Sonnar tworzy gry dla osób niewidomych

opublikowano: 09-01-2019, 22:00

Działający w branży gier start-up chce stworzyć globalną platformę do udostępniania treści audio dla osób z niepełnosprawnościami

Jarosław Beksa przez wiele lat pracował w Telekomunikacji Polskiej (TP). Wraz z grupą zapaleńców tworzył usługi głosowe wykorzystywane w telefonach stacjonarnych. Podczas testów wspomnianych usług osoby niewidome odpowiadały na pytanie, jak lubią spędzać wolny czas. Kiedy padło pytanie, czy lubią grać w gry, jedna z nich odparła z rozczarowaniem: „Ale przecież nikt dla nas ich nie tworzy”. Rzeczywiście kilkanaście lat temu aplikacji dla osób z wadami wzroku lub całkowicie niewidomych było jak na lekarstwo.

Jarosławowi Beksie (w środku), właścicielowi start- -upu Sonnar, marzy
się, aby tworzone przez niego aplikacje na technologie smart speaker zaistniały
w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych.
Zobacz więcej

ZAWOJOWAĆ ŚWIAT:

Jarosławowi Beksie (w środku), właścicielowi start- -upu Sonnar, marzy się, aby tworzone przez niego aplikacje na technologie smart speaker zaistniały w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych. Fot. ARC

— Wówczas przyszedł mi do głowy pomysł, aby stworzyć prototyp takiej gry. Koncepcja wygrała w konkursie Telekomunikacji Polskiej. Wraz z innymi osobami pracowałem nad nią aż do momentu, kiedy TP zostało przemianowane w Orange. Niestety, projekt spalił na panewce — mówi Jarosław Beksa, założyciel spółki Sonnar, zajmującej się tworzeniem gier.

Rzucić wszystko

Po zmianach organizacyjnych w firmie rzucił wszystko i wyjechał na drugi koniec świata. Postanowił zrobić doktorat na Oakland University of Technology w Nowej Zelandii. Tam też dostał stypendium naukowe. Jest absolwentem fizyki na Uniwersytecie Warszawskim i inżynierii biomedycznej na Politechnice Warszawskiej. Jego doktorat był już ściśle związany z grami dla niewidomych.

— W trakcie pisania rozprawy doktorskiej wziąłem udział w uczelnianym konkursie innowacyjności. Zająłem pierwsze miejsce. Kapituła konkursu nie miała wątpliwości, że gry dla osób z wadami wzroku to wciąż niezagospodarowana nisza rynkowa. Zachęciła mnie do założenia start-upu i wypełnienia tej luki — opowiada Jarosław Beksa.

W 2016 r. powstała spółka Sonnar. Skąd pomysł na taką nazwę? Sonnar to urządzenie używające długich, średnich lub krótkich fal dźwiękowych np. do nawigacji, komunikacji i śledzenia obiektów w powietrzu, zanurzonych lub znajdujących się na powierzchni cieczy. Nazwa jest akronimem "SOund Navigation And Ranging" (ang. nawigacja dźwiękowa i pomiar odległości). Jarosław Beksa skompletował drużynę współpracowników wśród studentów Oakland University of Technology. Zdobył też pieniądze z tej uczelni na rozruch start-upu. W ten sposób powstały gry dla niewidomych, które stanowiły część jego doktoratu.

— Spodziewałem się tysiąca pobrań naszej aplikacji. Dziesięć tysięcy to byłby niesamowity wynik. Skończyło się na …130 tysiącach pobrań, wielu nagrodach i wyróżnieniach, w tym Google Play Awards w kategorii best accessibility experience, czyli najlepszej dostępności. To dało nam sporo rozgłosu. Tym bardziej, że Google nie żałował nam promocji — mówi z dumą Jarosław Beksa.

Wirtualny asystent

Aplikacja Sonnara zawiera wiele gier i umożliwia dostęp do 21 tys. audiobooków na urządzenia typu Alexa. Pełnią one rolę wirtualnego asystenta, z którym komunikacja odbywa się wyłącznie za pomocą głosu. Wspomniane urządzenia mają wbudowaną matrycę czułych mikrofonów, dobrej jakości głośnik i modem umożliwiający łączność z internetem. Ponadto wykorzystują sztuczną inteligencję do rozpoznawania i przetwarzania ludzkiej mowy. Alexa jest szybka i łatwa w obsłudze, a jej najtańsza wersja kosztuje ok. 180 zł. Jarosław Beksa ciągle dostaje mejle od użytkowników stworzonej prze niego aplikacji. Osoby niewidome piszą, że pierwszy raz w życiu mogą grać ze swoimi bliskimi, którzy nie mają problemów z widzeniem. Jak mówi, bardzo go to motywuje do dalszego działania w tej dziedzinie.

Jeszcze w trakcie trwania projektu Sonnar nawiązał współpracę z nowozelandzką fundacją dla osób niewidomych. Miała ona problem z dystrybuowaniem audiobooków do swoich klientów. Na czym polegały trudności? Osoba niewidoma telefonowała do ich biura obsługi i zamawiała audiobooki na płytę CD. Ta musiała być wytłoczona, a następnie trafiała do użytkownika. Kiedy jej wysłuchał, musiał z powrotem odesłać ją do fundacji. Ze względu na prawa autorskie była niszczona. Co miesiąc 16 tys. płyt krążyło pocztą w jedną i drugą stronę.

— To było bardzo kosztowne działanie dla fundacji. Co prawda istniały aplikacje mobilne, ale starsze osoby nie chciały uczyć się obsługi smartfonu czy tabletu. Dlatego strzałem w dziesiątkę okazał się nasz produkt, czyli aplikacje wykorzystujące technologie typu smart speaker. Firmy Amazon i Google Home wprowadziły na rynek urządzenia tego typu, które pozwalają na dostęp do internetu wyłącznie za pomocą głosu. Nie trzeba używać żadnych przycisków, wystarczy wydawać komendy głosem, który jest wysyłany do chmury, a sztuczna inteligencja go przetwarza — tłumaczy Jarosław Beksa.

Z przeprowadzonych przez Sonnar badań wynika, że z takiego rozwiązania głosowego chcą korzystać osoby nawet powyżej 80. roku życia.

— Teraz zajmujemy się głównie projektowaniem i tworzeniem aplikacji na technologie smart speaker. Naszymi klientami w Nowej Zelandii są organizacje pozarządowe, rząd, a także straż pożarna. Współpracujemy też z internetowymi rozgłośniami radiowymi, a także z telewizjami. Osoby niewidome mogą usłyszeć od urządzenia Alexa, co dzisiaj będzie w telewizji, albo które kanały będą z audiodeskrypcją — wyjaśnia Jarosław Beksa.

W modelu Spotify

Rozwiązanie Sonnara zostało wyróżnione także na Wielkiej Gali Integracji, największym wydarzeniu dla osób z niepełnosprawnościami w Polsce.

— To dało nam możliwość nawiązania kontaktów z Polskim Związkiem Niewidomych, Integracją i portalem Widzialni.org. Mamy w planach stworzenie takiego rozwiązania, które pozwoli dowolnej fundacji na całym świecie wykupić abonament z dostępem do naszej usługi i upowszechniać osobom niepełnosprawnym audiobooki w różnych językach z różnych źródeł. To działałoby w modelu podobnym do Spotify lub Netflixa, na zasadzie miesięcznej subskrypcji na użytkownika — zaznacza Jarosław Beksa.

W tym celu spółka prowadzi rozmowy z potencjalnymi inwestorami, aby jak najszybciej wprowadzić usługę na platformę Google Home i wdrożyć ją w krajach europejskich oraz w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych i Australii. Polski Związek Niewidomych, który ma w swoich zasobach ponad 14 tys. audiobooków, jest skłonny udostępnić je Sonnarowi. Dobrym partnerem dla spółki byłaby też Audioteka. Ona też wstępnie zgodziła się na udostępnienie kilkudziesięciu tysięcy audiobooków osobom niepełnosprawnym.

— Szukamy inwestora w Polsce, który wyłożyłby pieniądze nie tylko na tworzenie wspomnianych rozwiązań, lecz także wsparł nas we wdrożeniu usługi na rynek europejski i międzynarodowy. Wiele genialnych projektów poległo z racji złego marketingu i sprzedaży — mówi Jarosław Beksa.

Spółka liczy zarówno na partnera branżowego, jak i finansowego. Jarosław Beksa nie wyklucza też, że będzie ubiegał się o pieniądze z unijnych programów, w tym m.in. „Dostępność Plus”, GameINN czy „szybkiej ścieżki”.

— Jaka jest nasza wizja? Chcemy stać się globalną platformą do dystrybucji treści audio dla osób z niepełnosprawnościami. Myślę, że to duże marzenie, ale możliwe do spełnienia. Póki co mamy zielone światło od Amazona — a to jest cenne partnerstwo — dodaje Jarosław Beksa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Zawiślińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu