Spożywcy na diecie

Belgijscy producenci, handel i restauracje zrzucają kalorie pod skrzydłami resortu zdrowia. Polacy twierdzą, że nie są w tyle, i zabierają się za kolejne samoograniczenie. Już odsolili, teraz odsłodzą

„Belgia prekursorem w bardziej zbalansowanej diecie” — głosi wspólny komunikat tamtejszego ministerstwa spraw społecznych i zdrowia, federacji producentów żywności COMEOS i federacji handlu i usług FEVIA. Belgijski przemysł i handel właśnie dobrowolnie zobowiązał się do ograniczenia kaloryczności produktów o 5 proc. Mają to osiągnąć przez redukcję zawartości cukru bądź tłuszczu, a dodatkowo — tam gdzie to możliwe — wzbogacić produkty, np. dodając błonnik. Każdej kategorii produktów przypisano inną ścieżkę osiągnięcia tego wyniku. Wiedzie ona nie tylko poprzez zmianę składu, zwaną reformulacją, ale też poprzez oferowanie mniejszych porcji. Zmiany dotyczyć mają produktów producentów i private label zamawianych przez sieci handlowe. To plan pięcioletni. Czy o podobnym pomyślą Polacy?

DOŚWIADCZENI W ZMIANACH:
Zobacz więcej

DOŚWIADCZENI W ZMIANACH:

Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności, przekonuje, że część firm już od lat zmienia receptury produktów i ogranicza zawartość soli, cukru czy kwasów tłuszczowych. Przestrzega, że przy nakładaniu ewentualnych ograniczeń trzeba brać to pod uwagę. Marek Wiśniewski

— Przemysł żywnościowy w Polsce nie pozostaje w tyle ze wprowadzaniem takich zmian. Działania związane z reformulacją produktów członkowie naszej organizacji prowadzą od ponad 10 lat. Uzgodniliśmy z Instytutem Żywności i Żywienia już w roku 2010 konsensus dotyczący zmniejszania zawartości soli. Dzięki podjętym działaniom jej ilość w niektórych kategoriach produktów, np. koncentratach, zmalała nawet o 30 proc. Teraz rozmawiamy o podobnym porozumieniu dotyczącym cukru — twierdzi Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności (PFPŻ). Przyznaje, że podobne do zawartego w Belgii, ogólne porozumienie, podpisane pomiędzy organizacjami producentów i dystrybutorów, pod auspicjami resortu nadaje tym działaniom znaczącą rangę.

— Mamy już doświadczenia w tego typu porozumieniach i jesteśmy gotowi do rozmów — dodaje Andrzej Gantner. Zastrzega, że — wbrew pozorom — ograniczenie zawartości różnych składników nie jest proste. — Reformulacja to nie tylko proces czasochłonny i kosztowny związany ze zmianą receptur, technologii, ale też konieczność zadbania, by zmieniony produkt wciąż smakował konsumentowi. Na przyjmowane docelowe wielkości obniżenia zawartości danego składnika trzeba też spojrzeć w perspektywie działań dotychczas prowadzonych. Część firm prowadzi takie działania od wielu lat, więc trudno nagle od nich wymagać, by obniżyły zawartość już zredukowanego składnika o kolejne kilka procent, skoro już tego dokonały. Byłby to dla nich wysiłek nieporównywalnie większy niż dla podmiotu, który nie prowadził jeszcze działań w tym kierunku — twierdzi dyrektor generalny PFPŻ. Przypomina, że Polacy, w przeciwieństwie do Belgów, mają np. samoregulację przemysłu dotyczącą reklamy żywności kierowanej do dzieci.

OKIEM PRODUCENTA
Nie tylko odżywianie

DOROTA LISZKA, rzecznik Grupy Maspex Wadowice

Smak zawsze był bardzo istotnym czynnikiem przy wyborze produktów spożywczych, dlatego zmiany receptur trzeba wprowadzać bardzo ostrożnie. Obniżenie zawartości np. cukru o 5 proc. to duża zmiana w recepturach, szczególnie w tych, gdzie cukier dodany przy wejściowej recepturze jest już na niskim poziomie. Tego typu zmiana — w szczególności dokonana jednorazowo — będzie wyczuwalna przez klientów, którzy często sięgają po te produkty. Dodatkowo może to spowodować, że taki klient będzie kupował i spożywał takich produktów więcej, bo w jego świadomości będą one zdrowsze. Taka sama sytuacja dotyczy obniżenia zwartości tłuszczu. Wszystko zależy od poziomu, z którego wychodzimy. Sama zmiana zawartości cukru dodanego w produktach nie rozwiąże problemu otyłości. Jest to problem złożony i wynika nie tylko z niewłaściwego sposobu odżywiania, ale także z braku ruchu. Dlatego bardzo ważna jest edukacja żywieniowa oraz promocja aktywności fizycznej od najmłodszych lat.

OKIEM BRANŻY
Najważniejsza jest edukacja

MAREK PRZEŹDZIAK, prezes Stowarzyszenia Polskich Producentów Wyrobów Czekoladowych i Cukierniczych Polbisco

Wprzypadku dyskusji o kaloryczności i cukrze to producenci słodyczy są wywoływani do tablicy, ale my odpowiadamy za około 10 proc. konsumowanego cukru. Dlatego sens ma tylko inicjatywa łącząca różne części branży spożywczej. Obecnie na poziomie europejskim pomiędzy różnymi organizacjami zrzeszającymi producentów słodyczy rozważamy zmniejszenie gramatur produktów, właśnie pod kątem obniżenia kaloryczności. Najważniejsza jest jednak edukacja konsumenta — musi umieć czytać etykiety i korzystać z szerokiego wyboru. Przecież wielu producentów słodyczy ma również w ofercie produkty funkcjonalne — prozdrowotne.

Usuwanie cukru

Belgijska inicjatywa to tylko jedno z wielu wprowadzanych ostatnio w Europie i nagłaśnianych rozwiązań związanych z walką o zmianę nawyków żywieniowych i ograniczenie otyłości. Brytyjski rząd nałożył w tym roku na wyroby słodzone cukrem (jeśli jego zawartość przekracza przyjęty poziom) podatek, który zacznie obowiązywać dopiero w 2018 r. Władze dają w ten sposób czas producentom na ewentualne wprowadzenie zmian w produktach. Na Wyspach coraz bardziej powszechne jest też usuwanie słodyczy z półek przy sklepowych kasach oraz zastępowanie ich np. przekąskami na bazie owoców. W Polsce najgłośniejszą inicjatywą była zmiana menu w szkolnych sklepikach, a niektóre sieci handlowe chwalą się, że przy specjalnych kasach rodzinnych nie eksponują słodyczy i słodzonych napojów.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Spożywcy na diecie