Co masz zrobić dzisiaj, zrób jutro... Wedle tej dewizy powstają strategie rządowe nad Wisłą. Mnożą się ambitne zapowiedzi, czego rząd chce dokonać... po przegranych wyborach! Naprawa finansów publicznych? Proszę bardzo, ale w latach 2005-07. Wtedy dopiero, zamiast skromnych 2 mld zł oszczędności w budżecie roku 2004, ma się znaleźć 9 mld (2005), a nawet 12 mld (2007). Radykalny ruch podatkowy w imię konkurencji z sąsiadami? Przecieki mówią o dwóch stawkach PIT-u, ale dopiero w roku 2007. Pośpiech widać tylko tam, gdzie można coś scentralizować.
Wynalazek bezpiecznego planowania, na poczet następców, bierze się zapewne ze złych doświadczeń. Setki nieistniejących kilometrów autostrad ministra Pola, czy rokroczne dzielenie nieistniejących wpływów z prywatyzacji boleśnie pouczyło o pułapkach, zastawianych na samego siebie. Zamiast wpuszczać się w maliny, można zaplanować kalendarium następnego rządu. Tyle że w gospodarce czas to pieniądz. Odłożona kuracja finansów publicznych nie uspokoi rynków finansowych. Podatkowo jesteśmy w niedoczasie, skoro standardem i punktem odniesienia w środkowowschodniej Europie staje się podatek liniowy. Konsolidacja spółek państwowych wydaje się wydłużoną drogą do prywatyzacji, gdy czeka nas konkurencja na jednolitym rynku. Lękliwe kroczki własne i śmiałe plany na przyszłość nie dają efektu śniegowej kuli. Jest to raczej strategia lepienia gospodarczego bałwana...
Janusz Lewandowski
poseł Platformy Obywatelskiej