Sprzedaż PHS się komplikuje

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2003-09-17 00:00

Powodzenie prywatyzacji PHS wisi na włosku. LNM chce mieć wgląd w dokumenty firmy, zanim jeszcze zostanie jej inwestorem.

Prywatyzacja Polskich Hut Stali (PHS) od początku budziła wiele problemów i kontrowersji. Ostatnio LNM Holdings, z którym resort skarbu parafował umowę prywatyzacyjną, poprosił o wgląd w dokumenty firmy i konsultowanie z nim decyzji finansowych i handlowych.

— Zaproponowaliśmy podpisanie tzw. observer agreement. Dzięki temu LNM byłby informowany przez PHS o podejmowanych decyzjach. Przyszły inwestor chce mieć także pewność, że wyniki finansowe PHS nie odbiegają od prognoz. Gdyby okazało się, że różnice są znaczące, konieczne byłoby renegocjowanie umowy prywatyzacyjnej — dowiedzieliśmy się ze źródeł zbliżonych do LNM.

Czy Hindusi — mówiąc o powrocie do negocjowania umowy — prowadzą jedynie kokieteryjną grę, by skłonić rząd, wierzycieli PHS i związkowców do szybkiego sprzedania im koncernu? Czy może doszli do wniosku, że w dotychczasowych rozmowach zaproponowali zbyt wiele? Pewne jest jedno — zarząd PHS nie zgodził się na wgląd do danych.

— LNM nie chce kontrolować PHS ani wpływać na jego decyzje. Sprawa dotyczy jedynie konsultowania decyzji z przyszłym inwestorem — mówi Andrzej Krzyształowski, rzecznik PHS.

— LNM przeprowadził kilka tygodni temu due diligence. Dziś bez akceptacji właściciela nie możemy się zgodzić, by inwestor współdecydował o losach PHS. LNM jeszcze nie wszedł do PHS. Na razie jest konkurentem, a nie inwestorem — mówi jeden z przedstawicieli polskiej spółki.

Zgodzić się na ingerencję LNM w PHS jest trudno, Hindusi mają bowiem problemy z porozumieniem się z wierzycielami PHS. Dopiero dziś rozpoczną się też rozmowy LNM i związkowców. Oczekiwania załogi wyceniono na 1,2 mld zł. Jakie będą propozycje Hindusów? Na razie nie wiadomo. Raczej trudno oczekiwać, że spełnią oczekiwania związkowców.