Szefem KSZ PE ma być Jacek Saryusz- Wolski

opublikowano: 25-01-2007, 17:35

Chadecka frakcja w PE, Europejska Partia Ludowa (EPL-ED), zdecydowała, że przewodnictwo komisji spraw zagranicznych PE ma przypaść Polakowi.

Chadecka frakcja w Parlamencie Europejskim (PE), Europejska Partia Ludowa (EPL-ED), zdecydowała w czwartek w Brukseli, że przewodnictwo komisji spraw zagranicznych PE ma przypaść Polakowi. Lider Platformy Obywatelskiej Donald Tusk ogłosił w Warszawie, że rekomenduje na to stanowisko Jacka Saryusz- Wolskiego (PO).

W konsekwencji stanowisko szefa komisji budżetowej utraci Janusz Lewandowski (także PO). Obejmie je niemiecki polityk CDU Reimer Boege.

Na czwartkowym spotkaniu szefów narodowych delegacji we frakcji chadeckiej PE, Polska miała pierwszeństwo wyboru dla siebie jednej z 20 komisji parlamentarnych i wybrała stanowisko przewodniczącego komisji spraw zagranicznych. Zgodnie z zapowiedziami Donalda Tuska, ma nim zostać Saryusz-Wolski. Przejmie tę komisję po niemieckim, bardzo wpływowym polityku CDU Elmarze Broku, który kierował nią od 10 lat.

Sprawa wywołała wiele emocji i napięć między obiema delegacjami, w negocjacje w ramach partii chadeckiej włączyło się też PiS, deklarując poparcie dla Saryusz-Wolskiego.

"Przez 30 lat pracowałem dla Polski w czasie zimnej wojny w stanie wojennym i nie mam pretensji, że utraciłem stanowisko szefa komisji spraw zagranicznych, bo takie są prawa demokracji. To co mnie niepokoi, to nacjonalistyczna muzyka dobywająca się ze strony władz Polski. Ale ten nacjonalistyczny ton nie zniszczy stosunków polsko-niemieckich" - powiedział dziennikarzom Elmar Brok.

"To nie my rozpoczęliśmy konflikt" - zapewnił Jacek Saryusz- Wolski, który na początku stycznia utracił m.in. za sprawą niemieckich i francuskich eurodeputowanych we frakcji chadeckiej stanowisko wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego.

"To nie był konflikt, ale spór, który rozwiązaliśmy i wychodzimy z niego zaprzyjaźnieni i po obu stronach wzmocnieni" - zapewnił. "Warto było się starać" - dodał, wskazując na przyznane delegacji PO ostatecznie stanowiska.

Aby zostać przewodniczącym komisji Saryusz-Wolski będzie musiał jeszcze uzyskać poparcie członków samej komisji w głosowaniu, które odbędzie się najprawdopodobniej 31 stycznia bądź 1 lutego. Otoczenie Broka powiedziało PAP, że wbrew krążącym po PE spekulacjom, nie zdecyduje się on na kandydowanie jako kandydat niezależny. Wówczas wynik głosowania nie byłby wcale pewny.

Zgodnie z czwartkowymi ustaleniami w chadeckiej frakcji, polska delegacja otrzyma oprócz stanowiska przewodniczącego komisji spraw zagranicznych, także stanowisko wiceprzewodniczącego komisji ds. rozwoju regionalnego (dla Jana Olbrychta) i wiceprzewodniczącego komisji budżetowej (najprawdopodobniej dla Janusza Lewandowskiego, jeśli on sam się zgodzi). Ponadto, w dalszym ciągu szefem delegacji PE-Białoruś będzie Bogdan Klich.

Reimer Boege powiedział w rozmowie z PAP, że chciałby, by Lewandowski został jednym z czterech wiceprzewodniczących komisji budżetowej.

"Mieliśmy bardzo dobrą współpracę. Janusz Lewandowski bardzo dobrze negocjował z rządami budżet na lata 2007-13, a to były bardzo trudne negocjacje - oświadczył niemiecki eurodeputowany. - Byłbym bardzo szczęśliwy, gdybym mógł kontynuować z nim polsko- niemiecką współpracę w komisji budżetowej".

"Cieszę się z miłych słów Boege, też bardzo dobrze mi się z nim współpracowało. Ale jeszcze nie zdecydowałem, czy chciałbym objąć stanowisko wiceprzewodniczącego" - powiedział PAP Lewandowski.

PAP dowiedziała się, że Saryusz-Wolski ma też zostać sprawozdawcą przygotowywanego w PE kluczowego raportu o zewnętrznych aspektach polityki energetycznej, czyli współpracy energetycznej UE z krajami trzecimi, jak Rosja albo Ukraina. Informację tę potwierdził sam zainteresowany. "Ja już piszę ten raport" - powiedział Saryusz-Wolski.

Raport będzie miał jednak znaczenie jednej z ośmiu opinii do głównego sprawozdania o polityce energetycznej, które nie powstanie w komisji spraw zagranicznych, ale komisji ds. przemysłu. Kierować nią będzie Niemka z CDU Angelika Nibler.

Ponadto najprawdopodobniej spod kompetencji komisji spraw zagranicznych wyjdą prawa człowieka i bezpieczeństwo, które dotychczas w ramach tzw. podkomisji podlegały Brokowi. Nieoficjalnie zapadła już zgoda frakcji politycznych, by powołać osobne komisje zajmujące się tymi tematami.

Czwartkowy podział stanowisk był też konsekwencją odrzucenia wcześniej przez frakcję chadecką propozycji PO, która zakładała, że polska delegacja zrzeknie się ubiegania o stanowisko szefa komisji spraw zagranicznych, pod warunkiem uzyskania "pakietu bardziej korzystnego dla pozycji Polski w PE". Głównym elementem tego pakietu było stanowisko wiceprzewodniczącego frakcji chadeckiej EPL-ED z odpowiedzialnością za wschodnią politykę zagraniczną.

Jak tłumaczył Saryusz-Wolski, stworzenie dodatkowego stanowiska wiceprzewodniczącego wymagałoby najpierw zmiany statutu grupy chadeckiej poprzez głosowanie kwalifikowaną większością głosów aż dwóch trzecich członków i to w głosowaniu tajnym. Wynik takiego głosowania wcale nie byłby pewny, biorąc pod uwagę, niechęć niektórych delegacji do nowych żądań Polaków.

"Rozwiązanie to było rozwiązaniem ryzykownym" - tłumaczył Saryusz- Wolski. Nawet gdyby bowiem nastąpiła zmiana statutu frakcji i utworzono by dodatkowe stanowisko wiceprzewodniczącego frakcji, to nie można byłoby wykluczyć, że inne delegacje - poza PO - zgłoszą swoich kandydatów. Nowy szef frakcji chadeckiej Francuz Josep Daul, który został wybrany przy bardzo małej przewadze głosów, nie chciał podejmować ryzyka ujawnienia kolejnych podziałów we frakcji.

O podziale stanowisk w PE decyduje zasada proporcjonalności. Najważniejsze stanowiska w PE otrzymują największe frakcje polityczne (czyli najpierw chadecja, potem socjaliści, liberałowie, itd.), a we frakcjach - największe delegacje narodowe (w chadecji - najpierw Niemcy, potem Brytyjczycy, Hiszpanie, Włosi, Francuzi, Polacy). Ponieważ większe delegacje dostały już stanowiska w biurze PE, a także w prezydium frakcji chadeckiej, polska delegacja w EPL-ED jako pierwsza miała prawo wybierać dla siebie przewodnictwo.

Polska delegacja w chadecji spadła niedawno na szóstą pod względem wielkości pozycję w chadecji. Po odejściu trzech eurodeputowanych PSL-Piast i Pawła Piskorskiego, liczy dziś 15 eurodeputowanych (14 z PO i jeden z PSL). Dla porównania: Niemców jest 49, Brytyjczyków - 27, Włochów i Hiszpanów - po 24, Francuzów - 17.
DI, PAP

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane