Spółki Sydkrafta zostaną w rodzinie

Agnieszka Berger
opublikowano: 2003-12-12 00:00

Choć E.ON na razie tego nie potwierdza, wszystko wskazuje na to, że polskie spółki, z których wycofa się Sydkraft, trafią do niemieckiego koncernu.

Sześć polskich spółek ciepłowniczych, w których inwestorem strategicznym jest szwedzki Sydkraft, prawdopodobnie trafi w ręce niemieckiego E.DIS. W praktyce oznacza to pozostanie w rękach tego samego właściciela, bo obie firmy są kontrolowane przez niemiecki E.ON — jeden z największych koncernów energetyczno-gazowych w Europie. Przedstawiciele E.ON Energie, energetycznej części koncernu, na razie tego nie potwierdzają.

— Nie ma jeszcze formalnych decyzji i nie będzie ich prawdopodobnie przed końcem roku. Na razie nie mogę potwierdzić, że wszystkie z sześciu spółek, w których obecny jest Sydkraft, pozostaną w koncernie — mówi Mario Nullmeier, szef polskie- go przedstawicielstwa E.ON Energie.

Mario Nullmeier dodaje, że wycofanie się Sydkrafta z polskiego rynku to element wewnętrznej restrukturyzacji E.ON.

— W Europie energetyczną część koncernu będą reprezentowały trzy firmy. Rynkiem brytyjskim nadal będzie się zajmował Power-Gen, Sydkraft skoncentruje się na Skandynawii, a za koordynowanie działań w Europie centralnej będzie odpowiedzialny E.ON Energie — wyjaśnia Mario Nullmeier.

Niemiecka spółka E.DIS funkcjonująca w ramach energetycznej części E.ON (m.in. jako operator sieci w północno-wschodniej części Niemiec) od kilku miesięcy działa również w Polsce.

— E.DIS Polska z siedzibą w Poznaniu istnieje od lata 2003 r. Zadaniem spółki jest m.in. współpraca z poznańską Eneą (największym z polskich dystrybutorów prądu — przyp. red.). Jej strategia zakłada również inwestycje w lokalne projekty generacji ciepła i energii elektrycznej — mówi przedstawiciel E.ON Energie.

Przyznaje też, że charakter działalności spółek Sydkrafta dobrze wpisuje się w tę strategię.