Ostatnia sesja tygodnia na amerykańskich rynkach akcji zakończyła się spadkiem indeksów. Jej początek tego nie zapowiadał. Dane o liczbie miejsc pracy dodanych we wrześniu okazały się lepsze niż oczekiwano. Wywołało to wzrosty w pierwszej fazie handlu. Dość szybko jednak popyt stracił inicjatywę i indeksy zaczęły się osuwać. Nie pomagały doniesienia z Europy gdzie Fitch obniżył ratingi Włoch i Hiszpanii. W miarę zbliżania się do zakończenia sesji kupujący zaczęli znów odzyskiwać przewagę. Indeksy zaczęły rosnąć ale na godzinę przed zakończeniem handlu opublikowane zostały dane o kredycie konsumenckim w sierpniu. Oczekiwano, że wzrośnie o 8 mld USD, a spadł o 9,5 mld USD. To jego pierwsza zniżka w okresie ostatnich 11 miesięcy. Do tego spadek okazał się największy w porównaniu miesiąc do miesiąca od kwietnia 2010 roku. Pojawienie się sprzedających spowodowało szybki zjazd głównych indeksów w ostatnich 30 minutach sesji. Sektor finansowy dobiła wiadomość, że Congressional Research Service szacuje ekspozycję amerykańskich banków na "kryzys zadłużenia w Europie" na 640 mld USD. Jeszcze nie tak dawno szef Departamentu Skarbu, Tim Geithner, mówił, że jest ono "bardzo umiarkowane".

Ostatecznie na zamknięciu spadała wartość indeksów 8 z 10 głównych segmentów S&P500. Najmocniej taniały spółki finansowe (-3,7 proc.), materiałowe (-1,5 proc.) i energii (-1,2 proc.). Najlepiej wypadły spółki segmentów ochrony zdrowia (-0,1 proc.), użyteczności publicznej (0,4 proc.) i dóbr codziennego użytku (0,6 proc.). Staniało 75 proc. spółek z S&P500 i 72 proc. z Nasdaq. Spośród 30 blue chipów tworzących średnią Dow Jones staniało 14. Największe spadki zanotowały kursy Bank of America (-6,0 proc.) i JP Morgan (-5,2 proc.). Najmocniej zdrożeli giganci detalu: Home Depot (1,6 proc.) i Wal-Mart (1,8 proc.).