Spokojnie. Niedługo wróci hossa

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 04-08-2014, 07:42

Zarządzający funduszami jak zwykle nie tracą optymizmu. Ostatnie spadki traktują jako okazję do dokupienia akcji.

W piątek WIG naruszył poziom 50 tys. pkt, a WIG20 stanął na krawędzi spadku poniżej 2300 pkt, ale udany finisz sesji spowodował, że psychologiczne bariery udało się obronić. Indeksy, na które wpływ mają największe spółki, wciąż tkwią więc w trendzie bocznym, dużo gorzej jest natomiast w segmencie małych i średnich spółek. WIG250 wszedł właśnie oficjalnie w fazę bessy (czytaj wyżej). Zdaniem specjalistów z TFI, wyprzedaż akcji ma swoje źródło w eskalacji konfliktu na linii Rosja — Zachód. Znaczenie mają też gorsze od oczekiwanych wyniki spółek europejskich i wysoki poziom cen akcji na rynku amerykańskim.

— Spadki są cały czas częścią korekty bocznej, która trwa od ośmiu miesięcy. Jej fundamentalną przyczyną jest spowolnienie, jakie widzimy w danych makro od trzech miesięcy. Moim zdaniem, nie jest to początek recesji, tylko przystanek w falowaniu gospodarki w Polsce i Europie. Lepsze dane pojawią się w czwartym kwartale, a indeksy powinny zacząć to dyskontować od września. Sytuacja może nieco przypominać rok 2005 ze słabością małych spółek i spowolnieniem gospodarki.

Zagadką pozostaje zasięg ostatnich spadków, który zależy od sytuacji w USA. Nie zakładałem, że WIG spadnie mocno poniżej 50 tys., ale w USA korekta może się przekształcić w krach jak w 2011 r., a słabość DAX pokazuje, że inwestorzy obawiają się takiego scenariusza — tłumaczy Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji Investors TFI.

Seweryn Masalski, zarządzający MM Prime TFI, zwraca uwagę, że sytuacja w Rosji i na Ukrainie szczególnie mocno dotyka Polskę, ze względu na istotny udział eksportu na Wschód. Z drugiej strony mamy cały czas dużo pozytywnych sygnałów — wskaźniki koniunktury PMI powyżej 50 dla większości krajów rozwiniętych i rozwijających się.

— Nie uważam obecnej sytuacji za początek bessy, gdyż dotychczas nie wystąpiły zjawiska, które zwykle zwiastowały koniec hossy w Polsce. Mam na myśli: rosnącą inflację, podwyżki stóp procentowych, zwiększający się udział zapasów w strukturze wzrostu PKB. Spodziewam się w związku z tym co najwyżej kilkuprocentowego pogłębienia korekty, które zostanie wykorzystane do zakupów akcji po niższych cenach. Czynnikiem ryzyka jest oczywiście to, co dzieje się za wschodnią granicą — uważa Seweryn Masalski.

Paweł Grubiak, członek zarządu Superfund TFI, również pozostaje optymistą. Jego zdaniem, pozytywny wpływ na inwestorów powinien mieć „efekt OFE”.
— Jeszcze dwa tygodnie temu nikt nie spodziewał się, że chęć pozostania w funduszach wyrazi 1,7 mln Polaków. Miesięcznie do OFE trafiać będzie zatem nawet 150 mln zł. I choć w porównaniu z napływem gotówki przed reformą kwota ta jest niewielka, to pieniądze te powinny wspierać popyt na warszawskim parkiecie — przekonuje Paweł Grubiak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane