Czytasz dzięki

Start-upowiec na misji

  • Marta Bellon
opublikowano: 06-07-2015, 22:00

Wyjazdy zagraniczne współfinansowane z funduszy unijnych nie są zarezerwowane wyłącznie dla przedsiębiorców z doświadczeniem. Start-upy też mogą w nich uczestniczyć

Na misje gospodarcze, targi i tzw. wizyty studyjne wyjeżdżają doświadczone firmy, które zdobyły klientów na krajowym rynku i mają apetyt na kolejne. To powszechny pogląd, który należy jednak zweryfikować. Bo w samolocie obok przedstawicieli dobrze znanych w Polsce firm coraz częściej zasiadają początkujący przedsiębiorcy, od początku prowadzący działalność z przekonaniem, że granice w biznesie nie istnieją. Nastawieni na to, by podobnie jak ich doświadczeni koledzy, zdobyć wiedzę lub kontakty, które mogą ułatwić im wejście na dany rynek.

EFEKT PODRÓŻY:
EFEKT PODRÓŻY:
Mateusz Kuszner z Blast Lab (w białej koszuli, na zdjęciu z zespołem) uważa, że kontakty zdobyte w czasie wizyt studyjnych są nie do przecenienia. I te z zagranicznymi firmami, i te z polskimi, bardziej doświadczonymi przedsiębiorcami, podróżującymi w tym samym kierunku.
ARC

Wyjedź z miastem

Wielu młodych małych firm i start-upów nie wie, że takie miejsce czeka na nich w misjach i wyjazdach organizowanych lub współorganizowanych na przykład przez miejskie samorządy. Mówili o tym samorządowcy z Warszawy, Poznania i Gdańska, uczestniczący w zakończonym niedawno Warsaw Innovation Week.

Poszliśmy tym tropem. Warszawski samorząd w ostatnich latach zorganizował lub wsparł finansowo kilka krótkich zagranicznych wizyt studyjnych umożliwiających polskim firmom nawiązanie kontaktów biznesowych, m.in. do Francji (Lille i Cannes), Niemiec (Monachium i Stuttgart) czy Hiszpanii (Barcelona). Ratusz tłumaczy, że rekrutacja była organizowana w ramach zewnętrznych projektów, na które miasto otrzymało dofinansowanie z funduszy unijnych, i miała formę konkursów.

A w przypadku wizyty matchmakingowej firm z Warszawy i miast partnerskich w ramachprojektu Cross Innovation, wspierającego wymianę myśli i współpracę ponad granicami geograficznymi, strukturalnymi i technicznymi, został zatrudniony zewnętrzny broker, którego zadaniem było m.in. zbadanie potencjału i wyłonienie warszawskich firm do udziału w warsztatach.

W gościnie u mistrzów

W ubiegłym roku finansowe wsparcie miasta udało się pozyskać Anji Sosic, producentce polskiego studia animacji Human Ark, która zwróciła się do ratusza z propozycją współorganizowania razem z istniejącym od roku Stowarzyszeniem Producentów Polskiej Animacji wyjazdu do klastra w Stuttgarcie. Niemieckie miasto jest europejską mekką animatorów.

Human Ark, które od 2008 r. tworzy animacje dla najbardziej znanych polskich reklam, odwiedziło wtedy cztery tamtejsze studia animacji, w tym to, które stworzyło smoki do głośnego serialu „Gra o tron”.

— Ta wizyta była dla nas niezwykle inspirująca. Przede wszystkim zobaczyliśmy, że firmy w Stuttgarcie współpracują ze sobą, czasem nawet dzielą się klientami. Mają wspólne lobby, są niezwykle aktywne politycznie i dbają o wspólny interes — mówi Anja Sosic. Jej zdaniem, dzięki temu ich działania są skuteczniejsze i udaje im się wypracować nowe modele finansowania, co jest niezwykle istotne dla funkcjonowania całego środowiska.

— Ze studiem Human Ark współpracuję już od kilku lat, promując jego działania poza Polską. Na bieżąco przyglądam się, jak branża animacji funkcjonuje w innych krajach, i bardzo cieszę się, że również w Polsce udało się powołać Stowarzyszenie Producentów Polskiej Animacji, nawiązać dialog z miastem i zgromadzić energię i potencjał wielu twórcówz różnych studiów w imię wspólnych interesów — mówi Anja Sosic.

Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
×
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Z Gdańska do Seattle

Samorządy mają możliwość współorganizowania wyjazdów zagranicznych lokalnych firm dzięki funduszom unijnym. Dzięki nim w Gdańsku w poprzednich latach udało się zorganizować misje gospodarcze specjalnie dla start-upów i małych przedsiębiorców. Zajmuje się tym Gdańska Agencja Rozwoju Gospodarczego i Gdańska Fundacja Przedsiębiorczości, która zarządza też Inkubatorem Przedsiębiorczości Starter. 15 pomorskich firm w 2010 i 2012 r. wzięło udział w trzech misjach: do Doliny Krzemowej, Seattle i Chicago. — W kolejnej perspektywie finansowej EU planowane są kolejne edycje, gdyż oceniamy je jako bardzo udane — deklaruje Tomasz Nadolny, doradca prezydenta miasta odpowiedzialny za dialog z przedsiębiorcami, w tym start-upami. W drugiej misji do Doliny Krzemowej i dwóch amerykańskich miast uczestniczyły, wtedy debiutujące dziś dobrze znane, start-upy: UXPin, Fido Intelligence, Blast Lab i Optinav.

Jak sobie pościelisz...

Start-upowcy, którzy mają chrapkę na wyjazd dofinansowany przez UE, powinni mieć świadomość, że organizator nie załatwi za nich tego, co najważniejsze — kontaktów, które mogą zaowocować w przyszłości — spotkania z potencjalnym, czyli konkretnym klientem czy dystrybutorem. To zadanie dla uczestnika misji.

— Dzięki umówionym wcześniej spotkaniom z firmami, które są docelowymi klientami, mogliśmy otrzymać informację zwrotną na temat rozwijanego produktu. Zorganizowanie takich spotkań leżało po naszej stronie — mówi Mateusz Kuszner z Blast Lab.

To standard — organizator wyjazdu pokrywa koszty przelotu, zakwaterowania i organizuje spotkania z działającymi w danym miejscu firmami, często także z Polonią. Mateusz Kuszner podkreśla, że każdy z zagranicznych rynków ma swoją specyfikę, a nawiązanie kontaktu z przedsiębiorcą, który dobrze zna tamtejsze realia i daną branżę, może ułatwić debiut firmy na tym rynku.

— Oczywiście nie ma nic za darmo, ale te kontakty są nie do przecenienia. W takich wyjazdach bierze udział kilka firm, większość jest zdecydowanie bardziej doświadczona niż start-up. Nawiązanie z nimi porozumienia jest dla początkującego przedsiębiorcy równie cenne. Dopóki siedzimy za biurkiem, nie jesteśmy w stanie zweryfikować i naszego produktu, i tego, czego oczekują nasi klienci — dodaje start-upowiec.

Poznań wysłał start-upy do Paryża. W ubiegłym roku miasto zorganizowało testowy wyjazd przedsiębiorców z Legimi i Booklikes na konferencję LeWeb. To jedno z najważniejszych spotkań dla branży nowych technologii w Europie. Koszty wyjazdu miasto pokryło z własnego budżetu. Uczestniczące w nim poznańskie start-upy były zobowiązane przygotować relację.

„LeWeb z perspektywy start-upu z Poznania” — krótki zapis tego, jak przebiegała konferencja i ocenę jej najciekawszych elementów, można przeczytać na stronie poświęconej poznańskiej społeczności startupowej. W branżowych wydarzeniach, także zagranicznych, mają szansę uczestniczyć również laureaci organizowanego od kilku lat konkursu Poznański Lider Przedsiębiorczości, od dwóch lat jedna z kategorii jest dedykowana start-upom.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Bellon

Polecane