Spółki drobiarskie z GPW poprawiły wyniki netto
Tegoroczne wyniki giełdowych spółek sektora drobiarskiego dowodzą, że załamanie na rynku spożywczym nie zawsze bywa przeszkodą w rozwoju. Dwie z nich — Drosed oraz Indykpol — w pierwszym kwartale zdołały bardzo wyraźnie poprawić sprzedaż, podnosząc także rentowność produkcji.
Wyniki zakładów mięsnych specjalizujących się w produkcji drobiu budzą ostatnio respekt konkurencji. W pierwszym kwartale 2001 roku Indykpol zwiększył sprzedaż o blisko 50 proc., a Drosed o niecałe 20 proc. w stosunku do analogicznego okres ubiegłego roku. Równie imponująco wypadają one w zestawieniu osiągniętych zysków netto. Tym razem górą był Drosed, zwiększając zysk o 166 proc. (2,4 mln zł). Indykpol poprawił wynik netto o 133 proc. (1,4 mln zł).
Białe wygrywa
Sami przedstawiciele tych spółek tłumaczą tak dobre wyniki kilkoma czynnikami.
— Przesądziła o tym właściwa struktura sprzedaży, duża dyscyplina dostaw i płatności oraz stała praca nad ograniczaniem kosztów — wyjaśnia Ryszard Pietkiewicz, prezes Drosedu.
Systematyczną ekspansję siedlecka firma zawdzięcza coraz większym dostawom produktów do dużych sieci handlowych. Odbywa się to kosztem ograniczania dostaw do tradycyjnych hurtowni.
W ocenie analityków, spory wpływ na lepsze wyniki spółek drobiarskich ma zamieszanie wywołane zagrożeniem BSE i pryszczycą. Klienci wybierają alternatywne dla wołowiny i wieprzowiny towary, a zakłady przerabiające białe mięso skrzętnie to wykorzystują.
Zachodni eksport
W przyszłości ważnym ogniwem przychodów dla spółek drobiarskich może okazać się eksport, którego rentowność stale się poprawia.
— Jeszcze do stycznia 2001 roku nie eksportowaliśmy naszych wyrobów. Taka sytuacja utrzymywała się od dwóch lat. W lutym rozpoczęliśmy pierwsze dostawy do Anglii, Holandii oraz Niemiec. Teraz wszystko wskazuje na to, że eksport będzie się rozwijał. Gwarantuje to jego wysoka rentowność, która sięga 3 proc. — podkreśla Ryszard Pietkiewicz.
Szansę na trwałe zaistnienie naszych wyrobów drobiowych na zachodzie Europy widzą również analitycy.
— Z racji wzmożonego popytu zachodnie zakłady nie nadążają z produkcją drobiu. To oczywiście stwarza nowe możliwości eksportu. Nie przeszkadza temu nawet silny złoty — zaznacza Bogna Sikorska, analityk CDM Pekao SA.
Już w ubiegłym roku Indykpol wyekspediował za granicę około 15 proc. swoich wyrobów. Jak zapewnia kierownictwo olsztyńskiego przedsiębiorstwa, w tym roku wynik będzie poprawiony. Większość eksportu spółka kieruje na unijny rynek, systematycznie ograniczając wysyłanie towaru do Rosji. Również Ekodrob, trzeci z giełdowych drobiarzy, który pod względem wyników odstaje od Drosedu oraz Indykpolu, duże nadzieje pokłada w eksporcie. Obecnie swoje wyroby sprzedaje przede wszystkim do Włoch, Francji oraz Niemiec.
Konkurencja w opałach
Na tle ostatnich wyników drobiarzy dużo gorzej wypadają zakłady przerabiające mięso czerwone. Nawet Morliny, którym nie zdarzało się do tej pory wykazywać strat, 2001 rok rozpoczęły na minusie.
— Spółki przerabiające mięso czerwone będą musiały długo popracować nad osiągnięciem lepszych wyników. Większość giełdowych firm tej branży nie ma w tym roku szans na wykazanie zysków. Zanosi się, że będzie to ciężki rok dla tych zakładów, niewykluczone, że najtrudniejszy od czasu wybuchu rosyjskiego kryzysu. W dodatku nie mogą one liczyć na pomoc ze strony państwa — przyznaje Bogna Sikorska.