwedzi. Z kolei "DGP" poinformowała, że wysoko licytuje Apax. Według naszych informacji, do złożenia wiążącej oferty przymierza się także norweski Telenor.

— Oferty cenowe są warunkowe, więc bez wchodzenia w szczegóły trudno je porównywać. Trzeba też pamiętać, że to największa obecnie transakcja w tej części świata, więc kupujący i sprzedający wypuszczają mnóstwo kontrolowanych przecieków do mediów, próbując zwiększyć szanse — mówi osoba związana z transakcją.

— Każdy lobbuje. Wykorzystywani są politycy, dyplomaci, media. Dopóki piłka jest w grze, wszystkie chwyty są dozwolone — mówi przedstawiciel jednego z oferentów.

Magia liczb

Akcjonariusze Polkomtela: PKN Orlen, KGHM Polska Miedź, PGE, Węglokoks i Vodafone, dostaną mniej gotówki, niż wcześniej podawały media.

— W pierwszym etapie składano oferty oparte na wycenie ekonomicznej wartości przedsiębiorstwa— mówi osoba związana z transakcją po stronie kupującego.

W tego typu transakcjach oferty można składać, bazując na wycenie wartości akcji spółki (kapitalizacji) albo enterprise value (fair value), uwzględniając jej zadłużenie, po odliczeniu gotówki. Sprzedający wybrali drugi wariant. Oznacza to, że wpływy z transakcji dla akcjonariuszy będą oparte na wycenie EV pomniejszone o szeroko rozumiane zobowiązania operatora sieci Plus. Wpływają na nie: dywidenda i dług. Spółka ma wypłacić akcjonariuszom jeszcze 1 mld zł z zysku za 2010 r. Jeśli wypłata ma nastąpić po przejęciu, to kwota będzie obniżona, by sprzedający nie dostał tych samych pieniędzy dwa razy. Do tego dochodzi dług netto. W Polkomtelu wyniósł on prawie 2 mld zł na koniec 2010 r., z czego lekko ponad 1 mld zł to wyemitowane w ubiegłym roku obligacje. Nabywca uwzględni to w cenie. Jest jeszcze 130 mln zł kary, którą niedawno nałożył na Polkomtela urząd antymonopolowy. W sumie — 3 mld zł. Jeśli przyjąć, że najwyższa wycena Polkomtela wynosi 18 mld zł, na właścicieli akcji przypadnie maksymalnie 15 mld zł. 10 czerwca na stole mają pojawić się ostateczne, wiążące oferty.

18 mld zł to sporo

Pisaliśmy, że pierwotne oferty na Polkomtela oscylowały w przedziale 16-18 mld zł. To 5,5-6,2 razy EBITDA za 2010 r. Jeśli ostatecznie akcjonariusze dostaną 15 mld zł, to mnożnik wyniesie 5,2. Dla porównania: przy przejęciu szwajcarskiego operatora

Sunrise pod koniec ubiegłego płacono 6,3 razy EBITDA, a przy połączeniu T-Mobile i Orange UK — 5,3. Przy przejmowaniu akcji Polkomtela od TDC pozostali akcjonariusze zapłacili duńskiemu telekomowi równowartość 5,3 razy EBITDA.