Spadki cen złota testują zaufanie inwestorów

Tadeusz Stasiuk, Bloomberg
opublikowano: 2026-03-28 17:00
zaktualizowano: 2026-03-28 18:30

Tylko w marcu ceny kruszcu spadły o 15 proc., co dla wielu uczestników rynku stanowi poważny test zaufania do złota jako bezpiecznej przystani.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Rynek złota przechodzi jeden z najtrudniejszych momentów od lat. Po dynamicznej, trzyletniej hossie pojawiła się silna korekta, która przyciąga uwagę zarówno inwestorów instytucjonalnych, jak i detalicznych. Obecne spadki nie są zjawiskiem odosobnionym. Złoto znalazło się pod presją w wyniku szerokiej wyprzedaży obejmującej akcje, obligacje oraz waluty. Inwestorzy, zmuszeni do pokrywania strat w innych segmentach rynku, zaczęli upłynniać również swoje pozycje w metalach szlachetnych.

Dodatkowym czynnikiem destabilizującym sytuację jest napięcie geopolityczne związane z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Rosnące ryzyko gospodarcze oraz niepewność co do dalszego przebiegu wydarzeń sprawiają, że tradycyjna rola złota jako bezpiecznej przystani została przynajmniej chwilowo podważona.

Banki centralne zmieniają strategię

Istotny wpływ na rynek mają działania banków centralnych. Szczególnie widoczna jest aktywność Turcji, która sprzedała i wymieniła złoto o wartości ponad 8 mld USD w ciągu zaledwie dwóch tygodni, próbując w ten sposób wesprzeć swoją walutę. Choć część operacji miała charakter swapów, które zwykle nie wpływają bezpośrednio na ceny, to sprzedaż fizycznego złota wywołała negatywne nastroje. Eksperci wskazują jednak, że nie należy oczekiwać masowej wyprzedaży ze strony banków centralnych. Bardziej prawdopodobny scenariusz zakłada stopniowe ograniczenie zakupów, co i tak może osłabić jeden z kluczowych filarów dotychczasowej hossy.

ETF-y i fundusze hedgingowe przyspieszają spadki

Znaczącą rolę w obecnej korekcie odgrywają ETF-y oparte na złocie. Po okresie intensywnych napływów, które odpowiadały za około 70 proc. wzrostu cen w ostatnich miesiącach, rynek doświadcza teraz największego odpływu kapitału od 2022 r. Do sprzedaży dołączyły również fundusze hedgingowe, które ograniczyły swoją ekspozycję do najniższego poziomu od października. To pokazuje, że krótkoterminowy sentyment wobec złota uległ wyraźnemu pogorszeniu.

Czy to już bessa na rynku złota?

Od szczytu ze stycznia 2026 r. ceny kruszcu spadły już o 19 proc., zbliżając się do granicy 20 proc., która tradycyjnie oznacza wejście w fazę bessy. Mimo to rynek pokazał oznaki odbicia – w jednym z ostatnich dni notowania wzrosły o około 3 proc., co sugeruje powrót części inwestorów. Niektórzy zarządzający funduszami postrzegają obecną korektę jako okazję inwestycyjną, wskazując na utrzymujące się fundamenty wzrostu, takie jak rosnące zadłużenie publiczne, presję inflacyjną oraz niestabilność geopolityczną.

Długoterminowe fundamenty nadal wspierają złoto

Wzrost cen złota o niemal 150 proc. od początku 2023 r. był napędzany głównie przez banki centralne oraz obawy o bezpieczeństwo rezerw walutowych. Kluczową rolę odegrało także zjawisko określane jako „handel deprecjacyjny”, zakładające, że wysoko zadłużone gospodarki będą dążyć do redukcji długu przez inflację i osłabienie walut.

Choć obecnie uwaga inwestorów przesunęła się w stronę bieżących wydarzeń geopolitycznych, długoterminowe czynniki nie zniknęły. Wzrost rentowności obligacji i umocnienie dolara chwilowo obniżają atrakcyjność złota, jednak nie zmieniają jego roli jako zabezpieczenia przed systemowym ryzykiem.