Szkolne komputery nagle potaniały

Mariusz Zielke
opublikowano: 26-03-2007, 00:00

W wyścigu po ćwierć miliarda złotych z MEN prowadzą Incom z Softbank Serwis. Ale rywale już szykują kontratak.

W wyścigu po ćwierć miliarda złotych z MEN prowadzą Incom z Softbank Serwis. Ale rywale już szykują kontratak.

Przetarg na wartą 230 mln zł komputeryzację szkół wkracza w decydującą fazę. Po wielu perturbacjach Ministerstwo Edukacji Narodowej (MEN) otrzymało w końcu oferty. W postępowaniu podzielonym na pięć regionalnych części wystartowało ośmiu chętnych, w tym konsorcja kilku firm.

Rywale szykują protesty

Nieoczekiwanie we wszystkich regionach najniższą cenę zaproponowało konsorcjum Incom z Softbank Serwis, spółką notowanego na giełdzie Asseco Poland. Nieoczekiwanie, bo wcześniej przy otwarciu ofert odczytano zupełnie inne ceny niż te, które są ostatecznie oceniane. Sprawa jest niejasna.

— Oferenci podali koszt zbiorczy w formularzu, ale oceniana będzie cena pojedynczego zestawu mnożona przez ich liczbę. W przypadku oferty Incom i Softbank Serwis jest ona niższa niż podana przy otwarciu ofert. Dlatego właśnie te firmy znalazły się na pierwszym miejscu we wszystkich turach przetargu — stara się wyjaśnić rozbieżności jeden z oferentów.

Wynikałoby z tego, że zwycięskie konsorcjum źle podliczyło sumę kosztów w formularzu zbiorczym.

Incom i Softbank Serwis nie mogą być pewne wartych 230 mln zł kontraktów. Ich rywale na pewno zaczną szukać błędów i wykorzystując wszystkie możliwości prawne, walczyć o korzystne dla siebie decyzje.

Nie wróży to dobrze przetargowi. Dostawy sprzętu są zagrożone. MEN chciało, by zakończyły się jeszcze w tym półroczu, bo inaczej może stracić pieniądze z UE na ten projekt (75 proc. kosztów). Ale termin ten jest mało realny.

— Należy spodziewać się protestów. Nawet gdyby ich nie było, to Urząd Zamówień Publicznych będzie jeszcze przez dwa tygodnie kontrolował przetarg. Tymczasem na realizację projektu jest 70 dni, więc umowy musiałyby zostać podpisane najpóźniej w połowie kwietnia, by zdążyć z dostawami do końca czerwca. To niemożliwe — ocenia jeden z oferentów.

1,5 mld zł do wzięcia

To kolejny duży przetarg MEN na komputeryzację szkół. W 2005 r. finał podobnego projektu był zaskakujący — pojawiło się bardzo mało ofert, bo firmy podzieliły między siebie poszczególne części zamówienia. Twierdziły, że trzeba było pójść na kompromis, bo nie byłyby w stanie zrealizować w pełni całego zamówienia. Podobnie było w kilku kolejnych przetargach wartych po kilkadziesiąt milionów złotych.

Tym razem walka będzie na pewno ostrzejsza. Łącznie na komputeryzację szkół i bibliotek MEN ma przecież wydać aż 1,5 mld zł. Poza tym kupuje szkołom masę pomocy dydaktycznych i sprzętu specjalistycznego. Przetargi często kończą się dużymi kontrowersjami i z powodu opóźnienia ministerstwo może nie wykorzystać dostępnych pieniędzy z UE.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Zielke

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy