Wbrew oczekiwaniom listopad nie przyniósł większej korekty. Wręcz przeciwnie. Na warszawskiej giełdzie poza nielicznymi sesjami karty rozdawali optymiści. Wczoraj też byli oni górą. Wśród maklerów pojawiają się głosy, że oto właśnie jesteśmy świadkami przedwczesnego rajdu św. Mikołaja.
— Już od dłuższego czasu mamy wyczekiwanie na korektę lub silniejszy wystrzał w górę. Wbrew sugestiom o zbliżającym się rajdzie św. Mikołaja taka sytuacja może utrzymać się w najbliższych tygodniach. Indeks blue chipów może poruszać się w przedziale 2200-2450 pkt z lekką tendencją wzrostową — ocenia Piotr Sieradzan, członek zarządu Pocztylion-Arka PTE.
Korekta wciąż straszy
Równo rok temu też sporo mówiono o przedwczesnym
rajdzie św. Mikołaja. Wtedy szczególnie imponujący był finisz listopada. Jednak
wówczas rynek znajdował się w zupełnie innej sytuacji, bo odreagowywał bardzo
mocne tąpnięcie z października, pogłębione jeszcze w połowie listopada. Teraz
giełda ma za sobą długotrwałe wzrosty i coraz więcej pojawia się opinii, że
rynek jest już przewartościowany.
— Obecnie rynek oderwany jest od fundamentów i w dużej mierze zależy od sentymentu oraz emocji. Konkretny kierunek powinien obrać za kilka tygodni. Sądzę, że powinien być to raczej trend spadkowy. Korekta wydaje się jak najbardziej uzasadniona, bo wyjście z kryzysu nie jest pewne, a spółkom — choć notują poprawę wyników — daleko do szczytowych osiągnięć —ocenia Piotr Sieradzan.
Warto śledzić waluty
Spadki wcale nie są jednak przesądzone.
— Cały czas średnioterminowy kierunek trendu jest wzrostowy. Dla dalszego obrazu rynku bardzo istotne będą najbliższe sesje. Jeśli uda się kursowi euro/dolar przebić 1,500, będzie to dobrym sygnałem dla byków. Wybicie indeksów ponad ostatnie szczyty mogłoby zwiastować dalsze wzrosty i dobry koniec roku —uważa Paweł Homiński, zarządzający Noble Funds TFI.
Nasz rozmówca na mocniejsze wybicie jednak nie liczy. Według Homińskiego inwestorom może nie zależeć na silniejszym windowaniu indeksów, by nie budować sobie wysokiej bazy na przyszły rok.
A może trend boczny
Wśród przedstawicieli krajowych instytucji są też
zwolennicy trendu bocznego. Jednym z nich jest Krzysztof Stupnicki, szef Amplico
TFI. Przypomnijmy, że na początku tego roku prognozował on duże wzrosty na GPW.
— Trzy miesiące temu przewidywałem, że na koniec roku WIG20 osiągnie 2350 pkt
i nadal prognoz nie zmieniam. Mocniejszego wybicia spodziewam się dopiero w
styczniu, co powinno mieć związek z tzw. efektem stycznia — mówi "PB" Krzysztof
Stupnicki.