Stopy NBP skokowo w górę

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2022-04-06 17:24

Bank centralny ostro podnosi stopy procentowe. Widać też, że rosną niektóre miary realnych stóp procentowych. Wchodzimy w okres mocnego zacieśnienia warunków monetarnych.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • Ile wynoszą realne stopy procentowe
  • Czy można się spodziewać wyhamowania inwestycji i konsumpcji

Rada Polityki Pieniężnej dokonała najwyższej jednorazowej podwyżki stóp procentowych od sierpnia 2000 r. Wymaga tego inflacja, która również jest najwyższa od ponad 20 lat. Stopy procentowe idą tak mocno w górę, że koszt obsługi długu dla kredytobiorców wzrośnie w stopniu niewidzianym wcześniej w Polsce. Co ważne, niektóre miary realnych stóp procentowych już znajdują się powyżej zera, po raz pierwszy od trzech i pół roku. Polityka pieniężna staje się restrykcyjna.

W środę RPP (organ Narodowego Banku Polskiego) podniosła stopę referencyjną o 1 pkt proc. do 4,5 proc. Od tej stopy zależy koszt kredytu dla gospodarstw domowych i firm. Był to ruch znacznie mocniejszy, niż oczekiwano na rynku, więc przewidywania dotyczące przyszłych stóp również rosną. Obecnie rynek kontraktów terminowych wycenia, że stopa referencyjna przekroczy w tym roku 6 proc. Oznaczać to będzie, że płatności odsetkowe gospodarstw domowych zwiększą się z ok. 0,5 do ok. 3 proc. w relacji do dochodów. To jest bardzo duży wzrost, niewidziany wcześniej w Polsce, nawet w okresie gwałtownych podwyżek kosztu pieniądza na przełomie wieków. Zaciąży on niewątpliwie na popycie konsumpcyjnym, szczególnie wśród osób o wyższych dochodach, które są mocniej zadłużone.

Wśród ekonomistów trwa dyskusja, czy polityka pieniężna jest już wystarczająco restrykcyjna, by doprowadzić w przewidywalnej perspektywie do odwrócenia trendu inflacyjnego, czy jeszcze nie. Przypomnijmy, że obecnie inflacja wynosi w Polsce 10,9 proc. i ciągle rośnie.

Odpowiedź na to pytanie jest złożona, a jednym z jej aspektów jest oszacowanie, ile wynoszą realne stopy procentowe, czyli stopy nominalne po odjęciu inflacji. To realna stopa procentowa ma największy wpływ na aktywność gospodarczą, nawet jeżeli stopa nominalna nie jest zupełnie bez znaczenia.

Stopę realną nie jest jednak łatwo obliczyć. Najprostszy sposób to odjęcie inflacji od stopy referencyjnej banku centralnego. Tak liczona stopa realna wynosi obecnie minus 6 procent, czyli jest bardzo niska. Jednak takie liczenie realnej stopy procentowej ma sens tylko wtedy, gdy założymy, że inflacja będzie utrzymywać się przez rok na niezmienionym poziomie. Nie jest to generalnie głupie założenie, ale akurat dziś raczej nie możemy go przyjąć, bo wiemy, że inflację podbija wiele przejściowych zjawisk – m.in. wojna w Ukrainie.

Musimy od nominalnej stopy procentowej odjąć inflację oczekiwaną za rok. Ile ona wynosi? Wedle prognoz rynkowych (z ankiety makroekonomicznej NBP) inflacja za rok wyniesie 8,8 proc., co oznacza, że realna stopa procentowa wynosi obecnie minus 4,3 proc. Tymczasem na początku roku wynosiła minus 3,5 proc. Oznacza to, że w tym ujęciu stopa realna cały czas spada. Dlatego warunki pieniężne zostaną zaostrzone dopiero wtedy, gdy stopy nominalne wzrosną jeszcze bardziej, a oczekiwana inflacja zacznie maleć. Podejrzewam, że już w połowie roku realna stopa liczona w ten sposób może znajdować się w okolicach zera.

Można jednak też zastosować inne miary realnej stopy procentowej. Decyzje dotyczące inwestycji i kredytów podejmowane przez gospodarstwa domowe i firmy opierają się przecież na długookresowych oczekiwaniach, więc takie powinniśmy brać pod uwagę. Weźmy zamiast stopy referencyjnej NBP rentowność pięcioletnich obligacji skarbowych, która odzwierciedla oczekiwaną ścieżkę stóp w ciągu pięciu lat (teraz 6 proc.), a jako inflację - prognozy średniej inflacji w okresie najbliższych pięciu lat (teraz 5,5 proc.). Tak liczona stopa realna już jest powyżej zera – wynosi 0,5 proc. i jest najwyższa od jesieni 2018 r.

Pokazuje to, że już wchodzimy prawdopodobnie w okres dodatnich realnych stóp procentowych. Niektóre miary realnej stopy jeszcze są ujemne, ale zaraz zaczną rosnąć, inne już są dodatnie. Gospodarka zacznie na to wkrótce reagować. Możemy oczekiwać wyhamowania inwestycji i konsumpcji. Pytanie, w jakiej skali? Na to pytanie staram się odpowiedzieć tak często, że dziś je sobie odpuszczę.