System alarmowy trafił do zamrażarki

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2013-04-08 00:00

Czy Rada Ryzyka Systemowego, która ma wykrywać kryzysy, kiedykolwiek powstanie? Rząd pracuje nad tym już półtora roku

Historia zaczyna się wczesną jesienią 2011 r. Rynki finansowe pogrążone są w panice podobnej do tej po upadku Lehman Brothers. Strefa euro przeżywa apogeum kryzysu, istnieje poważne ryzyko utraty płynności przez Hiszpanię i Włochy, inwestorzy masowo uciekają z ryzykownych aktywów, bank centralny Szwajcarii idzie na wojnę walutową, złoty traci dziennie po kilkanaście groszy, a ekonomista UBS radzi inwestować „w broń małego kalibru i konserwy”. Świat uświadamia sobie, jak poważny jest kryzys zadłużeniowy w Europie i że gdyby kilka lat temu rządy państw ograniczyły deficyty, tych problemów można by uniknąć. W odpowiedzi na kryzys strefa euro buduje mechanizm, który w przyszłości będzie zawczasu ostrzegał przed takimi zagrożeniami i pomagał ich uniknąć. Polski rząd ogłasza, że chce iść tą samą drogą.

ZGODA JUŻ NIE BUDUJE: Takie porozumienie między Markiem Belką, prezesem Narodowego Banku Polskiego, a Jackiem Rostowskim, ministrem finansów, jak na początku prac nad Radą Ryzyka Systemowego, to już historia. Później kierowane przez nich instytucje poróżniły się o władzę w nowym podmiocie. [FOT. WM]
ZGODA JUŻ NIE BUDUJE: Takie porozumienie między Markiem Belką, prezesem Narodowego Banku Polskiego, a Jackiem Rostowskim, ministrem finansów, jak na początku prac nad Radą Ryzyka Systemowego, to już historia. Później kierowane przez nich instytucje poróżniły się o władzę w nowym podmiocie. [FOT. WM]
None
None

— Powstanie w Polsce Rada Ryzyka Systemowego (RRS) pod kierownictwem Narodowego Banku Polskiego (NBP). Będzie oceniała rodzaje ryzyka finansowego średnio— i długoterminowe — zapowiada w październiku 2011 r. premier Donald Tusk.

Było, minęło

Machina legislacyjno-administracyjna ruszyła. NBP po rozmowach z innymi instytucjami i Międzynarodowym Funduszem Walutowym (MFW) opracował wstępną koncepcję, jak taki „system alarmowy” powinien działać. W lipcu 2012 r. Marek Belka, prezes NBP, zapowiedział w Sejmie, że w RRS zasiadać będą przedstawiciele NBP, Ministerstwa Finansów (MF), Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) i Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Rozważane było też dopuszczenie do zasiadania w RRS przedstawicieli Głównego Urzędu Statystycznego, ale odradził to MFW. Formalnie projekt ustawy o powołaniu RRS miał trafić do Sejmu za pośrednictwem MF, bo NBP nie ma inicjatywy ustawodawczej. Bank centralny we wrześniu 2012 r. przygotował więc projekt i przesłał go do MF, by ten przekazał Radzie Ministrów. I tu historia się urywa. Resort finansów od pół roku trzyma dokument w zamrażarce.

— Minister finansów we wrześniu przekonywał, że projekt RRS trafi wkrótce pod obrady rządu, a następnie do Sejmu. Projekt ustawy ciągle leży jednak w ministerstwie i słuch po nim zaginął. Nie możemy przekonać resortu, by przekazał ustawę dalej — mówi osoba związana z NBP.

MF oficjalnie milczy. — Prace nad projektem trwają. Nic więcej nie mamy na ten temat do powiedzenia — słyszymy w biurze prasowym resortu. Jednak według nieoficjalnych informacji, MF blokuje projekt, bo w wersji NBP resort ma za mało kompetencji i właściwie cała władza koncentruje się w banku centralnym. To prezes NBP ma być przewodniczącym rady, ponadto największą część prac analitycznych mają wykonywać pracownicy Instytutu Ekonomicznego NBP.

— MF zgadza się z naszą opinią, że takie ciało jak RRS powinno powstać. Diabeł tkwi jednak w szczegółach. MF chciałoby mieć większą władzę w radzie, czyli mieć więcej przedstawicieli i większy udział w pracach analitycznych. To jednak naturalne, że najważniejszą rolę w RRS powinien pełnić bank centralny. Jesteśmy w największym stopniu instytucją niezależną od wpływów politycznych i mamy największe zaplecze analityczne — tłumaczy przedstawiciel NBP.

Chciana i niechciana

Według prof. Mariana Nogi, byłego członka Rady Polityki Pieniężnej (RPP), RRS powinna już dawno ruszyć. — System wykrywania nierównowagi w gospodarce jest nam bardzo potrzebny, jestem jego gorącym zwolennikiem. Szkoda, że mamy taki poślizg — mówi ekonomista. Zgadza się z NBP — jego zdaniem, to właśnie bank centralny powinien kierować pracami rady.

— Nie ma w Polsce drugiej instytucji w kraju z porównywalną siłą analityczną. Żadna, nawet MF, nie prowadzi 24-godzinnego monitoringu rynków finansowych. Żadna też nie ma takich kadr. W Instytucie Ekonomicznym NBP za moich czasów pracowało 260 najwyższej klasy analityków — mówi prof. Noga. Jednak według części ekspertów, powołanie RRS nie ma sensu.

— To, że MF prowadzi proces legislacyjny w sposób skrajnie nieprzejrzysty, to jeden problem, znany zresztą od lat. Drugi problem to sama idea powołania RRS. Już dziś funkcjonują w Polsce instytucje, których zadaniem jest eliminowanie nierównowagi w gospodarce. RSS to mnożenie bytów — przekonuje Stanisław Kluza, były przewodniczący KNF. Przypomina, że odpowiedzialność za regulowanie systemu finansowego spoczywa na KNF, za politykę pieniężną odpowiada RPP, politykę fiskalną prowadzi rząd, a to wszystko spina Komitet Stabilności Finansowej.

— Zadania, które mają być powierzone RRS, są już realizowane — mówi Stanisław Kluza.

Jak ma działać system alarmowy

Rada Ryzyka Systemowego ma wzorować się na Europejskiej Radzie Ryzyka Systemowego, która zaczęła działać w 2011 r. Cztery główne zadania to: monitorowanie sytuacji gospodarczej, wykrywanie nierównowagi makroekonomicznej (np. bańki spekulacyjnej czy zagrożenia dla rynku pracy), wydawanie rekomendacji dla instytucji rządowych i komercyjnych oraz monitorowanie ich realizacji.

Możesz zainteresować się również: