Szef Fedu ma głos

Przemysław Kwiecień
opublikowano: 21-07-2009, 00:00

Nadchodzące dwa dni nie będą łatwe dla Bena Bernanke. Jako szef Fed musi co pół roku informować amerykański Kongres o stanie największej na świecie gospodarki. Znaczenie wystąpień (najbliższe już we wtorek przed Komitetem Usług Finansowych, zaś w środę przed senackim Komitetem Bankowym) znacząco przekracza prosty przekaz informacyjny. To, co powie szef Fed, będzie miało spore znaczenie dla oczekiwań co do kształtu polityki pieniężnej w kolejnych miesiącach.

Benowi Bernanke zależy, aby rynkowe stopy procentowe nie wzrastały zbyt szybko, co mogłoby utrudnić ożywienie. Mimo wprowadzenia programu skupu obligacji rządowych z rynku wtórnego, rentowność amerykańskiej 10-latki jest obecnie blisko 1,3 punktu procentowego wyższa niż na początku roku, głównie ze względu na poprawę sentymentu na rynkach. Paradoksalnie prezes Fed mógłby ułatwić sobie zadanie, sugerując, co będzie sygnałem do zaostrzenia polityki monetarnej. Obecnie rynek nie wie bowiem, czy należy spodziewać się najpierw sprzedaży skupionych obligacji, czy może podwyżki stóp. I czy podobnie jak pięć lat temu Fed poczeka z podwyżkami na poprawę sytuacji na rynku pracy. Ta niepewność tworzy pole do spekulacji, które będą rosnąć, im więcej pozytywnych informacji (jak choćby ostatnie wyniki spółek) będzie docierać na rynek.

Powrót do wyższych stóp procentowych zapewne nie spodobałby się wielu kongresmenom, ale prawda jest taka, że kształt polityki monetarnej będzie po części zależny od nich samych, tzn. od sposobu poradzenia sobie z ogromnym deficytem budżetowym. Nie należy spodziewać się istotnych ruchów przed wyraźnym nadejściem ożywienia (możliwy jest nawet kolejny pakiet stymulacyjny), jednak Bernanke zapewne będzie zachęcał Kongres do nakreślenia planów naprawy finansów publicznych już teraz, nawet jeśli ich realizacja będzie musiała poczekać.

Na wystąpienie szefa Fed czekają też inwestorzy na rynku walutowym. Mimo powrotu optymizmu na rynki akcji, w minionym tygodniu na parze EUR/USD działo się niewiele i dopiero w poniedziałkowy poranek rynkowi udało się uporać z oporem na 1,4199. Być może to oznacza perspektywę większych ruchów na tej parze, szczególnie jeśli szef Fed za wszelką cenę będzie zapewniał kongresmenów i rynki, iż ekspansywna polityka pieniężna będzie prowadzona jeszcze przez dłuższy czas.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Kwiecień

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu