Sprzeczne sygnały z różnych rynków

Łukasz Wróbel Noble Securities
opublikowano: 2012-04-19 00:00

RYNKI

Inwestorzy z rynków akcji w środę nie spodziewali się przełomowych publikacji makroekonomicznych, co niemal automatycznie mogło oznaczać, że o krótkoterminowym sentymencie zadecydują albo notowania obserwowanych ostatnio ze szczególną uwagą obligacji Hiszpanii, albo zachowanie kursu euro.

Przed rozpoczęciem sesji na Wall Street wyraźnie widać było brak zdecydowania inwestorów: na rynku walutowym wyprzedawano euro. Kurs pary EUR/ USD wyraźnie spadł od szczytów z poprzedniej sesji, co z reguły wskazuje na odwrót inwestorów od ryzykownych instrumentów. Z drugiej strony, na rynku długu drożały obligacje Hiszpanii — rentowność dziesięcioletnich papierów, która w tym tygodniu sięgnęła poziomu 6,15 proc. spadła w okolicę 5,7 proc., przynosząc ulgę części inwestorów, Jednocześnie na giełdzie w Madrycie indeks IBEX tracił na wartości 3,6

Przed rozpoczęciem sesji na Wall Street wyraźnie widać było brak zdecydowania inwestorów: na rynku walutowym wyprzedawano euro. To z reguły wskazuje na odwrót inwestorów od ryzykownych instrumentów.

proc. Do tego mieszanego otoczenia dla rynków akcji można dodać kolejne w tym kwartale lepsze od prognoz wyniki dużych spółek z nowojorskiej giełdy. Co ciekawe, w większości przypadków reakcja inwestorów była… negatywna.

Dane z polskiego rynku pracy wprawdzie ani nie zaskoczyły w środę ekonomistów, ani nie wywołały gwałtownych ruchów na rynku walutowym. I tak warto jednak o nich wspomnieć. Przeciętne wynagrodzenie w firmach zatrudniających więcej niż 9 osób wzrosło w marcu o 3,8 proc. r/r do 3,77 tys. zł brutto, a liczba zatrudnionych wzrosła o 0,5 proc. r/r. W odniesieniu do poziomu z lutego odnotowano minimalny spadek. Ważniejsze od pojedynczego odczytu są długo— i średnioterminowe trendy, a w przypadku polskiego rynku pracy nie są one korzystne, bo od roku zatrudnienie w prywatnym sektorze rośnie w coraz wolniejszym tempie, a fakt, że zarobki pracowników firm rosną wolniej niż inflacja oznacza, że realnie nie stajemy się zamożniejsi.

Z punktu widzenia banku centralnego najważniejsze jest jednak, że wciąż mamy do czynienia z rynkiem pracodawcy, a co za tym idzie, nie występuje silna presja na podwyżki wynagrodzeń, więc inflacja jest pochodną działania innych czynników. Niezależnie od informacji z rynku pracy, profesor Jerzy Hausner stwierdził, że spowolnienie dynamiki wzrostu gospodarczego Polski do około 2,5 proc. r/r nie powinno niepokoić, ale w dłuższym horyzoncie czasowym niemal wszystkie komponenty naszego PKB są narażone na niekorzystne zjawiska. W środę po południu złoty był nieco słabszy niż dzień wcześniej względem wszystkich głównych walut — dolar, frank i euro podrożały o około 0,3 proc. i płacono za nie odpowiednio 3,18 PLN, 3,48 PLN i 4,18 PLN.