Spokój wróci szybko

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 2007-01-08 00:00

W tym tygodniu na rynku złotego może być jeszcze nerwowo. Później inwestorzy powinni się uspokoić.

Miniony tydzień przyniósł znaczne osłabienie zarówno złotego, jak i innych walut naszego regionu, w stosunku do głównych walut. Dotyczyło to zwłaszcza dolara, który umacniał się w reakcji na lepsze od prognoz dane z gospodarki amerykańskiej.

Na miękko

— Dane o kondycji sektora wytwórczego i usług USA w grudniu, jak też informacje z tamtejszego rynku pracy oznaczają jedno: w USA nie jest tak źle, jak się to jeszcze niedawno wydawało większości analitykom. Czeka je zatem bardzo miękkie lądowanie — uważa Marek Nienałtowski, główny analityk walutowy Secus Asset Management (SAM).

W piątek amerykański departament pracy poinformował, że w grudniu powstało (poza rolnictwem) 167 tys. miejsc pracy, podczas gdy ekonomiści spodziewali się 100 tys. W reakcji na to dolar umocnił się względem euro, zmniejszyło się też wyceniane na rynku kontraktów terminowych prawdopodobieństwo obniżki amerykańskich stóp procentowych w pierwszym kwartale.

— Obawiam się, że w tym tygodniu dolar nadal będzie się umacniał, a to zwykle szkodzi złotemu. Uważam, że odpowiednimi poziomami do sprzedaży walut będą poziomy 3,90-3,92 w przypadku euro i okolice 3 w przypadku dolara — uważa Marek Nienałtowski.

Marek Rogalski, główny analityk walutowy Domu Maklerskiego TMS Brokers, dodaje, że w tym tygodniu nerwowość może być podsycana przez niepewność co do losów prezydenckiego kandydata na szefa NBP, który dziś ma się spotkać z sejmową Komisją Finansów Publicznych, a następnie z politykami klubów parlamentarnych. W środę Sejm ma zadecydować o tym, czy go poprze.

— Od środy złoty powinien zyskiwać na wartości, a kurs EUR/PLN zmierzać będzie w kierunku 3,7, co będzie znaczyło, że rynek się uspokaja. Mimo że Sławomir Skrzypek jest kandydatem dyskusyjnym, rynek musi się z tym pogodzić, a objęcie przez niego fotela prezesa NBP wliczone jest już w ceny — uważa analityk TMS Brokers.

O tym, że rynki przyzwyczajone są do niepewności politycznej, przypomina Marcin Mrowiec, ekonomista Banku BPH.

— Żeby złoty wyraźnie się osłabił, musiałoby wydarzyć się coś poważnego, np. brak poparcia dla kandydata i w konsekwencji nieobsadzenie stanowiska szefa NBP. Zwykłymi utarczkami politycznymi inwestorzy się nie przejmują — uważa Marcin Mrowiec.

Będzie silniejszy...

Stabilizacji złotego spodziewa się też Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Banku.

— Jeśli jednak złoty miałby się w najbliższych dniach poruszać w jakąś stronę, spodziewałbym się jego osłabiania, bo taka tendencja występuje dziś na rynkach wschodzących — dodaje Jacek Wiśniewski.

Ekonomiści nie są zgodni w kwestii późniejszej kondycji naszej waluty. Zdaniem Marka Nienałtowskiego, złoty skazany jest na umacnianie.

— Ograniczenie apetytów na rychłe obniżki stóp w USA, a także fakt, że nikt nie spodziewa się tam zacieśniania polityki monetarnej, to dla naszego regionu bardzo dobra informacja w średnim i długim okresie. Oznacza to bowiem, iż nie ma niebezpieczeństwa nagłego odwrotu inwestorów z rynków wschodzących w poszukiwaniu bezpieczniejszych inwestycji — zauważa analityk SAM.

...albo słabszy

Na umocnienie złotego nie liczy Marcin Mrowiec. Według niego, w pierwszym kwartale czeka go sezonowe osłabienie do poziomu 3,96-4 względem euro.

— Nasze obligacje przestały być dla inwestorów tak atrakcyjne, jak dawniej. Niewielką zachętą jest mała różnica między naszymi krótkoterminowymi stopami procentowymi a stopami w strefie euro, inflacja nie będzie już malała, a fundusze unijne w znakomitej większości przechodzić będą przez NBP, dzięki czemu nie będą widoczne na rynku. W efekcie nie widać czynników, które napędzałyby napływ kapitału, a tym samym powodowały umocnienie złotego — uważa ekonomista Banku BPH.

Dodaje jednak, że w przypadku dolara sytuacja może być inna.

— Poziom 3 zł może zostać przekroczony, jednak w dłuższej perspektywie dolar będzie tracił. Dlatego eksporterzy powinni wykorzystywać każdy grosz powyżej 3 zł do zabezpieczania się przed ryzykiem kursowym. W ciągu 2-4 kwartałów możemy zobaczyć spadek dolara poniżej dołków z grudnia na poziomie 2,85 — mówi Marcin Mrowiec.