Swissmed sparzył się w Warszawie

Alina Treptow
opublikowano: 2013-07-29 08:12

Firma słono płaci za nieudaną inwestycję w stołeczny szpital. Z pomocą przyjdzie inwestor.

Za złe decyzje w biznesie trzeba słono płacić, o czym przekonała się giełdowa sieć medyczna Swissmed. Dwa lata temu za 60 mln zł wybudowała szpital w Warszawie. Najpierw mimo wcześniejszych obietnic, nowa placówka nie dostała kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia (NFZ). Taki obrót sprawy zakończył się całkowitym wyjściem Swissmedu z warszawskiego rynku. Początkowo grupa, nie chcąc dokładać do szpitala, wydzierżawiła go firmie Magodent. Obecnie, jak dowiedział się „PB”, szuka kupca na warszawską przychodnię — Euromed przy Al. Jerozolimskich, która trafiła do grupy ponad dwa lata temu. Miała być uzupełnieniem dla budowanej wtedy lecznicy.

None
None

— Prowadzenie jednej przychodni nie ma sensu, więc szukamy na nią kupców. Rozmawiamy z kilkoma inwestorami — mówi Roman Walasiński, prezes Swissmedu.

Warszawski szpital był i jest ciężarem dla całej grupy — przez nieudaną inwestycję spółka do tej pory ma problemy z płynnością. Wyniki też nie są najlepsze — w roku obrotowym zakończonym na koniec marca 2013 r. strata netto wyniosła blisko 11 mln zł, przy przychodach na poziomie 38,3 mln zł. Z pomocą ma przyjść inwestor. Choć rozmowy z Lux Medem zakończyły się fiaskiem, w pogotowiu jest inwestor finansowy, mający doświadczenie w medycynie.

— Rozmowy są na ostatniej prostej. Powinny zakończyć się do 15 sierpnia — zapowiada Roman Walasiński. Razem z partnerem Swissmed wypracuję strategię, która ma być gotowa w ciągu najbliższych miesięcy. Jak twierdzi Roman Walasiński, problemy w stolicy czegoś go nauczyły.

— Nie oznacza to, że wychodzimy z dotychczasowych inwestycji szpitalnych. Jednak do kolejnych inwestycji na pewno będziemy podchodzić ostrożnie. Bez zmian systemowych, które wprowadzą NFZ konkurencję, inwestycje uzależnione od publicznego płatnika są bardzo ryzykowne — uważa Roman Walasiński.