Spekulanci wzięli Budvar w obroty

Kamil Zatoński
opublikowano: 06-07-2009, 00:00

Akcje Budvar Centrum dały zarobić w ubiegłym tygodniu aż 60 proc.

Producent stolarki okiennej z PCW, aluminium i drewna to jeden z liderów wzrostów w ubiegłym tygodniu. Wszystko odbyło się jednak przy bardzo niskich obrotach. W środę wyniosły 331 tys. zł (kurs wzrósł o 37 proc.), a w czwartek 143 tys. zł (+16,3 proc.). Dopiero w piątek —kiedy akurat gracze postanowili zrealizować zyski i podaż przeważyła — wartość handlu przekroczyła 1 mln zł. To i tak ledwie 10 proc. free floatu, który nawet jak na standardy GPW jest bardzo niski (wynosi 10 mln zł). O przetasowaniach w akcjonariacie, wchodzeniu funduszy itp. raczej więc nie może być mowy.

4 marca tego roku kurs Budvaru zanotował wreszcie (po 18 miesiącach spadków, w sumie o 92 proc.) dno na poziomie 1,48 zł. Kapitalizacja spółki wynosiła wówczas niespełna 15 mln zł, co stanowiło zaledwie jedną trzecią wartości księgowej firmy. To — nawet biorąc pod uwagę fakt, że spółka ma problem z generowaniem zysków — i tak można było uznać za skrajne niedowartościowanie. Obecnie wskaźnik C/WK wynosi 0,9 i znajduje się mniej więcej pośrodku wycen, jakie mają dwaj notowani na GPW branżowi konkurenci: Trion i Pozbud. Ten drugi radzi sobie stosunkowo najlepiej, bo w pierwszym kwartale przy 26-procentowym wzroście przychodów zarobił na czysto 991 tys. zł (nieco więcej niż rok wcześniej). Tymczasem zarówno Trion, jak i Budvar zanotowały spadek sprzedaży (o — odpowiednio — 17 i 22 proc.) i stratę netto (odpowiednio — 0,12 i 1,12 mln zł).

Kryzys w branży budowlanej, a przede wszystkim bardzo mała liczba nowo rozpoczynanych inwestycji najmocniej uderzyły więc w wyniki spółki ze Zduńskiej Woli. W pierwszym kwartale nałożył się na to wzrost kosztów wynagrodzeń (w grudniu firma przejęła pracowników zależnego Thermo Style) i amortyzacji (to konsekwencja zakupu nowych maszyn i urządzeń). Pod koniec maja prezes i główny akcjonariusz Budvaru Marek Trzciński mówił o tym, że na rynku okien nastąpił przełom, a w biurach handlowych jest coraz więcej klientów. Optymizm ten zweryfikują kolejne dane o miesięcznej sprzedaży. Do końca maja poprawy nie było widać. Trudno też oczekiwać, by w warunkach kryzysu mógł nagle wzrosnąć popyt ze strony dwóch najważniejszych grup klientów: tych, którzy przeprowadzają remonty, i tych, którzy budują nowe obiekty. Większość deweloperów nie myśli na razie o kolejnych inwestycjach mieszkaniowych czy biurowych. Jak się okazuje, głośny program "Rodzina na swoim" ma większe znaczenie dla rynku wtórnego. Dla deweloperów, którzy chcieliby rozpocząć nowe projekty (i dla spółek takich jak Budvar, które dostarczają materiały budowlane i wykończeniowe), będzie miał więc skutki ewentualnie dopiero za jakiś czas, kiedy "wyczyszczone" zostaną zapasy już wybudowanych mieszkań.

Na razie trzeba się liczyć, że drugi kwartał spółka również zamknie spadkiem przychodów zbliżonym do zanotowanego w pierwszych trzech miesiącach roku oraz stratą netto. Nawet jeśli drugie półrocze będzie lepsze i uda się zakończyć rok zyskiem wysokości 2-3 mln zł, to i tak walory podłódzkiej firmy są dziś przewartościowane w stosunku do konkurencyjnego Pozbudu. Spółka ta planuje osiągnięcie 6,8 mln zł zysku netto, co przy obecnej cenie akcji daje wskaźnik cena do zysku na poziomie 7,5.

Kamil

Zatoński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu