Specyfika pewnych branż wymusza stałe kształcenie

Dorota Kaczyńska
opublikowano: 2003-05-15 00:00

Specjalistyczne kursy to szkolenia przeznaczone dla pracowników zajmujących konkretne stanowiska w danej firmie. Duże znaczenie ma branża. Inaczej są organizowane szkolenia z tego samego zakresu dla pracowników banków, ubezpieczycieli, firm produkcyjnych czy usługowych. W trakcie takich spotkań specjalista na przykładzie konkretnej firmy pokazuje, jak rozwiązać poszczególne problemy.

Polski rynek szkoleń i kursów odznacza się brakiem stabilności. W okresie dekoniunktury, firmy w pierwszej kolejności tną koszty związane z rozwojem załogi.

— Aby zredukować wydatki, wysyła się często na szkolenia otwarte pojedynczych pracowników, którzy następnie przekazują dalej zdobytą wiedzę. Ta metoda nie zawsze się sprawdza — mówi Magdalena Socha, dyrektor generalny Centrum Wspierania i Rozwoju Kadr.

O wiele bardziej wydajne i efektywne są szkolenia specjalistyczne zamknięte.

— Specyfika takich kursów polega na dostosowaniu programu do konkretnej branży i jej problemów — mówi Zbigniew Weseli, dyrektor ds. marketingu, Door Poland.

— W organizacji szkoleń specjalistycznych ważnym elementem jest zachowanie podziału na grupy branżowe. Na przykład, na otwartym szkoleniu dotyczącego podatku VAT zupełnie inne problemy będzie miała księgowa z banku niż z firmy ubezpieczeniowej — dodaje Magdalena Socha.

Liczba uczestników kursów specjalistycznych nie powinna przekraczać określonego pułapu.

— W naszych szkoleniach bierze udział maksymalnie 25 osób. Jeżeli byłoby ich więcej nie bylibyśmy w stanie rzetelnie omówić wielu tematów i odpowiedzieć na pytania uczestników — wyjaśnia Magdalena Socha.

Oferty kursów otwartych i specjalistycznych nie różnią się zbytnio cenami.

— Mimo że szkolenia zamknięte wymagają od nas i wykładowcy więcej pracy i szczólnie indywidualnego podejścia do klienta, cena za kurs pozostaje relatywnie niska — opowiada Magdalena Socha.

Szkolenia takie, nawet jeżeli dotyczą tego samego zakresu wiedzy, mogą się różnić programem, a zwłaszcza proporcjami między wykładami a zajęciami praktycznymi.

— Należy także zwracać uwagę na nazwę kursu. Ostatnio można zaobserwować tendencje do udziwniania nazw szkoleń, wymyślania bardziej chwytliwych haseł. Na przykład pod pojęciem „jak zdobyć i zachować klienta w dobie kryzysu” kryje się zwykłe szkolenie z zakresu obsługi klienta itd. — mówi Zbigniew Weseli.

Często zdarza się, że zarząd firmy uświadamia sobie potrzebę wysłania pracowników na specjalistyczne szkolenie, gdy już jest za późno.

— Na przykład, kiedy księgowy ma sporządzić sprawozdanie finansowe,według nowego Rozporządzenia Ministra Finansów, często okazuje się, że przepisy niejasno określają sposób wykoniania wielu procedur. Dopiero wtedy szefowie zaczynają zastanawiać się, jak pomóc swoim pracownikom, i wysyłają ich na kursy — twierdzi Magdalena Socha.

Dodaje ona, że problemy firm mogą zostać rozwiązane dzięki tzw. kontraktom. Jest to rodzaj szkoleń ściśle dopasowanych do potrzeb i celów indywidualnej firmy. Jednak takimi szkoleniami zainteresowane są przeważnie duże podmioty o rozbudowanych strukturach.