Podejrzenie sfałszowania uchwały Optimusa o emisji akcji spółki nie powinno wpłynąć na ocenę rzetelności spółek notowanych na GPW - powiedział prezes warszawskiej Giełdy Ludwik Sobolewski.
"Trzeba pamiętać, że problem Optimusa wynika z działania niektórych tylko osób i nie należy nadawać tej sprawie szerszego znaczenia" - dodał Sobolewski.
W poniedziałek Centralne Biuro Śledcze zatrzymało prezesa Optimusa - Piotra Lewandowskiego oraz byłego prezesa spółki Michała Lorenca, w związku z podejrzeniem o działanie na szkodę spółki. We wtorek prokuratura zwolniła ich za poręczeniem 100 tys. zł. Mają też zakaz opuszczania kraju oraz dozór policji.
Konflikt w Optimusie trwa od kilku miesięcy. Lorenc zarzuca Lewandowskiemu bezprawne przejęcie kontroli nad spółką i sfałszowanie uchwały rady nadzorczej dotyczącej emisji akcji. Były prezes Optimusa złożył w lipcu zawiadomienie w tej sprawie do prokuratury.
Lorenc twierdzi, że szef rady nadzorczej Optimusa Michał Dębski stał się właścicielem 3,9 mln akcji Optimusa na skutek fałszerstwa uchwały rady nadzorczej. Na posiedzeniu 1 czerwca rada upoważniła zarząd firmy do podwyższenia kapitału zakładowego. W efekcie emisję objął jeden inwestor, wyłączając pozostałych akcjonariuszy spółki.
Po publikacji komunikatu Optimusa o zmianach w akcjonariacie, jeden z akcjonariuszy - Zbigniew Jakubas - stwierdził, że podwyższenie kapitału było bezprawne. Wskutek tej transakcji jego udział w spółce spadł do 14,17 proc. z 21,72 proc. Dlatego też zaskarżone zostało orzeczenie sądu, rejestrujące podwyższenie kapitału zakładowego.
Sobolewski powiedział PAP, że poza kwestią oceny Giełdy jako takiej, "czym innym jest to, jak inwestorzy podejdą do samej spółki po potwierdzeniu, że uchwała była sfałszowana".
Dodał, że polska giełda wymusza wysoki poziom standardów i to ten wysoki poziom jest normą, od której się zdarzają czasami odstępstwa, w odniesieniu do bardzo wąskiego grona osób.
Jego zdaniem, polskie prawo jest bezwzględne jeśli chodzi o ściganie świadomych naruszeń prawa. "Uchwała Optimusa jest taka - jak się wydaje - że nie mamy do czynienia z ludzkim błędem" - dodał Sobolewski.(DI, PAP)