Surowce tracą swoje atuty

Kamil Zatoński
09-07-2010, 13:42

Ceny towarów strategicznych coraz dokładniej naśladują kursy akcji. Dla tych pierwszych to nie jest najlepsza wiadomość.

Surowce, które do tej pory traktowano jako bezpieczną przystań ograniczającą ryzyko strat z rynków akcji, ostatnio straciły tę właściwość. Według obliczeń agencji Bloomberg, korelacja między indeksami Reuters/Jeffries CRB (odzwierciedla zmiany cen 19 surowców, od soi po złoto i ropę naftową) a indeksem SP 500 wzrosła do rekordowych wartości 0,7-0,8. Korelacja (zależność) równa 1 oznacza, że stopy zwrotu dwu aktywów są identyczne. Tymczasem np. w sierpniu 2008 r. zależność między cenami surowców i akcji była ujemna (-0,35). Taki układ był szczególnie korzystny dla inwestorów, którzy budują duże portfele, a ich dywersyfikacja (zróżnicowanie) służy do ograniczania ryzyka. Straty ponoszone na jednych instrumentach są wtedy przynajmniej częściowo kompensowane zyskami z innych pozycji.

Odwrócenie kierunku i wzmocnienie historycznej zależności między surowcami i akcjami zdecydowanie ogranicza tego typu korzyści. Rezultat?

— Inwestorzy szukają dywersyfikacji dla swoich aktywów i prawdopodobnie będą zmniejszać zaangażowanie w surowce, jeśli utrzyma się silna zależność między ich cenami a cenami akcji — uważa Eugen Weinberg, analityk Commerzbanku.

Zdaniem Przemysława Kwietnia, głównego ekonomisty X-Trade Brokers, wyższa korelacja może być spowodowana kilkoma czynnikami.

— Jednym z nich może być rozszerzanie się roli transakcji carry trade. Niskie stopy procentowe w gospodarkach rozwiniętych zachęcają do podejmowania ryzyka, co w okresie dobrych nastrojów rynkowych premiuje zarówno akcje, jak i surowce. Ewentualne wstrząsy rynkowe i związany z tym wzrost kosztów finansowania lub odcięcie od takiego finansowania podobnie uderzy w obydwa omawiane segmenty rynku. Po drugie — występujące w ostatnich kwartałach bardzo silne trendy sprzyjają osiąganiu wysokich współczynników korelacji pomiędzy instrumentami — mówi ekonomista XTB.

Transakcje carry trade polegają na pożyczaniu pieniędzy tam, gdzie stopy procentowe są niskie, i inwestowaniu ich w krajach, gdzie oprocentowanie aktywów jest wyższe.

Niektórych dużych inwestorów wcale to jednak nie zraża. "Sprzedaj obligacje, kupuj surowce" — stwierdził w tym tygodniu Jim Rogers, szef Rogers Holding, który zasłynął tym, że przewidział początek surowcowej hossy w 1999 r.

Jego zdaniem, surowce to wciąż najbezpieczniejszy azyl na czas dużej niepewności związanej z rozwojem sytuacji gospodarczej na świecie. Jim Rogers poleca szczególnie srebro, którego cena jest wciąż poniżej rekordowego poziomu z 1980 r., a także surowce rolnicze, np. cukier i ryż. Znany inwestor nie jest za to wielkim fanem złota. Przyznaje, że ma je w portfelu, ale nie zamierza dokupować, bo cena kruszcu przez wiele miesięcy systematycznie pięła się w górę. Generalnie jednak drugi kwartał był dla surowców najgorszym okresem od załamania po upadku banku Lehman Brothers. Wspomniany indeks CRB spadł o 5,5 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Surowce tracą swoje atuty