Na początku czwartkowej sesji złoty kontynuował rozpoczęte podczas środowego handlu wzrosty. Kurs USD/PLN zniżkował do poziomu 3,8240, osiągając najniższą wartość od 2 lipca, a cena euro konsolidowała się w przedziale 4,3995-4,4195 zł. Niezbyt optymistyczna sytuacja polskich finansów publicznych, a w szczególności przyszłorocznego deficytu budżetowego, sugeruje, że tak gwałtowne wzmocnienie złotego spowodowane zostało ruchem kapitału spekulacyjnego oraz stabilizacją innych walut naszego regionu. Do wzrostu notowań złotego z pewnością przyczynił się delikatny spadek rentowności papierów dłużnych, tak na rynkach międzynarodowych, jak i na rynku krajowym.
Jednak w godzinach popołudniowych, wraz ze spadkiem forinta na rynku węgierskim oraz przeceną obligacji, złoty stracił delikatnie na wartości, a odchylenie od dawnego parytetu wzrosło z około minus 3,9 proc. na otwarciu do około minus 3,50 proc., po czym nastąpiła stabilizacja. Wraz ze spadkiem euro wobec dolara na rynkach międzynarodowych kurs USD/PLN wzrósł do poziomu 3,8570, natomiast kurs EUR/PLN delikatnie osłabł do poziomu 4,4. O godz. 17.00 kurs USD/PLN wynosił 3,8530, a kurs EUR/PLN wynosił 4,4080.
Fakt, że duże wzmocnienie złotego podczas środowego i początku czwartkowego handlu nastąpiło w wyniku technicznego odreagowania, może oznaczać, że w najbliższych sesjach nastąpi realizacja zysków, a złoty ponownie się osłabi. Jednak skala popołudniowego spadku wartości naszej waluty sugeruje, że fala tej realizacji jeszcze nie nastąpiła. Więc wszystko przed nami. Dziś GUS opublikuje dane dotyczące cen żywności i napojów bezalkoholowych. Odbędzie się też specjalne posiedzenie rządu na temat dalszych prac nad założeniami budżetu, ale wydaje się, że nie poznamy żadnych rewelacji.
W Azji w nocy czasu polskiego notowania dolara do jena zniżkowały w kierunku 118,50. Wzrost cen akcji na giełdzie w Tokio pomógł jenowi w poprawieniu pozycji wobec amerykańskiej waluty. W czwartek rano dolar rozpoczął jednak odrabianie strat. Początek sesji przyniósł konsolidację pomiędzy 118,70 a 118,90. Po południu dolar przyspieszył. Kurs dolara do jena w drugiej połowie czwartkowej sesji znalazł się nieco powyżej 119,00.
Wpływ na wzrost kursu mogły mieć dane o japońskim eksporcie. W czerwcu, po 13 miesiącach wzrostów, eksport pozostał na niezmienionym poziomie w porównaniu z poprzednim miesiącem. Jeżeli w kolejnych miesiącach eksport nie będzie się poprawiał, ożywienie w japońskiej gospodarce stanie pod znakiem zapytania. Po publikacji dużo lepszych od oczekiwań danych z amerykańskiego rynku pracy kurs dolara do jena wzrósł powyżej 119,20. O godz. 17.00 dolar wyceniany był na 119,26 JPY. Uważamy, że notowania dolara do jena powinny utrzymywać się powyżej 118,80.
W Europie wypowiedź członka FED Bena Bernake’a umożliwiła wzrost notowań euro do dolara do najwyższego poziomu od trzech tygodni. Kurs EUR/USD znalazł się w czwartek rano nieco powyżej 1,15. Bernake powiedział, że w dalszym ciągu ryzyko dezifnlacji, która mogłaby przerodzić się w deflację, jest wyższe niż ryzyko powrotu inflacji. Rynek odebrał tę wypowiedź jako zapowiedź kontynuacji polityki niskich stóp procentowych.
Euro nie zdołało jednak zbyt długo święcić tryumfów. O godz. 14.30 okazało się bowiem, że liczba nowych podań o zasiłki dla bezrobotnych w USA spadła do najniższego poziomu od lutego i wyniosła 386 tys., podczas gdy jeszcze w zeszłym tygodniu wynosiła 415 tys. Rynek zaregował silnym spadkiem kursu EUR/USD. Notowania euro do dolara w przeciągu kilkunastu minut spadły w okolice 1,1440. Kurs euro do dolara pozostawał po południu w przedziale 1,1420-1,1440, a o godz. 17.00 euro wyceniane było na 1,1438 USD.
Uważamy, że kurs euro do dolara powinien pozostawać w przedziale 1,1390-1,1480. Wydaje się, że rynek powinien odreagować ostatnie silne zmiany i przejść do fazy konsolidacji.