W drugiej połowie roku największy w Europie producent tzw. małej architektury chce zadebiutować na parkiecie.
Decyzja już zapadła.
Stelmet, specjalizujący się w produkcji płotków, pergoli czy podestów ogrodowych, czyli popularnie: „małej architektury”, ma poważne plany giełdowe.
— Decyzja o wejściu na giełdę już zapadła. Jesteśmy mocno zaawansowani, jeśli chodzi o przygotowywanie prospektu emisyjnego — mówi Tomasz Kucharski, wiceprezes firmy i jej dyrektor finansowy.
Spółka czeka jeszcze na zakończenie roku obrotowego — 30 czerwca — i wtedy złoży prospekt w Komisji Nadzoru Finansowego. Oferty publicznej można się spodziewać w drugiej połowie roku.
— Jesteśmy największą firmą w naszej branży w Europie. Choć nie ma tu potentatów, jest to mocno rozdrobniony rynek, przeważają przedsiębiorstwa rodzinne. Praktycznie cała nasza produkcja idzie na eksport do Europy Zachodniej — dodaje wiceprezes.
Dlatego apetyt na kapitał nie jest mały.
— Liczymy na uzyskanie z giełdy ponad 100 mln zł — szacuje Tomasz Kucharski.
Stelmet chce wyemitować nowe akcje, a przy okazji części udziałów pozbędzie się pewnie prezes i niemal wyłączny akcjonariusz — Stanisław Bieńkowski. Ale na pewno zachowa kontrolę nad firmą.
Uzyskane pieniądze Stelmet chce przeznaczyć głównie na rozwój mocy produkcyjnych. Spółka z Jeleniowa koło Zielonej Góry buduje już m.in. nowy zakład w specjalnej strefie ekonomicznej, który pozwoli jej na zwiększenie mocy o 80 proc. Na razie inwestycja jest finansowana z kredytów, ale aby zmniejszyć koszty finansowe, zostaną one spłacone środkami z emisji. Stelmet myśli też o akwizycjach.
— Rozglądamy się. Branża jest w trakcie konsolidacji —przyznaje Tomasz Kucharski.
W poprzednim roku obrotowym zakończonym 30 czerwca 2006 r. Stelmet odnotował około 140 mln zł przychodów i 20 mln zł zysku. Na rynku CeTO jest już notowana firma z podobnej branży — KPPD. Tyle że Stelmet jest ściśle wyspecjalizowany w małej architekturze, a dla firmy ze Szczecinka, przerabiającej drewno, jest to raczej produkt poboczny.