Syndrom zabieganego

  • Dorota Czerwińska
opublikowano: 02-12-2013, 00:00

Psychologia biznesu: Za dużo, za szybko, za ciężko… W końcu menedżer nie da rady, gdzieś popełni błąd, coś zaniedba. Jak sobie z tym radzić?

Jak żyć w zgodzie z moimi wartościami w świecie, który goni za pieniądzem, władzą, prestiżem, kolejnym spektakularnym sukcesem i przedmiotowo traktuje ludzi? Jak pracować non stop i być wypoczętym? Jak zlikwidować uczucie permanentnego napięcia i stresu? Jak szybko odpocząć i znów pracować na 100 proc.? Jak odejść z korporacji i czy można sobie dać bez niej radę? Takie pytania Izabela Kielczyk, psycholog biznesu i coach, najczęściej słyszy od menedżerów.

— Są przeciążeni. Zaczynają sobie zdawać sprawę z tego, że żyją w permanentnym stresie, który powoduje, że czują się wyczerpani emocjonalne, zmęczeni, rozdrażnieni, a nawet agresywni. Niektórzy zaczynają chorować. Tracą motywację do działania. Cierpią też na „depresję sukcesu”, czyli stan, który można określić słowami: „Osiągnąłem tak dużo, ale w ogóle mnie to nie cieszy” — komentuje Izabela Kielczyk.

Człowiek od wszystkiego

Zdaniem Stefana Bulaszewskiego, coacha z TTX Institute, wielu menedżerów ma tak dużo zadań, że nie są w stanie nad wszystkimi zapanować. Trudno im w korporacyjnych zależnościach sprostać oczekiwaniom kilku szefów, bo tylu czasem mają.

— Pracują za długo i w pewnym momencie muszą coś odpuścić. Czasem też nie starcza im czasu na zarządzanie ludźmi. A to źle wpływa na motywację zespołu i w efekcie na wyniki — mówi coach. Często wynika to z braku asertywności, nieumiejętności delegowania zadań i zarządzania czasem.

— Wielu moich podopiecznych powinno mieć na drzwiach gabinetów tabliczkę z napisem „Facet od wszystkiego” — uzupełnia Izabela Kielczyk, która od 13 lat pracuje z menedżerami. Niektórzy sami wykonują powierzone im zadania, nie dzielą się nimi z podwładnymi, bo chcą udowodnić przełożonym, że dają radę, są przydatni, niezbędni. Po prostu boją się o swoją pozycję.

— Nie przyznają się jednak do tego przed sobą, a winą obarczają podwładnych, o których mówią, że są mało przydatni, mało kreatywni, leniwi — opowiada Izabela Kielczyk.

Problemy mają też ci, którzy mają utrwalone zwyczaje urudniające im pracę: odbierają każdy telefon, odpowiadają na każde pytanie współpracowników lub podwładnych, wciąż zaglądają do poczty czy internetu. Robią kilka rzeczy na raz, nie potrafią skupić się na jednym zadaniu tu i teraz.

Stefan Bulaszewski uważa, że wtedy szkolenie z zarządzania czasem już nie pomaga, choć z wielu technik z tej dziedziny warto skorzystać. Opowiada również, że menedżerowie szukają wsparcia w tym, jak budować swój autorytet, gdy pracują zdalnie, czyli centralę mają w jednym miejscu, zespół w innym, a sami są jeszcze gdzie indziej.

— Zdarza się też, że szefowie, zwłaszcza ci po czterdziestce, którzy awansowali do międzynarodowych struktur, mają poczucie, że są gorsi od zachodnich kolegów. Potrzebują wskazówek, jak budować swoją pewność siebie, wizerunek, pozytywnyPR, własną markę — dodaje Stefan Bulaszewski.

Witamy na kozetce

Niektóre sposoby rozwiązania menedżerskich problemów są proste, inne bardziej skomplikowane. Ale najważniejsze — podkreślają psycholodzy — to ich zauważenie i konieczność wprowadzenia zmian. Izabela Kielczyk z jednej strony cieszy się, że menedżerowie przychodzą do niej z tą świadomością, ale z drugiej strony martwi, że wielu czeka na gotowe recepty.

— Tak jak szybko żyją i pracują, tak też szybko chcą załatwić swoje problemy. A tak się nie da — ostrzega pani psycholog. Wskazuje, że trzeba przyjąć realistyczny plan działania, czyli jedną zmianę na kilka tygodni. Wtedy łatwiej ją kontrolować.

— Jeśli chodzi o codzienny nawał i ciągłe zmęczenie, trzeba robić przerwy na odnowienie energii. Może to być krótki spacer, rozmowa z osobą, którą bardzo lubimy i nie zapominanie o posiłku w ciągu dnia, byle nie nad klawiaturą komputera. Wciąż nie docenia się także znaczenia ćwiczeń fizycznych w regenerowaniu sił — podpowiada Stefan Bulaszewski. Jego firma proponuje grupowe programy rozwojowe uzupełniane o coaching, gdy trzeba wesprzeć w zaplanowaniu indywidualnej ścieżki lub uważniej przyjrzeć się dylematom lub problemom.

— Praca w grupie, choć dla niektórych może być trudna ze względy na konieczność dzielenia się swoimi problemami, przynosi dobre efekty właśnie dzięki temu, że pozwala czerpać z dobrych, doświadczeń innych osób — mówi Stefan Bulaszewski. Izabela Kielczyk uważa jednak, że szkolenia i coaching to skuteczne, ale niekiedy niewystarczające metody.

— Bardzo wiele osób ze środowiska biznesowego potrzebuje głębszego zrozumienia i poznania samego siebie. Odkrycia, kim są i jakie wartości są ważne w ich życiu. Dlatego często potrzebują połączenia technik coachingowych z psychologicznymi, by lepiej zrozumiały swoje postępowanie, a dzięki temu wprowadziły trwalsze i efektywniejsze zmiany zachowania. Znając powody swojego postępowania, łatwiej można nim kierować i je zmieniać. Poznając na sesjach przyczynę swojego zachowania, menedżerowie często też zauważają, że wcale nie chodzi o problemy w pracy, ale przyczyny leżą zupełnie gdzie indziej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu