Specjalista głównie od autopromocji

Mira Wszelaka
opublikowano: 2005-05-04 00:00

Wojciech Olejniczak

minister rolnictwa

Młody-stary wilk, zdolny menedżer, pierwsza tuba propagandy sukcesu — to tylko niektóre określenia, jakie przyl-gnęły do szefa resortu rolnictwa. Mocne polityczne poparcie i umiejętność mówienia o wszystkim i o niczym pozwoliły mu dość szybko opanować sytuację w ministerstwie i zatrząść nim w posadach. Pierwszy raz lwi pazur pokazał, przyczyniając się do dymisji wiceministra Jerzego Plewy, obrońcy polskiego rolnictwa w Unii w czasie wieloletnich negocjacji. To właśnie linia ścisłej współpracy z UE stała się priorytetem rządów Olejniczaka, który, jak mawiano w korytarzach resortu, za wspólnotę dałby się pokroić w plasterki. Kolejnym sygnałem rządów twardej ręki była dymisja Piotra Kołodzieja, głównego lekarza weterynarii, który — choć nigdy nie poznał rzeczywistych powodów takiej decyzji — stał się kozłem ofiarnym trudnych relacji z Moskwą, które przejawiały się m.in. przebiegiem rosyjskich kontroli w zakładach mięsnych.

Wizerunkowi ministra pomogła, choć nie było to jego zasługą, koniunktura eksportowa dla branży rolno-spożywczej wraz z przystąpieniem do Unii.

Informacje na temat kolejnych podpisanych wniosków o dopłaty bezpośrednie, dofinansowanie z programu SAPARD, tudzież innych funduszy, a następnie liczenie każdej złotówki, jaka została przelana na konta rolników, stały się ulubionym zajęciem ministra. Oczywiście trzeba przyznać, że sama dystrybucja dopłat, co do której istniało wiele obaw, przebiega bez większych perturbacji. Wpadki zdarzały się jednak z zaległymi płatnościami, np. za nakłady poniesione w ramach programu SAPARD, które sięgnęły blisko 25 mln EUR.

Podsumowując, Wojciech Olejniczak, choć młody, stylem rządów idealnie nadaje się do epoki, która, miejmy nadzieję, bezpowrotnie minęła.