Banki spółdzielcze wchodzą na rynek rozliczeń płatności bezgotówkowych. I NewConnect
Chcą mieć 20 tys. terminali POS w tym roku.
Rekord Guinnessa — mówi
konkurencja. ITCard idzie
tam, gdzie jej nie ma.
Coraz ciaśniej robi się na rynku płatności bezgotówkowych. Do siedmiu agentów rozliczających należności za zakupy, regulowane kartą płatniczą/kredytową dołącza ósmy — ITCard. To jedna z siedmiu spółek, którymi w ostatnich dwóch latach otoczył się Bank BPS, największa instytucja zrzeszająca w bankowości spółdzielczej. Dotąd zajmowała się rozliczaniem transakcji bankomatowych. Łącznie jest to 1 tys. urządzeń. ITCard podpisała umowy na obsługę 600 kolejnych.
— Mamy profesjonalne centrum autoryzacji transakcji kartowych. Rozszerzamy obecnie działalność o obsługę płatności bezgotówkowych. Chcemy w tym roku zainstalować w sklepach 20 tys. terminali — deklaruje Krzysztof Jagielski, wiceprezes Banku BPS.
Niskomarżowy rynek
Śmiały to plan, bo po jego realizacji ITCard przejąłby z marszu około 4-5 proc. rynku. Wszystkich działających w kraju POS-ów jest 240 tys. Według różnych badań potencjał rynku jest znacznie większy, szacowany na około 1 mln terminali. Miejsce dla kolejnego gracza powinno się więc znaleźć. Z tym, że jest to rynek szalenie trudny: konkurencyjny i niskomarżowy. Agent zarabia przede wszystkim na interchange, czyli opłacie, jaką od każdej transakcji zrealizowanej kartą potrącana jest właścicielowi sklepu. Należy ona d najwyższych w Europie. Tyle tylko że agent bierze do kieszeni tylko część interchange: od 10-30 proc. — reszta trafia do kasy banków i organizacji kartowych jak Visa i Mastercard. Ostra konkurencja ciśnie marże w kierunku dolnych widełek. Dodatkowe przychody agent czerpie z dzierżawy terminali płaconej miesięcznie przez handlowców, ale tutaj też gra rynkowa wymusza rabaty i upusty. Jakby tego było mało, od tego roku uczestnicy tego rynku płacą roczną daninę liczoną od obrotu wszystkimi kartami, odprowadzaną na specjalny fundusz Mastercarda promujący innowacyjnego rozwiązania w płatnościach bezgotówkowych. Rocznie jest to około 20 mln zł.
Patent Polbanku
Czego ITCard szuka na tym rynku? Ma własny pomysł na biznes, inni niż tradycyjni agenci, czerpiący zyski głównie w obsługi transakcji kartowych. Terminal POS jest tylko dodatkiem do oferty dla sklepikarzy i punktów usługowych.
— Dotąd oferowaliśmy klientom rachunki, karty. Po POS musieli iść do konkurencji, która bywało, że przejmowała jego obsługę. Teraz dodajemy również terminal do rozliczania płatności — wyjaśnia Krzysztof Jagielski.
ITcard prochu nie wymyśla, bo ten sam model biznesowy realizuje również Polbank, który zainstalował już u klientów 9 tys. terminali. Katarzyna Zubrzycka, która odpowiada w nim za obszar usług rozliczeniowych uważa, że cały rynek będzie z czasem ewoluował w kierunku powiązania obsługi płatności bezgotówkowych z bankami.
— Terminal jest usługą dodatkową, narzędziem do nawiązania relacji z klientem, dzięki której bank wie, jaka jest wielkość i dynamika przychodów, kiedy w branży jest sezonowość, kiedy rośnie zapotrzebowanie na cash flow. Pozwala to dopasować do jego potrzeb odpowiednie produkty kredytowe — mówi Katarzyna Zubrzycka.
Cele postawione sobie przez ITCard, by w tym roku postawić 20 tys. terminali, uważa ona za bardzo wyśrubowane.
— Jeśli im się uda to będzie to rekord Guinnessa, ale trzymam kciuki — mówi Katarzyna Zubrzycka.
ITCard swojej szansy upatruje w mniejszych miejscowościach, gdzie mocną pozycję mają banki spółdzielcze, konkurencja jest niewielka albo w ogóle jej nie ma. Krzysztof Jagielski mówi, że trzy czwarte terminali postawi właśnie na takich terra incognita. Docelowo widzi 100 tys. POS-ów ITCard w całym kraju. Żeby sfinansować plany inwestycyjne, spółka wybiera się w tym roku na NewConnect.