Strajk nie przeszkadza ZREW
Wczorajsza sesja giełdowa przyniosła wzrost ceny akcji Zakładu Remontowego Energetyki Warszawa. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie rozpoczęty w końcu ubiegłego tygodnia strajk okupacyjny. Strajkujący to pracownicy spółki zależnej ZREW Serwis Zabrze w liczbie około 20 osób plus lider PPS — Piotr Ikonowicz.
— To normalny spór o wysokość pensji i prędzej czy później konflikt ten zostanie rozwiązany. Poniedziałkowa podwyższona waluacja spółki na GPW, oprócz tego, że jej podstawy tkwią w dobrym zarządzaniu firmą, być może jest pobocznym efektem wczorajszej pseudoreklamy zakładu w telewizji, w związku z uczestnictwem w strajku lidera PPS, kandydującego na fotel prezydencki — twierdzi Paweł Rychter, prezes ZREW.
SPÓŁKA notuje od jakiegoś czasu zmniejszone przychody z powodu spadku zamówień w branży energetycznej. ZREW ma mocny akcjonariat, w którym wiodącą rolę gra Polimex Cekop i Rafako, dzięki współpracy z którymi spółka ma szansę na uzyskiwanie nowych kontraktów. Po pierwszym półroczu przedsiębiorstwo notuje nieco większe przychody oraz dużo mniejszy zysk netto niż przed rokiem, które odpowiednio wynoszą 45,4 mln zł — sprzedaż i 338 tys zł — zysk netto.
— Spółka nie podaje prognoz wyników finansowych, ale nie przewidujemy żadnych kłopotów, a osiągnięte przychody i zyski za ten rok nie powinny znacząco odbiegać od średniej, jaką notowały w ubiegłych latach spółki z tej branży — dodaje prezes Rychter.