Symbole trzeciej bessy

Andrzej Stec
opublikowano: 2009-06-18 07:02

Opcje, atak na złotego, fixing cudów, dziwne rekomendacje. Każda bessa ma swoją dramaturgię. I nie chodzi o dotkliwe spadki, ale wydarzenia, które zapadają w pamięci szczególnie głęboko.

Najstarsi inwestorzy przeżyli na GPW już trzy prawdziwe, okrutne bessy. Pierwsza z 1994 r. zbiegła się w czasie z ofertą publiczną akcji Banku Śląskiego. IPO spółki się udało, i to aż za bardzo. Problem w tym, że w dniu giełdowego debiutu banku nie wszyscy inwestorzy mogli zrealizować astronomiczne zyski. Biura maklerskie nie zdążyły bowiem zarejestrować nabyte w ofercie akcje na rachunkach inwestycyjnych. Problem ten nie dotyczył jednak znanych polityków czy władz emitenta, co mocno nadwyrężyło zaufanie do całego rynku kapitałowego. Kilka tygodni później zaczęła się bessa. Na długie lata zniechęciła ona do giełdy rzeszę inwestorów, w tym zwłaszcza klientów funduszy inwestycyjnych (głównie TFI Pioneer).

Druga bessa zaczęła się w 2000 r. W oczach stopniały wysokie zyski akcjonariuszy zwłaszcza spółek internetowych i informatycznych. Wśród największych ofiar II bessy jest zapewne… budowlany gigant PIA Piasecki. W dziwnych okolicznościach spółka, które zbierała laury za wybudowane w Warszawie biurowce, bardzo szybko zwinęła się z rynku. Jeszcze na początku 2002 r. chwaliła się wynikami finansowymi, budowała siedzibę TP i Telewizji Polskiej, a nawet myślała o zdobyciu inwestora branżowego. Nagle zleceniodawcy wypowiedzieli umowy, banki zajęły wniesione kaucje i już rok później PIA Piasecki zniknął z rynku.

Na GPW właśnie dogorywa (a może już się skończyła) III, najgwałtowniejsza bessa. Miała ona dwie odsłony. Pierwsza rozpoczęła się przed dwoma laty, w lipcu 2007 r. Zabawy stopami procentowymi w USA przebiły bańkę spekulacyjną na tamtejszym rynku nieruchomości. Szybko zaraziły się inne, najbardziej rozwinięte gospodarki świata. Gdy w połowie 2008 r. wydawało się, że sytuacja zaczyna wracać do normy, przyszedł kolejny wstrząs. We wrześniu administracja rządowa USA zgodziła się na upadłość jednego z największych banków inwestycyjnych na świecie – Lehman Brothers. I znów się zaczęło. Głośne bankructwo okazało się kulą śniegową. Rynki finansowe, a zwłaszcza kredytowe, w jednej chwili zamarły. Realne gospodarki dostały zawału.

W Polsce mijający kryzys finansowy miał swoją dramaturgię. Nie chodzi tylko o kłopoty i głęboką, przecenę giełdowych banków i deweloperów, ale o głośne wydarzenia, które na długo zostaną w pamięci inwestorów. „PB” wybrał cztery, które odbiły się najgłośniejszym echem. Wybór wcale nie był łatwy, bo negatywnych wspomnień nie brakuje.

Więcej na ten temat, w tym opisy wydarzeń, które wstrząsnęły GPW, w czwartkowym „Pulsie Biznesu”.