Media ociekają dziś krwią relacjonując panikę na Wall Street. Apele o spokojne podejście do rynków giną w barwnych opisach potężnej przeceny jaka dotknęła rynki już wczoraj. Nie brak też czarnych scenariuszy. Trudno oprzeć się wrażeniu, że świat finansów wywraca się do góry nogami. Warto jednak pamiętać, że tak jak kształtowaniu się giełdowych szczytów sprzyjają optymistyczne wizje przyszłości, tak samo i w szczycie bessy, która trwa przecież od 15 miesięcy, a nie od wczoraj przeważają ponure wizje przyszłości. Jednego nie sposób negować. Wtorek na rynkach finansowych zapisze się w historii rynków na długo.
SYTUACJA NA GPW
Inwestorzy mieli swoje powody by sprzedawać akcje już
wczoraj. Wielu z nich zrozumiało, że uchwalenie pomocy dla instytucji
finansowych w Stanach w najlepszym razie jest już uwzględnione w cenach akcji.
Dlatego mimo doniesień o prawdopodobnym uchwaleniu planu wzrostów nie było, a
ceny spadały krótko po otwarciu. Z biegiem czasu musiały wkradać się
podejrzenia, że pomoc nie zostanie uchwalona, bo przecena przyspieszała na sile,
zwłaszcza po otwarciu Wall Street. Jedyne, czego brakowało wczorajszej przecenie
by nazwać ją paniką to obroty - podliczono je na 1,1 mld PLN. Widocznie część
posiadaczy akcji uznała, że ceny są zbyt niskie by oddawać je na tak niskich
poziomach, a i z kupowaniem nie wszyscy się spieszyli. Dziś jednak pora odkryć
karty, dziś przed nami jedna z ważniejszych sesji w tej bessie.
GIEŁDY ZAGRANICZNE
Poniedziałek, 29 września 2008 r. na Wall Street
wyglądał następująco: wszystkie indeksy traciły ok. 3-4 proc. jeszcze zanim Izba
Reprezentantów przystąpiła do głosowania, na które po kilkudniowych negocjacjach
czekali inwestorzy z całego świata. Za przyjęciem planu Paulsona opowiedziało
się 205 polityków, przeciwnych było 228 - wniosek upadł dzięki głosom
Republikanów. Zdezorientowani inwestorzy wpadli w panikę - Dow Jones Industrial
Average stracił najwięcej punktów w historii (777,7 pkt., czyli 7,0 proc.),
S&P 500 spadł o 8,8 proc., a NASDAQ o ponad 9 proc. Szósty co do wielkości
bank w USA Wachovia został wchłonięty przez Citigroup, który za akcje wyceniane
jeszcze w piątek na 15 USD za sztukę zapłaci 1 USD (łącznie 2 mld USD). Spośród
500 spółek notowanych na głównym nowojorskim parkiecie w górę poszedł kurs
jednej spółki - akcje producenta zupek Campbell podrożały o 0,3 proc.
PROGNOZA GIEŁDOWA
Snucie prognoz przed dzisiejszą sesją jest
ryzykowne. Niepewność jest olbrzymia, ale z tematem trzeba zmierzyć się na
zimno.
Zatem wczorajsze spadki na Wall Street o 8-9 proc. są już częściowo
uwzględnione. Wszak WIG20 spadł wczoraj o ponad 5 proc. Widzimy już reakcję
giełdy japońskiej - strata Nikkei na poziomie 4,1 proc. wydaje się w tych
warunkach stonowana.
Bez wątpienia zaczniemy od przeceny i zapewne
ustanowienia nowych dołków bessy. Rynek jest już bardzo mocno wyprzedany - to
jedyna nadzieja posiadaczy akcji na uniknięcie pogromu. Ale decyzja o tym, czy
dziś należy kupować akcje należy do Wall Street - nie do nas. Będziemy więc
czekać na niskich poziomach na nowe wieści z USA. Przed 9-rano kontrakty w
Stanach rosły o ponad 1 proc. Ale dziś droga do końca notowań wydaje się
niesłychanie długa, a czekanie na czwartek, gdy Kongres znów zacznie prace nad
nowym planem ratunkowym wydaje się wiecznością.
WALUTY
Przed rozpoczęciem notowań w Europie inwestorzy stawiali na
rynki będące synonimem bezpiecznego schronienia dla kapitału - umacniał się
japoński jen głównie kosztem walut europejskich. Po poniedziałkowej interwencji
rządów Belgii, Holandii, Niemiec, Wielkiej Brytanii czy Islandii, które ratowały
od bankructwa firmy finansowe potwierdziły się obawy o kondycję europejskiego
sektora bankowego. Do łask wrócił dolar i zyskiwał na wartości ok. 0,4 proc.,
ponieważ przynajmniej na pewien czas stracił on obciążenie w postaci planu
pomocowego zakładającego zwiększenie wydatków rządu o 700 mld USD, co budziło
liczne kontrowersje wśród ekonomistów. Za euro rano płacono 3,382 PLN, dolar
kosztował 2,249 PLN, a frank szwajcarski 2,143 PLN.
SUROWCE
Panika na nowojorskiej giełdzie oraz umacniający się dolar
pomogły inwestorom sprowadzić cenę ropy naftowej o 11 proc. niżej w odniesieniu
do poziomu z piątku. Baryłka potaniała o ponad 11 dolarów i ok. godz. 8 czasu
warszawskiego wyceniano ją na 95 USD. Produkcja przemysłowa w Japonii spadła w
sierpniu bardziej niż prognozowano i była prawie o 7 proc. niższa niż przed
rokiem. To podpowiada w jakim kierunku zmierzają największe rynki zbytu dla
surowców - zwłaszcza energii oraz metali wykorzystywanych w przemyśle
motoryzacyjnym i budownictwie. Cena miedzi spadła o ponad 5 proc. zbliżając się
do minimów z grudnia ubiegłego roku, natomiast złoto osiągnęło w ciągu
poniedziałkowej sesji cenę 930 USD.
Łukasz Wróbel - giełdy zagraniczne, obserwuj akcje, surowce, waluty;
Emil
Szweda - wydarzenie dnia, sytuacja na GPW, prognoza giełdowa poinformowali przed
sesją. Open Finance