Szanse i zagrożenia dla naszej branży

MM
opublikowano: 2008-10-15 00:00

Robert Kosowski

dyrektor marketingu Domu Maklerskiego X-Trade Brokers

Zagrożeniem jest malejący udział inwestorów indywidualnych w obrotach na GPW na rzecz kolektywnych form inwestowania typu TFI czy asset management. Kolejne to zniechęcenie do inwestowania jako takiego i czekanie na ustabilizowanie sytuacji. Brakuje kapitału — po rocznej bessie wielu inwestorów ma straty na akcjach i czeka na odbicie, trwając na pozycjach. Poza tym jest ryzyko, że klienci wybiorą bardziej bezpieczne aktywa, jak lokaty czy obligacje. Grozi zmniejszenie zaufania do firm inwestycyjnych —problemy mają banki i ubezpieczyciele, postrzegane zawsze jako gwarancja bezpieczeństwa.

Szansą dla brokerów są słabe wyniki TFI i asset management — inwestorzy będą chcieli grać na giełdzie samodzielnie, bez dzielenia się prowizjami z zarządzającymi. Widzę też nadzieję w pomysłach typu "one stop shop", które umożliwiają inwestowanie na GPW w ramach rachunku bankowego, na podstawie jednej umowy. Tak jest np. w mBanku. Rośnie też świadomość inwestorów i znajomość mniej popularnych instrumentów inwestycyjnych — derywatów, np. kontraktów i opcji, wykorzystujących dźwignię finansową, rynku walut i towarów.

Grzegorz Pędras

prezes Secus Asset Management

Kryzys na światowych giełdach to odpływ gotówki i przypływ negatywnych emocji. W takiej sytuacji ilość aktywów w zarządzaniu domów maklerskich zdecydowanie spada. Nie tylko TFI czy OFE nie chcą się angażować w zakup akcji w ofertach publicznych (IPO), lecz także inwestorzy indywidualni. Uważam też, że dekoniunktura ograniczy zainteresowanie projektami private placement.

Jednak dekoniunktura to również dobry moment na dokonywanie udanych inwestycji na rynku niepublicznym. Niska wycena spółek giełdowych, na podstawie których wyceniane są spółki niepubliczne, stwarza dogodne warunki do inwestowania przez fundusze private equity i nabywania aktywów po atrakcyjnych cenach, zapewniających w przyszłości wysokie zyski. Tutaj pojawia się szansa dla biur maklerskich, które świadczą usługi typu corporate finance.

To też doskonały czas na restrukturyzację firmy, aby przynosiła zyski zarówno w czasach hossy, jak i bessy.

Grzegorz Leszczyński

prezes Domu Maklerskiego IDMSA

Obecna dekoniunktura to szansa dla najbardziej dynamicznych brokerów. Daje możliwość wzmocnienia pozycji rynkowej, zarówno poprzez akwizycję, jak i inwestycje.

Bessa jest również dobrą okazją do rozwoju tych obszarów działalności, które podczas hossy nie cieszą się aż tak du-

żym zainteresowaniem — mam

tu na myśli te instrumenty i usługi, które pozwalają klientom na zarabianie również na spadającym rynku. Zagrożeniem dla domów maklerskich jest przede wszystkim brak

zdywersyfikowanej oferty. Bro-

kerzy, którzy są uzależnieni od przychodu z obrotów na rynku wtórnym, mogą być zaniepokojeni. Podczas dekoniunktury aktywność inwestorów staje się mniejsza, a tym samym maleją przychody z prowizji, która niejednokrotnie stanowi podstawowe źródło utrzymania domu maklerskiego.

Jacek Rachel

prezes Beskidzkiego Domu Maklerskiego

W przypadku gorszej koniunktury gospodarczej wyniki brokerów również się pogarszają. Także duża zmienność polskiego systemu prawnego, brak stabilności przepisów oraz różnice w ich interpretacji przez domy maklerskie i organy administracyjne, sądowe i podatkowe mogą negatywnie oddziaływać na brokerów i ich wyniki finansowe. Kolejnym aspektem są międzynarodowe regulacje prawne, jak np. MIFID — dyrektywa ta ma zapewnić harmonizację rynków finansowych UE i zwiększyć przejrzystość świadczonych usług oraz zapewnić inwestorom jak najwyższy poziom ochrony ich inwestycji. Dla domów maklerskich oznacza to, że część ryzyka związanego z działaniem rynku kapitałowego zostanie przeniesiona z klientów na instytucje finansowe.

Jednak jestem optymistą i szanse dla domów maklerskich widzę w tym, że nasze społeczeństwo się bogaci, umacnia się klasa średnia, a polska gospodarka jest nadal w dobrej formie. Skłania to Polaków do gromadzenia i inwestowania oszczędności. Obserwujemy także stabilny i stały wzrost aktywów OFE — co zapewnia, przynajmniej w jakiejś części, długoterminowy popyt na akcje.