Mispol i Pamapol, producenci dań gotowych, zapowiadają zyski. Na razie operacyjne. Na satysfakcjonujący wynik netto trzeba poczekać.
Spółki mają podobne problemy, ale kurs Pamapolu zachowuje się ostatnio lepiej niż Mispolu.
Giełdowi producenci dań gotowych rozczarowali wynikami z IV kwartału. Jednak mimo wielu problemów, jakie przeżywa ta branża, rezultaty z I kwartału nie powinny być złe. Mispol i Pamapol zapewniają, że zdołały osiągnąć wyższe przychody oraz zyski operacyjne. To w dzisiejszych czasach kryzysowych deklaracja bardzo cenna.
Obie spółki w czwartym kwartale ubiegłego roku na działalności operacyjnej zanotowały straty. Teraz ma być inaczej. Prezes Pamapolu w rozmowie z "PB" zdradza, że wszystkie spółki produkcyjne z grupy zarabiają na działalności podstawowej. Dzięki temu skonsolidowany wynik operacyjny ma być bardzo dobry. Z naszych informacji wynika, że także Mispol przedstawi zyski operacyjne (patrz obok).
Jest także druga strona medalu. Chodzi o dość wysokie koszty, jakie dają się we znaki Mispolowi i Pamapolowi. Spółkom najbardziej przeszkadzają wysokie ceny wieprzowiny, która jest jednym z głównych surowców używanych w produkcji. Wszystko za sprawą sporego niedoboru podaży wieprzowiny, czyli tak zwanego świńskiego dołka. Niedobór w ofercie mięsa wieprzowego można byłoby zrównoważyć importem, ale tu na przeszkodzie stoi wysoki kurs euro. Z tego też powodu obie spółki ponoszą wysokie koszty opakowań, za które płacą właśnie w euro.
W pierwszym kwartale dodatkowo na ostateczny wynik Pamapolu wpływ będą miały wyceny opcji walutowych oraz posiadanych udziałów w Wieltonie oraz PKM Duda. Papierowe wyceny będą skutkowały tym, że spółka działająca w branży przetwórstwa mięsno-warzywnego wykaże stratę netto. Jednak zarząd Pamapolu przed swoją grupą widzi dobre perspektywy i chce już w drugim kwartale osiągnąć zysk netto. Cały 2009 r. ma być też dużo lepszy niż 2008, kiedy spółka zanotowała blisko 31,7 mln zł straty netto.
Na poprawę liczy też Mispol. Spółka liczy na to, że w kolejnych miesiącach unormuje się sytuacja na rynku wieprzowiny. To pozwoliłoby wypracowywać jej wyższą rentowność. Pomóc mogłoby również zapowiadane przez wielu analityków umocnienie złotego.
Spółki mają podobne problemy, ale kurs Pamapolu zachowuje się ostatnio wyraźnie lepiej niż Mispolu. Być może dlatego, że wcześniej jego akcje bardziej poddały się bessie. W ostatnim miesiącu akcje Pamapolu podrożały o blisko 80 proc., a Mispolu o niecałe 8 proc. Jednak zdaniem prezesów obu spółek, są one warte znacznie więcej. Oby potwierdzały to wynikami z najbliższych kwartałów.
3 pytania do...
prezesów Mispolu i Pamapolu
Marek Piątkowski,
prezes Mispolu:
W I kwartale sprzedaż była wyższa niż w IV 2008. Problemem są koszty. Wieprzowina jest bardzo droga, bo mamy największy od lat 70. świński dołek. Drugi problem to wysokie ceny opakowań, za które płacimy w euro. Próbujemy zrekompensować wzrost kosztów podwyżkami cen. Po naszej sprzedaży widać, że rynek akceptuje te podwyżki. Mimo wszystko I kwartał udało się zamknąć zyskiem operacyjnym.
Krzysztof Półgrabia,
prezes Pamapolu:
W pierwszym kwartale sprzedaż grupy wzrosła o ponad 15 proc. w stosunku do takiego samego okresu 2008 r. Wszystkie nasze spółki produkcyjne wypracowały zysk operacyjny. Skonsolidowany zysk operacyjny w I kwartale powinien być bardzo wysoki. Niestety, ujemna wycena opcji walutowych oraz udziałów w Wieltonie i PKM Duda sprawiły, że zanotujemy stratę netto. Nie przekroczy ona 5 mln zł.
W drugiej połowie roku powinniśmy odczuć spadek cen wieprzowiny, która stanowi około 30 proc. naszych wszystkich surowców. Jeśli tak będzie, nasza rentowność wrośnie wyraźnie.
Najgorsze mamy już za sobą. Sprawa opcji jest pod pełną kontrolą. Ostatnio podpisaliśmy sporo ciekawych kontraktów. Liczę, że już w drugim kwartale wykażemy zysk netto. Oczekuję stabilizacji na rynku surowcowym oraz walutowym i w związku z tym zamknięcia 2009 r. na plusie.
Kiedy rynek był pogrążony w przecenie, spadaliśmy wolniej niż konkurencja. Może dlatego teraz rośniemy wolniej niż inni. Sądzę, że akcje Mispolu powinny kosztować kilka razy więcej niż obecnie.
Wycena naszej spółki nie oddaje wartości całego naszego majątku grupy, naszych fundamentów oraz perspektyw rozwoju.