Sygnał przesilenia na rynku obligacji

Emil Szweda, główny analityk Michael / Ström Dom Maklerski
opublikowano: 2026-10-17 09:00

Inwestorzy, którzy postawili na wzrostową korektę obligacji skarbowych mają za sobą udane dni. Nie wiadomo tylko, ile jeszcze ich zostało. Celem powinno być górne ograniczenie konsolidacji, w której papiery przebywały przez ostatnie trzy i pół roku.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Dla polskich obligacji dziesięcioletnich byłyby to więc okolice 6,0 proc. (raczej nie należy liczyć na aptekarską dokładność rynku) wobec 6,5 proc. notowanych pod koniec września i zarazem w szczytowym momencie zaniepokojenia rynku. Uleganie emocjom rzadko jest dobrym pomysłem na rynku finansowym, o czym mogła przekonać się ta część uczestników dłużnych funduszy inwestycyjnych, która zdecydowała się umorzyć jednostki akurat we wrześniu, gdy ceny obligacji były najniższe. We wrześniu fundusze dłużne zanotowały spadek aktywów pod zarządzaniem o 1,3 proc. (za analizy. pl), a wyjątkiem okazały się - tak samo jak w marcu br., gdy przez rynek przechodziła podobna fala zaniepokojenia - publiczne fundusze zamknięte obligacji korporacyjnych. Inwestorzy docenili więc portfele wyróżniające się także dodatnimi stopami zwrotu, których osiągnięcie było możliwe dzięki unikaniu zaangażowania w papiery skarbowe choćby części aktywów.

W umocnieniu obligacji skarbowych pomogły wyniki przetargu obligacji, na którym popyt (20,2 mld zł) przekroczył oferowaną pulę o 8,2 mld zł. Co warte podkreślenia, ponad 20 mld zł popytu na jednej aukcji inwestorzy zgłosili po raz ostatni w lutym, a więc przed wybuchem konfliktu na linii USA-Izrael-Iran i jego konsekwencjami.

Oczywiście, do umocnienia by nie doszło, gdyby nie sprzyjająca atmosfera na globalnym rynku długu, wyraźna szczególnie w czwartek. Jeszcze w środę po publikacji danych o inflacji w USA (3,7 proc. wobec oczekiwanych 3,6 proc.), inwestorzy zareagowali wyprzedażą amerykańskich papierów, która jednak nie utrzymała się do końca sesji. W czwartek po południu rentowność dziesięciolatek spadła do 5,04 proc., to jest o 29 pkt bazowych od najgorszego punktu w środę. Takie zachowanie może być sygnałem przesilenia - nerwowa reakcja rynku okazała się chwilowa, a inwestorzy wykorzystali niższe ceny do zakupów. Ponieważ odczyt inflacji wypadł powyżej rynkowych oczekiwań, oznaczałoby to mniej więcej tyle, że rynek ma już w cenach wzrost inflacji i „cieszy się” z nadchodzących podwyżek stóp procentowych, ponieważ mogą one zapobiec wzrostowi inflacji w długim terminie.

Umocnieniu rynku obligacji pomagała także przecena akcji, w tym szczególnie sektora AI. Inwestorzy obawiający się istnienia i przekłucia bańki inwestycyjnej mogli wybierać obligacje jako schronienie, w dodatku oferujące niewidywaną od dekad rentowność. Amerykańskie dziesięciolatki mają otwartą drogę w okolice 4,6 proc. (w tych okolicach przebiega linia pociągnięta po szczytach niedawnej konsolidacji, którą rynek opuścił górą), a więc możliwe jest jeszcze ich solidne umocnienie, zanim inwestorzy będą musieli odpowiedzieć sobie na pytanie „co dalej”?

Ponad 20 mld zł popytu na jednej aukcji inwestorzy zgłosili po raz ostatni w lutym, a więc przed wybuchem konfliktu na linii USA-Izrael-Iran i jego konsekwencjami.

Na krajowym rynku korporacyjnym wydarzeniem tygodnia była publikacja raportu półrocznego Ghelamco wraz z komunikatem prasowym i nakreślonym planem działania zmierzającym do spłaty wszystkich wyemitowanych obligacji. Komunikacja z rynkiem opłaciła się - po odwieszeniu notowań obligacje dewelopera zyskiwały na wartości, w pewnym momencie nawet o kilkanaście punktów procentowych, ale nadal wyceny pozostawały poniżej nominałów.

Ponadto o uplasowaniu emisji poinformowały Archicom (385 mln zł; popyt 495 mln zł), Polska Grupa Farmaceutyczna (150 mln zł) oraz Cavatina Holding (100 mln zł) - to kolejne przykłady utrzymującego się zainteresowania inwestorów długiem korporacyjnym. Z wartą 100 mln zł ofertą skierowaną do szerokiego grona nabywców wyszedł Best, który zarezerwował sobie prawo do powiększenia dostępnej puli do 143,4 mln zł.