Tak udanej sesji na GPW nie było już dawno. Jej przebiegu nie przewidziałby rano nawet największy optymista. Po środowej demonstracji sił w USA oraz nocnego wyskoku indeksów azjatyckich pozytywne nastroje przelały się na parkiety Starego Kontynentu.
Początkowo lepsza atmosfera panowała na sąsiednich giełdach. Szybko jednak do gry włączyli się krajowi kupujący i sytuacja odwróciła się. Jeszcze przed południem GPW awansowała do grupy najbardziej zwyżkujących rynków. Spragnionych wzrostów byków nie wystraszył Europejski Bank Centralny, który ściął stopy procentowe o 0,25 pkt. proc. Gorsza od prognoz okazała się publikowana co tydzień liczba wniosków o zasiłki dla bezrobotnych w USA.
W czwartek WIG20 próbował kilka razy pokonać psychologiczny poziom 1600 pkt. W osiągnięciu celu pomogło dopiero soczyście zielone otwarcie notowań w USA. Ostatecznie indeks blue chipów poszybował w górę o prawie 7 proc., co dało GPW pierwsze miejsce na europejskim podium. Optymizm inwestorów zwiększał rosnący w siłę złoty. Pod koniec dnia za euro trzeba było zapłacić 4,42 zł. To sugeruje, że akcje naszych firm znów kupowali inwestorzy zagraniczni. Siłę kupujących akcje na GPW potwierdzają obroty. W czwartek przekroczyły one 1,8 mld zł. Cieszy też szerokość wzrostu. Aż 73 proc. spółek zyskało na wartości.
Tak duże wzrosty na GPW to zasługa przede wszystkim kilku głównych sektorów: surowcowego i deweloperskiego. Po środowym odbiciu spółek finansowych w USA, na krajowym parkiecie mocno rosły banki. Na szczególną uwagę zasłużyły papiery BRE, które podrożały o ponad 13,7 proc. Nieznacznie gorzej radziły sobie papiery Pekao i BZ WBK. Ich kursy skoczyły o prawie 12 proc.
Na światowym rynku surowcowym mocno wzrosły notowania kontraktów na miedź i ropę. Po ogłoszeniu poziomu rezerw kurs czarnego złota podskoczył o blisko 7 proc. do 52 USD/ baryłkę. To zachęciło do skupowania akcji spółek paliwowych. W Warszawie chętnie zbierano z rynku papiery Petrolinvestu oraz PKN Orlen (kursy obu firm wzrosły 8 proc.). Jeszcze chętniej kupowano papiery KGHM.
Co dalej? Czwartkowa sesja potwierdziła po raz kolejny, że inwestorom
niestraszne już są złe wieści płynące ze światowych gospodarek. Nasuwa się
pytanie o trwałość i podstawy tej mocnej zwyżki. Wskaźniki makroekonomiczne,
nawet jeżeli okazują się lepsze od prognoz, wciąż są relatywnie niskie. Być może
inwestorzy uwierzyli w moc spotkania grupy G-20, na którym mają zostać podjęte
nowe sposoby walki ze światową recesją.