Strategiczny interes państwa jest tylko pretekstem

Andrzej Szczęśniak
03-02-2000, 00:00

Andrzej Szczęśniak: Strategiczny interes państwa jest tylko pretekstem

KOSZTY MONOPOLU: Czy fiskus może coś zrobić, aby nie wyciągano od nas dodatkowych groszy za kupowane paliwo — zastanawia się Andrzej Szczęśniak. fot. Borys Skrzyński

Klientowi umęczonemu w minionym roku dwudziestoma dwoma podwyżkami cen paliwa chyba już wszystko zobojętniało. Wystartowaliśmy w 1999 r. z poziomu 1,84 zł za litr benzyny, co było ceną o grosz niższą niż na początku 1998 r.! A mogło być jeszcze taniej — korzystny dla konsumentów trend cen ropy utrzymywał się przez cały czas. Dzięki Ministerstwu Finansów nie posmakowaliśmy go jednak w 1998 r. w ogóle. Prawdziwa zemsta miała miejsce w ubiegłym roku. Wówczas sprzysięgło się wszystko — i OPEC, i akcyza, i dolar. Ceny podskoczyły do 2,84 — o złotówkę. Fiskus wziął z tego bezpośrednio 31 groszy, natomiast OPEC więcej, bo 47 groszy (zwiększając cenę produktu o 150 proc.!). Do tych podwyżek dołożył się jeszcze rosnący VAT.

TAK WIĘC klienci stacji benzynowych dostali ostro po kieszeniach. Każdy grosz w cenie litra paliwa to około 140 mln zł wyciągnięte ze wspólnej kieszeni. Nasuwa się pytanie, czy fiskus może coś zrobić, aby — oprócz akcyzy — nie wyciągano od nas dodatkowych groszy z racji monopolizacji polskiego rynku. Właśnie nadchodzi chwila próby. Resort gospodarki, zupełnie nieoczekiwanie, zakończył epokę koncesjonowania i pozwalania (lub nie) na przywóz do kraju paliwa. Po prostu od 1 stycznia 2000 r. można konkurować z monopolistami, kupując za granicą i swobodnie importując.

OCZYWIŚCIE licho nie śpi. A także monopoliści oraz urzędnicy żyjący z tego, że nie każdy podmiot może swobodnie działać. Traktując brak koncesji i ręcznego sterowania importem jako obronę strategicznych interesów (czyich?) przystąpili do kontrofensywy i już są gotowe nowe rozporządzenia. Pewien departament dalej będzie miał pracę, rynkowy potentat będzie mógł spać spokojniej, natomiast nas wszystkich będzie to kosztowało. Utrudnienie życia konkurencji daje przewagę producentowi i pozwala mu dołożyć do ceny dwa, trzy grosiki — któż je zauważy przy tych niebotycznych cenachÉ Pamiętajmy jednak, że siła nabywcza ludności może się zmniejszyć nawet o sto milionów dolarów, niepotrzebnie zostawionych przy dystrybutorze.

NA SZTANDARACH dzisiejszej władzy była (może jeszcze jest?) wypisana walka z biurokracją oraz wolność handlu. Można więc oczekiwać, że na przykład wicepremier Balcerowicz natychmiast zaprotestuje przeciwko zakusom biurokratów, jako że jeszcze pamiętana jest krucjata antybiurokratyczna (czytaj — antykorupcyjna). Ostatnio mogliśmy przeczytać wypowiedzi przewodniczącego KERM, że „protekcjonizm jest schorzeniem polityki gospodarczej”, „podwyższanie barier antyimportowych przynosi krótkookresowe korzyści danej grupie producentów, kosztem reszty społeczeństwa, które płaci wyższe ceny” czy „przemysły osłaniane murem protekcjonizmu, rozwijając się w zdeformowanej i nieefektywnej postaci są skazane na bolesne dostosowanie, gdy wystawi się je ostatecznie na zewnętrzną konkurencję”.

PO CO więc ryzykować? Przecież w zmaganiach, czy będziemy wytwarzać towary sprawnie i tanio czy też dusić się pod ciężarami korupcji i urzędniczego ręcznego sterowania, zdecyduje się, kiedy naprawdę wejdziemy do Unii Europejskiej. To znaczy — zrównamy się poziomem dochodu narodowego z jej najbiedniejszymi członkami. Im więcej o gospodarce będą mieli do powiedzenia urzędnicy, tym odleglejszy jest ten strategiczny cel. Niechaj do Europy wprowadzą Polskę lepsi i sprawniejsi. Na pewno nie będą nimi monopole, choćby nosiły dumne miano narodowych.

Andrzej Szczęśniak jest prezesem Polskiej Izby Paliw Płynnych

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Szczęśniak

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Strategiczny interes państwa jest tylko pretekstem